Piłkarskie szachy

Rozmowa z Rafałem Janickim, obrońcą Górnika Zabrze

Rafał Janicki (najwyżej w powietrzu) zagrał w ekstraklasie po raz 424. Do szóstego w klasyfikacji wszech czasów Dariusza Gęsiora brakuje mu ledwie trzech gier. Fot. Weronika Morciszek/Pressfocus.pl

Szlagier 13. kolejki ekstraklasy zawiódł pod względem piłkarskim. Jak pan to ocenia z boiska?

- Takie piłkarskie szachy - można powiedzieć. Chcielibyśmy więcej, ale Legia nie pozwoliła nam na wiele. W defensywie dobra robota, a z przodu na pewno mogliśmy zrobić dużo więcej. Przeciwko Legii Marka Papszuna nie jest to łatwe i to się w piątek także u nas w Zabrzu potwierdziło. Szkoda, bo były zalążki na coś dobrego, zabrakło jednak tych klarownych sytuacji.

W ofensywie i tak zrobiliście cztery razy więcej niż legioniści, bo 17 niecelnych strzałów przy czterech rywala.

- Tak, wiem jak to wyglądało, ale czy to się przeniosło na jakieś konkretne sytuacje z naszej strony? Nie czułem z boiska, że jakoś mocno zagroziliśmy bramkarzowi Legii. Może Jarek Kubicki w pierwszej połowie głową mógł go zaskoczyć. Potem „Preki” w drugiej połowie, a w pozostałych nie śmierdziało bramką. W tej ostatniej fazie naszego ataku brakowało tego czegoś.

Wymieńmy też pana imponujące wejście w pierwszej części w stylu Franza Beckenbauera zakończone uderzeniem na bramkę. Czego zabrakło?

- Fajnie przyjąłem piłkę, poszedłem do przodu, ale szkoda, że w tym finalnym momencie gdzieś tam trochę mi poskoczyła, bo może byłby strzał jak przeciwko Piastowi, gdzie piłka dobrze mi siadła, a tutaj się nie udało. Takie życie.

Można powiedzieć, że boisko też nie pomaga, bo wiadomo, murawa w Zabrzu nie była wymieniana od 20 lat…

- Nie ma co mówić. Każdy wie jak jest, od lat się o tym mówi. Trzeba czekać aż w końcu ten plac się wymieni i będzie się można spodziewać jakiejś lepszej gry.

Nie udało się wygrać, ale bezpieczne cztery punkty nad Legią dalej macie w zapasie. Pozytyw?

- Jak pan uważa, że to pozytyw, to tego się trzymajmy (uśmiech). Nie przegraliśmy, mały plusik. Za tydzień przyjeżdża Wieczysta, ja niestety za kartki nie będę mógł zagrać. Ale będę trzymał kciuki za kolegów, żeby wygrali, bo na ostatnich pięć meczów udało się nam to tylko raz. Dobrze byłoby przed kolejną reprezentacyjną przerwą zainkasować trzy punkty, potem dobrze popracować i już dobrze finiszować.

Lepiej trzy mecze zremisować czy jeden wygrać, a dwa przegrać?

- To zależy jak to się układa. Punkty te same, ale wszystko zależy od sytuacji. W tej lidze wiemy, punkty trzeba wyszarpać. Nam się to na razie udaje, bo na koncie zdobyczy 28 „oczek”. Pewnie jakbyśmy rozmawiali przed sezonem, to nikt z nas nie zakładałby takiej zdobyczy w tej części rozgrywek. Jest dobrze, ale trzeba te punkty dalej zdobywać, żeby utrzymać się w czubie tabeli, a gdzie to nas poniesie, no to zobaczymy na koniec rozgrywek.

Jak mógłby pan skomentować losowanie Pucharu Polski? W 1/8 zaraz na początku grudnia zagracie z drugoligową Avią Świdnik na wyjeździe.

- Nie ma łatwych meczów. To wszystko potwierdziło się w poprzednim tygodniu, kiedy widzieliśmy co się działo. Jak pojedziemy z nastawieniem, że to zespół drugoligowy, to możemy skończyć jak Radomiak. Żaden z nas, a przede wszystkim sztab trenerski z Michalem Gasparikiem nie pozwoli na takie nastawienie. W naszych głowach będzie nastawienie na ciężkie spotkanie i na zrobienie wszystkiego, żeby awansować do kolejnej rundy pucharowych rozgrywek.

Kogo nie zapytać jak Rafała Janickiego, piłkarza na teraz z największą liczbą meczów w ekstraklasie o kompromitację ekstraklasy w 1/16 Pucharu Polski. Do kolejnej rundy awansowały ledwie CZTERY drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej! Jak pan to skomentuje?

- Tak to jest – jedni podchodzą do pucharu, jak podchodzą, a u nas, odkąd jest trener Gasparik, to jest pełna mobilizacja, to się sprawdza i oby tak było w kolejnych rundach i grach. Oby ta nasza pucharowa droga była tak udana jak w poprzednim sezonie. Zobaczymy gdzie wylądujemy, jak to się skończy, gdzie nas to zaprowadzi. U nas treningi sąpod wszystko, przygotowanie do konkretnego meczu, nawet pod dogrywkę, karne i nawet mając w tygodniu mecz z Piastem – nie najlepszy w naszym wykonaniu – to przed serią jedenastek wiedzieliśmy, że będzie dobrze, bo byliśmy na wszystko przygotowani.

Rozmawiał Michał Zichlarz     

OCENA MECZU ⭐ ⭐

◼ Górnik Zabrze – Legia Warszawa 0:0

GÓRNIK: Schulze 6 – Zmrzly 7, Janicki 7, Josema 6, Janża 6 – Peter 6, Bernardo 6, Kubicki 5 (73. Hojholt niesklas.), K. Urbański 7 (90+2. Durdov niesklas.), Antiste 5 (73. Chłań niesklas.) – Liseth 5 (73. Prekop niesklas.). Trener Michal GASPARIK. Rezerwowi: Loska, Kania, Bochniewicz, Dietz, Donio, Ikia Dimi, Inoussa, Warczak.

LEGIA: Hindrich 6 – Piątkowski 6, Augustyniak 6, Deziel Jr 6 – Wszołek 5 (81. Fukuda niesklas), Kapustka 5 (88. Szymański), W. Urbański 5, Sevćík 5 (73. Biczachczjan niesklas.), Chodyna 5 (73. Reca) – Zjawiński 5, Szczepaniak 3 (46. Wjunnyk 4). Trener Marek PAPSZUN. Rezerwowi: Brkić, Arsenić, Arreiol, Colak, Vinagre.

Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn) - 5. Sędzia VAR Paweł Malec (Łódź). Czas gry 101 min (46+55). Widzów 27 659. Żółte kartki: Antiste  (50. faul), Janża (83. niesportowe zachowanie), Hojholt (90+4. faul), Janicki (90+10. faul) - Augustyniak (20. faul), Kapustka (54. faul), Szymański (90+10. faul).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się