Piłka wodna, grać nie można
KOMENTARZ „SPORTU” - Mariusz Rajek
Wymagania licencyjne wobec klubów dwóch najwyższych klas rozgrywkowych są coraz bardziej restrykcyjne - zarówno jeśli chodzi o organizację, jak i o infrastrukturę. Tym bardziej zaskoczony byłem, gdy okazało się, że jedno z zaplanowanych na poniedziałek spotkań zostanie odwołanie z powodu „złego stanu boiska”.
Zdziwienie było tym większe, że mowa o meczu Puszczy Niepołomice ze Stalą Mielec, a więc klubów, które jeszcze w poprzednim sezonie występowały na poziomie ekstraklasy. Od jakiegoś czasu staramy się maksymalnie skracać zimową przerwę. Zdarzało się, że liga kończyła granie trzy dni przed Wigilią, a wracała pod koniec stycznia. Tymczasem na początku listopada, dzień po Zaduszkach, w Polsce zostaje odwołany mecz z powodu zbyt dużych opadów deszczu. Strach pomyśleć, co by było, gdyby matka natura uraczyła nas klimatem rodem ze Skandynawii czy Wysp Brytyjskich – przekładalibyśmy wtedy co trzecie spotkanie z powodu niemożności poradzenia sobie z wodą?
Powtórka tego arcyważnego z punktu widzenia walki o utrzymanie meczu nastąpi już dzisiaj, ale kibice zdążyli się zdenerwować. Szczególnie zespołu gości, domagając się w internetowych komentarzach walkowera. Telewizja też pewnie specjalnie z takiego obrotu spraw szczęśliwa nie była. Dobrze, że z Mielca do Niepołomic nie jest specjalnie daleko, bo doszłyby jeszcze koszty podróży. Na obrazkach TVP murawa wyglądała jak przed meczem z RFN na MŚ w 1974 roku, a przecież weekend w Małopolsce był względnie suchy, w Niepołomicach padało jedynie w dniu meczu. To nakazuje zadać pytanie o jakość drenażu boisk klubów występujących w profesjonalnych ligach. Puszcza nie dojeżdżała do ekstraklasy, ale teraz wydaje się, że i jej zaplecze zaczyna Żubrom uciekać. I to nie tylko sportowo.
O tym, że murawa w Niepołomicach jest w wyjątkowo złym stanie, wiadomo bowiem nie od dziś, a mecze pod koniec roku zazwyczaj przypominają tam bardziej zapasy w błocie. Inna kwestia, którą warto poruszyć już teraz, to zasadność grania w polskim klimacie w nieprzyjemnych pogodowo miesiącach. Nie mówimy tu oczywiście o początku listopada, ale o grudniu, styczniu, a nawet pierwszej połowie lutego. Czy naprawdę kosztem 3-4 kolejek w środku tygodnia musimy grać w zimnie, deszczu, a bywa, że i w śniegu? Niewielka to raczej przyjemność zarówno dla grających, jak i dla oglądających...
