Patent gospodarzy
Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla po raz drugi w tym sezonie okazali się lepsi od ekipy z Rzeszowa.
Igor Grobelny okazał się jednym z katów Asseco Resovii. Fot. PressFocus
Zespół ZAKSY jak na razie zajmuje miejsce poza play offem, ale nie wolno go skreślać, bo po raz kolejny udowodnił, że trzeba się z nim liczyć. Tym razem pokonał na własnym parkiecie - po raz drugi w tym sezonie - ekipę z Rzeszowa. Asseco Resovia ma wysokie aspiracje i wszelkie dane, by walczyć o mistrzostwo kraju. Jednak nie zawsze spełnia oczekiwania zarówno działaczy, jak i kibiców. Tym razem siatkarze z Rzeszowa nie dali rady drużynie teoretycznie niżej notowanej.
Jedni i drudzy byli nastawieni na ofensywę, stąd też od początku obserwowaliśmy ciekawe widowisko. Dobre przyjęcie przekładało się na skuteczny atak; w 1. secie wszystko rozstrzygnęło się w końcowych fragmentach. Goście, po ataku Artura Szalpuka, prowadzili 22:20, ale po atakach Igora Groblenego oraz Kamila Rychlickiego gospodarze doprowadzili do remisu. Po nieudanej zagrywce Karola Urbanowicza przyjezdni mieli piłkę setową. Jednak ostatnie słowo należało do Rychlickiego, który najpierw skutecznie zaatakował, a potem posłał asa serwisowego. To była miła niespodzianka dla kompletu publiczności.
Jednak kolejna odsłona nie była tak udana dla gospodarzy. Tym razem goście od początku prowadzili kilkoma punktami. Prym wiódł środkowy Cezary Sapiński, skuteczny zarówno w ataku, jak i w polu serwisowym. Jego silne i precyzyjne zagrywki sprawiały spore trudności gospodarzom. Marcin Janusz, reprezentacyjny rozgrywający, sporo piłek kierował do środkowych, a oni zamieniali je na punkty. Goście wyraźnie wygrali, ale gospodarze szybko wyciągnęli wnioski z tej surowej lekcji.
W kolejnych odsłonach to właśnie oni dominowali. Mrówczą pracę wykonali w obronie, a Rychlicki, Grobelny oraz kapitan Rafał Szymura świetnie prezentowali w ofensywie. Trener Massimo Botti robił roszady w składzie. Wycofał swojego asa atutowego Karola Butryna, którego udanie zastąpił Jakub Bucki. Ponadto za Klementa Čebulja pojawił się na parkiecie Yacine Loauti, ale w końcowym efekcie te zmiany niewiele pomogły. Gospodarze byli stroną dominującą, trzymali bezpieczny dystans punktowy i odnieśli cenne zwycięstwo. Konstelacja gwiazd z Rzeszowa po raz kolejny zawiodła, bo przede wszystkim nie jest monolitem. Po kilku nieudanych akcjach rzeszowianie nie potrafią się zmobilizować i spróbować odwrócić losy seta czy całego meczu. Obok świetnych zagrań zdarzają się im słabe momenty i w rezultacie przegrywają. Nie ma w tej ekipie lidera, który potrafiłby poderwać kolegów do skuteczniejszej gry. Natomiast gospodarzom należą się słowa uznania, że potrafili odwrócić losy pierwszego seta, powrócić do gry w trzecim i czwartym, a w rezultacie wygrać mecz. To niezły prognostyk przed kolejnymi występami. Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla zapewne do końca będą walczyli o miejsce w play offie.
◼ ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Asseco Resovia 3:1 (26:24, 19:25, 25:22, 25:22)
KĘDZIERZYN-K.: Issacson (1), Grobelny (9), Jakubiszak (7), Rychlicki (22), Szymura (15), Urbanowicz (11), Czunkiewicz (libero) oraz Rećko (1), Krawiecki, Szymański. Trener Andrea GIANI.
RZESZÓW: Janusz (1), Szalpuk (11), Demyanenko (11), Butryn (9), Čebulj (10), Sapiński (11), Shoji (libero) oraz Loauti (2), Bucki (15), Zatorski, W. Nowak (1). Trener Massimo BOTTI.
Sędziowali: Maciej Maciejewski (Szczecin) i Sławomir Gołąbek (Kedzierzyn-Koźle). Widzów 2500.
Przebieg meczuI: 9:10, 15:14, 20:19, 26:24.
II: 8:10, 12:15, 17:20, 19:25.
III: 10:5, 15:10, 20:14, 25:22.
IV: 10:4, 15:8, 20:13, 25:22.
Bohater – Kamil RYCHLICKI.
(sow)
