Patrzeć na siebie
Piątkowym meczem z częstochowską ekipą Kędzierzynianie zaczynają serię spotkań z zespołami niżej notowanymi. Czy awansują do czołowej ósemki?
Kamil Rychlicki (w środku) i jego koledzy nie są pewni gry w play offie. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
ZAKSA desperacko walczy o udział w play offie. Na cztery kolejki przed zakończeniem fazy zasadniczej jest na dziewiątej pozycji, ale traci tylko trzy punkty do siódmego JSW Jastrzębskiego Węgla. Byłaby jednak w dużo lepszej sytuacji, gdyby w ostatnich spotkaniach nie potraciła punktów. Po tie-breakach przegrała m.in. ze Ślepskiem Malow Suwałki, Barkomem Każany Lwów i w ostatniej kolejce z PGE Projektem Warszawa, a we wszystkich tych spotkaniach miała piłki meczowe. - Liga w tym roku jest bardzo dziwna. Jeden mecz może zdecydować o tym, kto będzie w play offie albo nawet kto będzie w pierwszej czwórce. Szkoda meczu z Warszawą, bo mieliśmy meczbola. Te trzy punkty bardzo by nam się przydały. Jest jeden. OK. Szanujemy go, bo PGE Projekt to jeden z najlepszych zespołów w kraju. Cieszę się, że pokazaliśmy, iż potrafimy grać i walczyć – ocenił Igor Grobelny, przyjmujący ZAKSY.
Rozczarowania porażką nie krył też Kamil Rychlicki. Włoski atakujący, aktualny mistrz świata, był jednym z najlepszych na parkiecie. Zdobył 21 pkt i pociągnął kolegów do walki po wysoko przegranym pierwszym secie. - Czuję duży niedosyt, że nie udało się zebrać więcej punktów. Fajnie wyglądała nasza gra, ale w ważnych momentach rywale wywierali na nas dużą presję w polu serwisowym i to był element, który przeważył na ich korzyść. Szkoda, ale mamy przynajmniej punkt. Cenimy go – zapewnił Rychlicki. - Cieszy nasza gra. Nikt nie może nam zarzucić, że nie walczymy. Mecz stał na wysokim poziomie. W każdym secie trzeba było wspiąć się na wyżyny, by wygrać. Tie-break, a w zasadzie jego początek, nie poszedł po naszej myśli. Warszawianie rozstrzelali nas zagrywką, Musieliśmy gonić wynik, ryzykować, ale się nie udało – dodał Mateusz Rećko, drugi atakujący ZAKSY.
Za Kędzierzynianami przemawia terminarz. Z czterech kończących fazę zasadniczą meczów, w trzech zmierzą się z ekipami niżej notowanymi. Zaczną w piątek od starcia z ostatnim Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa. Potem czekają ich spotkania z InPost ChKS Chełm i Cuprum Stilonem Gorzów. Na taryfę ulgową nie mają co liczyć, bo cała trójka gra o utrzymanie w elicie. I na koniec Kędzierzynian czeka mecz z wicemistrzem kraju i liderem tabeli, Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W ZAKSIE mają też nadzieje, że planów zespołowi nie pokrzyżują kontuzje. Mocno obolali są bowiem Rafał Szymura i Grobelny.
– Nie patrzymy na to z kim gramy i kto ile gra. To jest końcówka fazy zasadniczej, więc wszyscy są zmęczeni, ale też wszyscy mają cel. Nikt nam punktów nie da za darmo. W każdym spotkaniu musimy walczyć i dać z siebie wszystko. Oczywiście, nie wszystko jest zależne od nas. Po prostu czasami przeciwnicy nie dają nam rozwinąć skrzydeł. Ale walczymy, nie poddajemy się. Chcemy osiągnąć cel i awansować do play offu – podkreślił Grobelny.
(mic)
