Pięć minut Sochana
Knicks wygrywają bez Jalena Brunsona. Epizod Jeremy Sochana w Madison Square Garden.
Knicks wygrali czwarty mecz z rzędu. Wsparcie graczy rezerwowych i kontuzjowanych ogromne! Fot. Facebook New York Knicks
Knicks w Madison Square Garden podejmowali Indianę. Gdy twoi skrzydłowi pudłują tylko 4 rzuty w meczu, przegrana jest niemal niemożliwa. Tak było w Nowym Jorku, bo duet Anunoby - Hart zagrał kosmiczne spotkanie. Josh Hart zdobył 33 punkty, trafiając 12 z 13 rzutów, a O.G. Anunoby dodał 26 punktów przy niemal równie fantastycznej skuteczności (10/13 z gry, 4/5 za trzy). Równe dobrze było pod tablicami - Knicks zebrali aż 49 piłek przy 36 Pacers. Szczególnie bolesne dla Indiany było 19 zbiórek ofensywnych Nowego Jorku, co dawało mu mnóstwo ponowień akcji. Karl-Anthony Towns (11 zbiórek) i Mitchell Robinson (8 zbiórek) wykonali tu największą robotę.
Długa była lista nieobecnych - Pacers grali bez swoich liderów (kontuzjowani Haliburton, Siakam, Nembhard), a u Nowojorczyków zabrakło numeru jeden, czyli Jalena Brunsona, który został wykluczony ze względu na problemy z kostką.
Indiana miała 6 punktów przewagi (57:51) w drugiej kwarcie, ale potem gospodarze przyspieszyli grę i schodzili na przerwę prowadząc 72:64. Po wznowieniu gry Knicks utrzymywali dwucyfrową przewagę, a na finiszu było to nawet 27 punktów (134:107).
Jeremy Sochan był w tym meczu dalekim rezerwowym. Spędził na parkiecie niecałe 5 minut (w tzw. "garbage time", gdy wynik był już rozstrzygnięty). Zrobił co mógł, by wykorzystać swój krótki czas na boisku - zagrał efektywnie. Oddał jeden rzut, trafił go, dołożył zbiórkę i zakończył mecz na lekkim plusie (+2).
To czwarty kolejny wygrany mecz ekipy z Nowego Jorku, która pozostaje na trzecim miejscu (tuż za Boston Celtics) w Konferencji Wschodniej.
We wtorek mecze wygrali liderzy obu konferencji. Pistons rozgromili na wyjeździe słabiutkich Wizards. Bohaterem meczu był Jalen Duren, który zanotował 36 punktów i 12 zbiórek. Kibice Tłoków martwią się, bo w trakcie spotkania w Waszyngtonie parkiet z kontuzją opuścił Cade Cunningham. Lider drużyny doznał urazu na początku pierwszej kwarty podczas walki o piłkę. Grał jeszcze przez kilka minut, zanim został zmieniony w połowie kwarty (6:40 do końca), a w trakcie drugiej odsłony zespół ogłosił, że zawodnik nie wróci już na parkiet.
Wizards byli w tym sezonie zaskakująco trudnym rywalem dla Pistons – wygrali w Detroit 5 lutego i przegrali po dogrywce w listopadzie. Obie drużyny zmierzą się ponownie w czwartek.
Trudniejszą przeprawę miała Oklahoma City, lider Konferencji Zachodniej. Thunder grali na Florydzie z Orlando i odnieśli dziesiąte zwycięstwo z rzędu, ale emocje w tym meczu były do samego końca. Shai Gilgeous-Alexander zdobył 40 punktów, a Chet Holmgren dołożył 20 punktów i 12 zbiórek. Mecz był bardzo zacięty, do przerwy Oklahoma miała tylko punkt przewagi, w trzeciej kwarcie prowadzili głównie gospodarze. Ostatnia ćwiartka była "na styku", ale przy minimalnej przewadze Thunder, którzy mieli rewelacyjnego Gilgeous-Alexandra. To jego rekordowy, 129. mecz z dorobkiem co najmniej 20 punktów, przy skuteczności 14 z 27 z gry oraz 9 z 11 z linii rzutów wolnych. Trafił on 3 z 5 rzutów za trzy punkty.
Wyniki. Charlotte – Miami 136:106, Orlando – Oklahoma City 108:113, Washington – Detroit 117:130, New York – Indiana 136:110, Milwaukee – Cleveland 116:123, Minnesota – Phoenix 116:104, Denver – Philadelphia 124:96, Sacramento – San Antonio 104:132.
(pp)
