Piłka nie takie rzeczy widziała
Rozmowa z byłym piłkarzem m.in. Odry Wodzisław i Ruchu Chorzów (w sumie 458 meczów rozegranych w ekstraklasie), obecnie trenerem
Latem Legia wygrała z GieKSą przy Łazienkowskiej 3:1. Na zdjęciu Paweł Wszołek i Borja Galan. Fot. Paweł Bejnarowicz / Press Focus
NA LIGOWĄ KOLEJKĘ ZAPRASZA MARCIN MALINOWSKI
Patrząc na tabelę ekstraklasy, co dla pana jest większym zaskoczeniem: fakt, że w ścisłej czołówce są Wisła Płock, Górnik i Zagłębie czy że na spadkowym miejscu znajdują się Widzew i Legia?
– (śmiech) Wszystko po trochu. Co do jedenastki z Płocka, to już wiadomo, zeszły – ten jeszcze pierwszoligowy – sezon mieli dobry. Górnik też idzie w dobrą stronę, zaczyna się tam lepiej dziać po latach posuchy. Może dla zwykłego kibica tak dobre miejsca tych zespołów są jakimś zaskoczeniem, ale ma to jakieś podstawy. A dół tabeli? No cóż, w przypadku wymienionych drużyn nakłady finansowe olbrzymie, a na razie efektów nie ma...
Widzew zainwestował w transfery miliony euro, a mimo to dołuje. Dlaczego?
– Pewnych rzeczy nie da się, ot tak, przeskoczyć. Fakt, że kupi się kilku czy kilkunastu zawodników za duże pieniądze jak na nasze realia, wcale nie oznacza, że na szybko powstanie drużyna, która ligę będzie roznosiła. Tak to nie działa, na wszystko trzeba czasu.
A wyobraża pan sobie scenariusz, że z ekstraklasy po raz drugi w historii spadnie Legia?
– Piłka nie takie rzeczy widziała. Nic nie jest niemożliwe, gdyby tak było, to byłby to oczywiście hit, nikt sobie tego wcześniej nawet nie wyobrażał. Futbol jest nieprzewidywalny, wszystko może się zdarzyć. Myślę, że Legia ostatecznie się wykaraska, ale mogą w niej drżeć do ostatniej chwili.
Akurat teraz legioniści przyjeżdżają do Katowic na mecz z GieKSą, która swoje dwa pierwsze mecze w tym roku wygrała. Jak pan widzi tę konfrontację przy Nowej Bukowej w piątek wieczorem?
– Słowa uznania dla całego sztabu trenerskiego GKS-u i trenera Rafała Góraka, że wszystko tak dobrze poukładali. Mimo słabszego miejsca po pierwszej części postawili na uzupełnianie składu, a nie na zmienianie go w 50 czy 60 procentach, bo coś takiego rzadko zdaje egzamin, bo – jak podkreślam – na wszystko potrzeba czasu. W Katowicach wykonują ciekawą, dobrą robotę, gra tam wielu Polaków. Wychodzą tam z założenia, że coś mamy i trzeba to pielęgnować i dobrze, że jest takie podejście. GieKSa nieźle wygląda pod każdym względem i na ten zespół naprawdę dobrze się patrzy.
Jeżeli jesteśmy w dole ligowej tabeli, to jest tam zespół z Niecieczy. Prowadzi go Marcin Brosz, z którym podczas bogatej piłkarskiej kariery też pan pracował. Dadzą radę zostać na kolejny sezon w ekstraklasie?
– Ciężko wyrokować. Na pewno warsztat trenera może w tym pomóc. Zimą również tam poczyniono pewne ruchy transferowe, żeby wszystko wzmocnić. Już zresztą jesienią mieli lepsze okresy, gdzie punktowali, dobrze się prezentowali. Ale wiadomo, to beniaminek i łatwo nie jest, choć z drugiej strony pamiętamy, że beniaminkiem jest też Wisła z Płocka. Walka na pewno zapowiada się ostra, bo każdy degradacji chce uniknąć, a sytuacja jest taka, że kluby, które miały walczyć o czołowe miejsca w tabeli, znalazły się na dole i same muszą walczyć o swoje.
Co decyduje w takiej walce o utrzymanie? Sam jako piłkarz musiał się pan zmagać z takimi wyzwaniami.
– Stres w walce o mistrzostwo Polski, kiedy bijesz się o eksponowane miejsca w czołówce, ma pozytywne znaczenie. Natomiast kiedy jesteś na dole, kiedy walczysz o utrzymanie, to zupełnie inna sprawa. Jasne, mówimy też o klubach, które nie muszą się bać o swoją egzystencję, bo jak spadną, to dalej będą funkcjonować na futbolowej mapie Polski. Jednak z drugiej strony takie nakłady finansowe, pieniądze na pewno nie pomagają, bo pojawia się taka dodatkowa presja i nie wszyscy potrafią sobie z nią poradzić.
Co w tej chwili słychać u Marcina Malinowskiego?
– Jestem trenerem młodzieży w MKP Odra Centrum Wodzisław. Od grudnia opiekuję się rocznikiem 2010. Mam nadzieję, że chłopcy nauczą się czegoś od mnie, a ja jako szkoleniowiec od nich.
Rozmawiał Michał Zichlarz
Marcin Malinowski. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
