Piastunki chcą powtórzyć drogę Górnika
PARAGRAFY I SPORT - felieton Roberta Kiłdanowicza
Nasza reprezentacja gra tak, że aż zęby bolą, tylko nie jest to kwestia, którą można poprawić natychmiast. Co więcej, gdy we wcześniejszych felietonach utyskiwałem m.in. nad poziomem naszych futbolistów i systemem szkolenia, to wszechobecnej maści eksperci i znawcy twierdzili, że polska liga idzie do przodu. Na pewno? Na pewno nie pod względem poziomu sportowego, w innych dziedzinach rzeczywiście tak może być.
„Skoro nie ma się, co się lubi, to się lubi, co się ma” - tym interesującym bon-motem chciałbym przeanalizować, co się dzieje w Piaście Gliwice. Wydaje się, że Piastunki chcą powtórzyć drogę na Mount Everest Górnika Zabrze. Skąd taki wniosek? Ano z kilku powodów. Przede wszystkim w Gliwicach została otwarta procedura zmierzająca do referendum odwoławczego prezydent Katarzyny Kuczyńskiej-Budki i choć najogólniej rzec ujmując zarzuty do pani prezydent nie obejmują tylko klubu z Gliwic, to jednak „przepalanie pieniędzy mieszkańców” dotyczy również Piasta.
Z końcem lipca bieżącego roku prezesem klubu został Mariusz Siewierski, jednoznacznie kojarzony ze swojej współpracy z Cezarym Kucharskim, który - jak wiadomo z informacji powszechnie dostępnych - wcześniej był łączony z zakupem Korony Kielce, Śląska Wrocław, Wisły Płock. A ponieważ ostatnią z wymienionych potencjalnych transakcji (aczkolwiek wszystkie były nieskuteczne) realizował wspólnie z Markiem Koźmińskim, posiadam wysoce prawdopodobne przekonanie graniczące z pewnością, że ex-reprezentanci Polski wzięli na celownik Niebiesko-czerwonych.
Ze swoich źródeł wiem również, że miasto Gliwice, będąc większościowym akcjonariuszem spółki, już od dłuższego czasu chciało się pozbyć większości akcji. Problemem „tylko” był - i jest - kontrahent, warunki finansowe transakcji oraz zadłużenie klubu.
Tutaj docieramy do punktu ciężkości w sprawie. Niezwykle trudno jest ustalić nawet przybliżone zadłużenie Piasta, choć wiadomo, że gmina według jej oficjalnych przekazów w 2026 roku wydała na klub 17,9 mln złotych. Podobieństw więc w stylu/metodzie przejęcia Górnika i Piasta jest więcej. Jeśli zaczniemy sekwencją zdarzeń od odwołania prezydenta miasta w Zabrzu i teraz w Gliwicach, kolejnym działaniem będzie wprowadzenie forpoczty nowego właściciela do struktury klubu.
Lukas Podolski, funkcjonując w Górniku, widział na bieżąco zarządzanie klubem, tak jak Mariusz Siewierski ma wpływ na obecną aktywność w Gliwicach. Czy te analogie oznaczają wprost akwizycję Piasta przez duet MK & CK? Nie jest to takie proste, bo w kwestii Piasta sytuacja jest bardziej złożona i skomplikowana niż się powszechnie uważa.
W połowie lipca 2026 roku „Sport” był uczestnikiem konferencji prasowej mniejszościowego akcjonariusza Zbigniewa Kałuży. Przekazał on wtedy opinii publicznej alarmistyczne dane dotyczące klubu. Mianowicie po odsunięciu od zarządzania ludzi związanych z mniejszościowym właścicielem zadłużenie klubu (czytaj skonsolidowana strata) wzrosło do 50 mln złotych. Gmina Gliwice, nie prostując ani nie komentując tych wskaźników, potwierdziła je poprzez tzw. mechanizm milczącej zgody funkcjonujący w obrocie prawnym pomiędzy przedsiębiorcami. Czy ten grzech zaniechania to jedyna przeszkoda w nabyciu klubu, czy jest to bardziej oznaka defektu komunikacyjnego organu publicznego, jakim jest prezydent Gliwic czy Urząd Miejski – zawiadujący, chcąc nie chcąc, środkami publicznymi?
Przeprowadzając dalszą analizę sytuacji, takie szybkie due diligence (należyta staranność), bardzo wątpliwa
i ryzykowna dla potencjalnego kupca jest akwizycja Piastunek w aktualnym stanie faktycznym i prawnym. Mniejszościowy akcjonariusz zaskarżył bowiem do Sądu Okręgowego ostatnią uchwałę Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy GKS Piast SA o podwyższeniu kapitału zakładowego (podstawowego). Ponadto zostało skierowane do prokuratury zawiadomienie o działaniu na szkodę spółki przez osoby zajmujące funkcje kierownicze i nadzorujące w klubie, czyli przez prezesa i członka Rady Nadzorczej.
Obie te sprawy są w toku i w istocie są naturalną konsekwencją wspomnianej konferencji prasowej Zbigniewa Kałuży, sygnalizującego problemy Piastunek. Tym samym na dzisiaj nie wiadomo, ile akcji będzie w strukturze akcjonariatu spółki w posiadaniu większościowego właściciela (miasta Gliwice) i ile będzie mógł nabyć nowy właściciel - bo sąd może zakwestionować liczbę akcji. Dlatego też kwestia, co i w jaki sposób ma kupić nowy właściciel pozostaje pod dużym znakiem zapytania i dopóki opisane tu sprawy się prawomocnie nie zakończą, zakup klubu pozostaje abstrakcją.
W związku z powyższym uważam, że mobilizując mieszkańców Gliwic oraz kibiców Piasta do poparcia i wzięcia udziału w referendum, pozostaję w swojej narracji apolityczny. Przekonany bowiem jestem, że jest ono w interesie prezydent Kuczyńskiej- Budki i samego klubu. Pani prezydent będzie mogła ponownie poddać weryfikacji mieszkańcom Gliwic jakość swoich rządów, a Piast będzie mógł być zarządzany i finansowany przez gminę bardziej transparentnie. Co w efekcie końcowym może - i powinno - skłonić prywatnego właściciela do zakupu większościowego pakietu akcji z rąk publicznych. I takie rozwiązanie wydaje się rozsupłaniem tego gordyjskiego węzła. Czego serdecznie życzę pani prezydent i Piastowi Gliwice.
_______________________________________
* Robert Kiłdanowicz jest doktorem nauk prawnych. W przeszłości występował m.in. w I-ligowych (wg dzisiejszego nazewnictwa ekstraklasowych) zespołach Stomilu Olsztyn, Widzewa Łódź czy Śląska Wrocław.
Z końcem lipca prezesem klubu został Mariusz Siewierski, jednoznacznie kojarzony ze swojej współpracy z Cezarym Kucharskim i Markiem Koźmińskim. Fot. PressFocus
