Patrzą tylko w górę
Przed GieKSą wyjazdowy mecz z Piastem. Górnośląskie starcie może mocno wpłynąć na ostateczny kształt tabeli.
Mateusz Kowalczyk (z lewej) jest gotowy na końcówkę sezonu. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus.pl
GKS KATOWICE
Dlaczego mecz z Gliwiczanami będzie jednym z najważniejszych w tym sezonie dla Katowiczan? Przede wszystkim dlatego, że dzięki ewentualnej wygranej będą niesamowicie blisko europejskich pucharów. Oczywiście bez innych wyników nie możemy mieć jeszcze pewności, ale fakty są takie, że jeżeli GiKSa pokona ekipę Daniela Myśliwca, postawi pod presją Wisłę, która próbuje ją dogonić. Nafciarze stracili ostatnio punkty z Pogonią (0:3), a w tej kolejce zmierzą się z Motorem. Gdyby zespół Mariusza Misiury stracił punkty… konkurencja GKS-u zmalałaby znacząco.
Powrót pewniaka
Na pewno pozytywem dla drużyny Rafała Góraka jest powrót do pełni sił Mateusza Kowalczyka. Ten pomocnik przez ponad miesiąc zmagał się z kontuzją, a powrócił na boisko w poprzedni weekend w starciu z Bruk-Betem (5:1) i od razu wpisał się na listę strzelców. Widać, że jest głodny gry, bo… był to jego pierwszy gol w tym sezonie, na 24 mecze w pierwszym składzie GKS-u! 22-latek jest gwarantem stabilności w środku pola i choć oczywiście nie można odmówić umiejętności Sebastianowi Milewskiemu czy Damianowi Rasakowi, to właśnie Kowalczyk przez cały poprzedni sezon grał w wyjściowej jedenastce u boku Oskara Repki. Bardzo dobrze wykonuje założenia taktyczne trenera Góraka, ale jest innym zawodnikiem niż wspomniana dwójka, która współpracowała podczas absencji 22-latka. Ten jednym przechwytem, jednym ruchem bez piłki jest w stanie napędzić akcję zespołu. To bardzo ważny element układanki, który w Gliwicach może być potrzebny.
Fizycznie nie jest źle
- W powrocie do gry w meczu z Termalicą nie pomagała mi pogoda. Było bardzo ciepło i już w okolicach 70 minuty odczuwałem trudy rywalizacji. Mimo mojej przerwy miałem dużo treningów biegowych, więc fizycznie czuje się nieźle, a w ostatnich trzech spotkaniach sezonu będzie tylko lepiej. Taką mam nadzieję! – powiedział Kowalczyk, który jak słychać jest nastawiony optymistycznie na finisz ligi nie tylko pod kątem indywidualnym, ale także gdy myśli o wynikach zespołu. – Cały czas patrzymy w górę tabeli, nie oglądamy się za siebie. Wygraliśmy bardzo ważny mecz z Bruk-Betem, teraz jedziemy do Piasta… Liga jest specyficzna i nie można nawet przez chwilę zlekceważyć rywala. Trzeba dawać z siebie 100 procent we wszystkich meczach. Jedno zwycięstwo może nas pchnąć do góry, ale też jedna porażka może spowodować zjazd. Musimy pozostać skupieni – przekazał 22-latek. Nie tylko Kowalczyk jest gotowy na mecz z Piastem. Żaden z piłkarzy nie będzie pauzował za kartki. Z zawodników regularnie grających w lidze pod okiem fizjoterapeutów pracują Adam Zrelak i Borja Galan. Zastępowani są w składzie przez Ilję Szkurina i Erika Jirkę.
Kacper Janoszka
Biletów nie ma!
Kibice w Katowicach wiedzą, że muszą przygotowywać się na emocjonujący finisz rozgrywek. Dlatego jeszcze przed meczem z Piastem zaczęli myśleć o kolejnej potyczce. W przedostatniej kolejce sezonu do stolicy województwa śląskiego zawita Jagiellonia, a biletów na to spotkanie już nie ma! W starciu z Niecieczanami fani z Katowic już pokazali, jak bardzo chcą wspierać drużynę. Tydzień temu na Arenie Katowice pojawiło się 13170 widzów i był to trzeci najlepszy wynik frekwencyjny klubu w sezonie, a przecież mówimy o rywalu, który spada z ekstraklasy, a jego baza kibicowska jest mocno ograniczona. W tym sezonie więcej kibiców na trybunach przy Nowej Bukowej pojawiło się tylko w spotkaniach z Legią (14279) i Górnikiem (13404).
