Pierogi

Z DRUGIEJ STRONY - Paweł Czado

Ten mecz będzie jak pierogi! – mówi przed starciem z Holandią Matty Cash. Lubimy pierogi, prawda? Podoba mi się jego entuzjazm. Ze słów Casha wynika, że Polacy chcą pokazać, co potrafią przeciwko tak mocnej ekipie. Cash przekonywał Donyella Malena, klubowego kolegę z Aston Villi i reprezentanta Holandii surinamskiego pochodzenia, że podopieczni Ronalda Koemana powinni się nas bać. – Jakość, którą mamy w zespole, może stworzyć różnicę. Mamy świetnego trenera, który na pewno wymyśli taktykę – uważa Cash, a ja mam nadzieję, że ten entuzjazm jest prawdziwy. W futbolu zawsze mnóstwo zależy od nastawienia, ono jest kluczowe. A prawda taka, że Holendrzy bardzo często mieli z nim problem. I to nie tylko piłkarze, ale również kibice, którzy – trochę rozpieszczeni poziomem własnych piłkarzy – przepoczwarzyli się trochę w malkontentów. Mało kiedy są naprawdę zadowoleni.

Okazuje się, że w tej chwili jest podobnie. Choć Holendrzy są już bardzo blisko bezpośredniego awansu i na najbliższym mundialu będą jednym z faworytów, to marudzenie tam nie ustaje. Wypłynęło właśnie, że Ronald Koeman, obecny selekcjoner, a w przeszłości fenomenalny piłkarz z młotem pneumatycznym w nodze (pamiętacie petardę w finale Barcelona - Sampdoria?!) czuje się już zmęczony, rozważa nawet rozstanie z kadrą narodową po mundialu. Zmęczony jeszcze przed mundialem! – Ten wywiad powinien był pozostać w kuluarach, ale tak się nie stało – przyznał szkoleniowiec na konferencji prasowej przed meczem z Polską. Podkreślił, że jego przejście na emeryturę jest możliwe, zajmie się wtedy czymś innym. Podobno nie ma poparcia wśród innych dawnych świetnych holenderskich piłkarzy, ale akurat to zjawisko nie jest niczym nowym i nie ogranicza się jedynie do kraju tulipanów. 

W mojej opinii to ważny szczegół, który pokazuje atmosferę wokół holenderskiej reprezentacji. Wielkie oczekiwania, które w ostatnim czasie nie są spełniane. W latach 2010-14 tamtejsi piłkarze dwukrotnie stanęli na pudle i niektórym zaczęło się wydawać, że może udać się przebić czasy Cruyffa i Neeskensa. Tymczasem potem w ogóle nie awansowali na mundial w Rosji, a w Katarze obeszli się smakiem po porażce z Argentyną w ćwierćfinale, choć już prawie ją połknęli. A teraz kibice są niezadowoleni, choć przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby za rok mogli cieszyć się z pierwszego w dziejach mistrzostwa świata. Do tego daleko, a marudzenie zawsze pęta nogi, nawet najlepszym. Warto ten słaby punkt wykorzystać. Jeśli ich selekcjoner przebąkuje o emeryturze, to znaczy, że psychicznie jest wyczerpany. Warto o tym pamiętać. Warto to wykorzystać.

Holendrzy z namiętnością rozprawiają o reprezentacji, wcale nie są przy tym dystyngowani czy wyniośli, jakimi mogliby się wydawać. Przykładem sprawa Matthijsa De Ligta z Manchesteru United. Zdaniem niektórych holenderskich komentatorów brakuje mu obecnie wiele do poziomu gry w reprezentacji Holandii, jednak Koemanowi to nie przeszkadza i czyni, jak uważa. Powołanie De Ligta na mecz z Polską wywołało wiele pytań i nerwowych medialnych reakcji. Koeman uznał, że musi mu dać szansę i włączyć do grupy, ewidentnie na niego liczy. Być może użeranie się z mediami tak obezwładnia Koemana? Jan Urban jest w zupełnie innej sytuacji – pełen nadziei, werwy, energii, no i bez kłód rzucanych przez nas, dziennikarzy. Czyli co? 

Jak to co: do boju!

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się