Para w United Center

Mecz w Chicago został przełożony z powodu... nagromadzenia pary wodnej.

Leśne Wilki pewnie pokonały u siebie Kawalerzystów. W sobotę rewanż w Cleveland. Fot. Facebook Minnesota Timberwolves

NBA

Nietypowa sytuacja w Chicago. Mecz między Bykami i Miami Heat został odwołany. Jako powód podano kondensację pary wodnej w obiekcie. Na parkiecie hali United Center, gdzie na co dzień grają też hokeiści Chicago Blackhawks (grali w środę, ponownie mają mecz w piątek), pojawiła się wilgoć. Sędziowie długo odwlekali decyzję o przełożeniu spotkania. Służby porządkowe biegały z mopami i ręcznikami, próbując usuwać mokre plamy. Po blisko dwóch godzinach arbitrzy się poddali i zdecydowali o odwołaniu widowiska, co kibice przyjęli gwizdami i buczeniem.

O śliskiej nawierzchni sędziego poinformowali zawodnicy podczas rozgrzewki. - Pomimo wysiłków personelu United Center – w tym przepychania się po parkiecie z grubymi ręcznikami na nogach, nie mogliśmy zagwarantować bezpieczeństwa na boisku. Prowadziliśmy ciągłe rozmowy i próbowaliśmy różnych rozwiązań, ale nic nie działało – powiedział sędzia Sean Wright, który był w stałym kontakcie z centralą. Na razie nie podano nowej daty meczu, klub zapowiada, że bilety będą honorowane.

Tymczasem w Minneapolis miejscowi Timberwolves grali z Cavaliers ledwie kilkanaście godzin po tragicznym zdarzeniu, które wstrząsnęło Ameryką. Agent policji migracyjnej zastrzelił 37-letnią Renee Nicole Good, a to wywołało demonstracje w całym kraju. Przed meczem w Target Center zarządzono minutę ciszy dla uczczenia zmarłej kobiety. - Nasza społeczność doświadczyła kolejnej niewypowiedzianej tragedii. Chcemy po prostu przekazać nasze kondolencje, najszczersze życzenia, modlitwy i myśli rodzinie i bliskim oraz wszystkim, których dotknęło to wydarzenie - mówił trener Timberwolves, Chris Finch, przed rozpoczęciem meczu z Cleveland. Szkoleniowiec przyznał, że wydarzenie, które rozegrało się niedaleko hali, było przedmiotem jego rozmów z zawodnikami. - Tu nie chodzi o nas, nie chodzi o mnie czy zawodników, ale o to jak chłopaki potrafią wspierać innych i rozumieć co się wokół nich dzieje - dodał trener.

Timberwolves rozegrali w czwartek jeden z najlepszych meczów w sezonie, zaaplikowali rywalom aż 133 punkty, kończąc spotkanie przekonującą wygraną. Kluczowa okazała się trzecia kwarta, którą gospodarze wygrali blisko 20 oczkami, zdobywając w niej aż 43 punkty! Do wygranej poprowadził zespół Julius Randle, który zanotował liczby bliskie triple double (28 punktów, 11 zbiórek, 8 asyst). Bardzo dobry występ zaliczyli także Anthony Edwards (25 punktów, 7 zbiórek, 9 asyst) oraz Rudy Gobert (11 punktów, 13 zbiórek). To czwarta wygrana z rzędu Leśnych Wilków, które z bilansem, 25-13 są na czwartym miejscu w Konferencji Zachodniej. W sobotę oba zespoły zmierzą się ponownie, tym razem w Cleveland.

Charlotte - Indiana 112:114, Minnesota - Cleveland 131:122, Utah - Dallas 116:114, Chicago - Miami mecz przełożony.

(p)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się