Pierwszy raz bez bramek

Po meczu GKS Tychy - Sandecja obaj trenerzy chwalili kibiców i żałowali, że ich drużyna nie strzeliła choćby jednego gola.

Kibice GKS-u Tychy i Sandecji zasłużyli na to, żeby zobaczyć gole. Fot. GKS Tychy

BETCLIC 2. LIGA

Pierwszy raz w historii ligowych spotkań GKS-u Tychy z Sandecją Nowy Sącz kibice nie doczekali się goli, a warto dodać, że ogólny bilans bramkowy 18 starć tych rywali wynosił do niedzieli 32:25. Na średnią ponad 3 trafień złożyły się m.in. takie rezultaty, jak 7:2 dla Nowosądeczan w Jaworznie, gdzie Tyszanie - na czas budowy swojego stadionu - grali jako gospodarze, czy 5:0 dla Trójkolorowych w stolicy Beskidu Nowosądeckiego.

Trzeba jednak od razu powiedzieć, że wynik 0:0 w ostatnim spotkaniu 9. kolejki 2. ligi nie był efektem bezbarwnej gry. Wręcz przeciwnie! Obaj trenerzy podkreślili, że ich podopieczni wypracowali znakomite okazje bramkowe i żałowali, że żadna z nich nie została wykorzystana. Jednocześnie zarówno szkoleniowiec gospodarzy Rene Poms, jak i gości Rafał Smalec podziękowali kibicom za niesamowitą atmosferę na trybunach i efektowną oprawę meczu przyjaźni.

Kibice zasłużyli

- Patrząc na liczbę stworzonych sytuacji, bardzo szkoda, że skończyło się na wyniku 0:0 - stwierdził opiekun Sączersów. - Uważam, że kibice, którzy też mieli udział w stworzeniu widowiska, zasłużyli na to, żeby oglądać bramki. Obydwie drużyny wypracowały po kilka dogodnych okazji. Jako trener Sandecji bardzo żałuję, że mój zespół nie dopiął swego. Pamiętam też jednak o tym, że nasz bramkarz Karol Szymkowiak fantastyczną interwencją w drugiej połowie uchronił nas od straty gola. Później jednak stworzyliśmy - moim zdaniem - wystarczającą liczbę sytuacji, żeby wygrać 1:0. Mając tak świetne okazje, powinniśmy zwyciężyć, mimo że ten młody chłopak w tyskiej bramce także spisywał się fajnie. Powinniśmy jednak lepiej zakończyć nasze akcje. Dlatego uważam, że bardziej straciliśmy dwa punkty niż zdobyliśmy jeden.

Piąty remis

Sztab szkoleniowy Sandecji wie już więc, nad czym musi się skupić podczas dwutygodniowej przerwy, która na potrzeby reprezentacji czeka teraz drugoligowców. Nowosądeczanie na 10. kolejkę czekać będą jako 7. drużyna tabeli, mająca 2 punkty straty do wicelidera, Górnika Łęczna.

Z kolei GKS Tychy po 9 spotkaniach ma w dorobku tyle samo „oczek”, co wicelider, ale cień na tym dorobku rzuca fakt, że niepokonany w tym sezonie zespół - mający także dwa zwycięstwa w Pucharze Polski - aż pięciokrotnie zremisował. Dorobek bramkowy 12:6 wyraźnie wskazuje, że drużyna mająca najlepszą obronę w 2. lidze, jest w ogonie klasyfikacji strzeleckiej. Wprawdzie dopiero pierwszy raz zagrała na „zero z przodu”, ale mniej bramek zdobyły tylko cztery zespoły.             

Pracowali fantastycznie

- To był ciężki mecz - podkreślił trener Tyszan. - Jesteśmy jednak po nim trochę rozczarowani remisem. Chcieliśmy więcej, tym bardziej że przez cały tydzień mikrocyklu chłopcy fantastycznie pracowali. To był chyba jeden z naszych najlepszych tygodni, jeśli chodzi o treningi. Niestety, nie udało się tego przełożyć na wynik. Remis jest jednak sprawiedliwy i oddaje to, co się działo na murawie. Sandecja miała szanse między innymi po naszych błędach, ale my także mieliśmy okazje bramkowe, których możemy żałować. Dlatego ten punkt - choć chcieliśmy zdobyć trzy - bierzemy jako dorobek, na który zapracowaliśmy.

Po niedzielnej pracy przyszedł czas na odpoczynek, po którym Tyszanie wrócą do zajęć i będą pracować nad formą strzelecką, bo remisami awansu nie da się wywalczyć.

Jerzy Dusik

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się