Papszuna teatr ogromny
„Czarodziej spod Jasnej Góry”, ale rodowity Warszawianin, po trudnym półroczu ma zielone światło na swoje porządki w Legii.
Jan Leszczyński (główkuje) – wielki talent i wielka nadzieja Legionistów. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
LEGIA WARSZAWA
Po wygranej 2:1 w Gdańsku z broniącą się przed spadkiem z ekstraklasy Lechią Marek Papszun był bardzo zadowolony. – Zrobiliśmy coś, co niedawno wydawało się nierealne - daliśmy sobie szansę, aby zagrać w pucharach. Po 21. kolejce byliśmy na ostatnim miejscu, a po 33. znajdujemy się na siódmym z szansami na piątą lokatę i grę w Europie. To niesamowita historia – skwitował trener Legii i dodał, że nad morzem jego zespół po raz kolejny pokazał charakter, nie poddał się, co było wcześniej problemem Wojskowych.
Nowe rozdanie
Trener całe sportowe życie, nawet w momencie największych sukcesów z Rakowem, marzący o pracy na Łazienkowskiej, będzie tam teraz wszystko porządkował. - Najpierw klub potwierdza decyzje transferowe, potem ja – przyznaje.
Plany mówią, że latem w Warszawie będzie mała rewolucja - kończy się wiele kontraktów, a piłkarze z ważnymi umowami też mogą być pożegnani. - Jesteśmy na etapie podejmowania decyzji co do kadry na przyszły sezon. Przed nami bardzo dużo znaków zapytania. Z niektórymi zawodnikami będziemy chcieli się rozstać.
Legia w ubiegłym tygodniu przedłużyła kontrakt z kapitanem Bartoszem Kapustką. Nowa umowa pomocnika będzie obowiązywać do czerwca 2028 roku i obejmuje opcję prolongaty. Nową umowę z klubem podpisał także Rafał Augustyniak. - Akceptowałem przedłużenia w przypadkach „Augusta” i „Kapiego” – potwierdza Papszun. - Co było podstawą? Przede wszystkim pół roku pracy z tymi chłopakami, kiedy oni się sprawdzili. Pomogli zrealizować cel, chociaż widmo spadku było realne. Negocjując kontrakty, pokazali, że zależy im na Legii.
Brkić już, potem Arsenić?
Pierwszym oficjalnym transferem jest pozyskany z Motoru Lublin bramkarz Ivan Brkić. Mierzącemu 194 cm 30-letniemu Chorwatowi zaoferowano trzyletnią umowę oraz warunki, które przewyższają możliwości lubelskiego zespołu. Spod Jasnej Góry do stolicy ma przeprowadzić się Zoran Arsenić, któremu po pięciu latach, z czego cztery z Papszunem, wygasł kontrakt z Rakowem. Od dłuższego czasu na liście życzeń Wojskowych jest Tomas Chory. Podobno Slavia Praga gotowa jest pozwolić swemu napastnikowi odejść bez odstępnego latem.
Mimo zwycięskiej bramki na gdańskiej Polsat Plus Arenie wiele wskazuje, że wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu może otrzymać Antonio Colak. Pobyt Chorwata przy Łazienkowskiej jest rozczarowujący, a przy tym mocno obciążający klubowy budżet. - Sytuacja finansowa klubu nie jest prosta, dlatego te aspekty przy kontraktach są dla mnie bardzo ważne - nie ukrywa trener Papszun, a przecieki zapowiadają cięcia finansowe. Klub latem nie będzie mógł zbyt głęboko sięgnąć do kieszeni. Trzy kategorie warunków kontraktowych mówią o zarobkach: w przedziale „A” - 200-300 tys. euro rocznie, w „B” 120-200 tys. i w przedziale „C” 50-120 tys., przy czym maksymalna pensja ma wynieść 320 tysięcy euro rocznie, czyli 2-3 razy mniej niż zarabiają obecne gwiazdy Legii. W optymalnym scenariuszu Legia poszukuje zawodników w Unii Europejskiej od 20. do 28. roku życia (w zależności od pozycji) o ustalonych parametrach. Przykładowo „idealny” napastnik powinien mieć powyżej 185 cm wzrostu, biegać powyżej 33,5 km/h, HSR (bieg na wysokiej intensywności) powyżej 700 m / 90 minut!
Szkoleniowiec za młodzieżą
51-letni trener roztoczył też wizję mocnego stawiania na młodych. Kilka dni temu pierwszą zawodową umową do 30 czerwca 2029 roku związał się urodzony w 2011 roku boczny obrońca reprezentacji U-16, wychowanek Radomiaka, Aleks Szybalski. - Fajnie się czyta, że Marek Papszun nie lubi młodych, ale to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – protestuje trener. - Mamy chłopaków, którzy nie mają doświadczenia w seniorach - Jan Leszczyński, Jakub Żewłakow, Samuel Kovacik. Jedyny młodszy z większym doświadczeniem to Wojciech Urbański. Trzeba ich mądrze prowadzić, a nie na siłę wstawiać do pierwszego składu. Chciałbym, żeby młodzi grali, ale w ostatnich meczach graliśmy o życie, a to nie są warunki do rozwoju, tylko do przetrwania. Dla trenera to nie jest prosta sytuacja, bo to nie jest poligon doświadczalny. Mamy już projekcję tego, co będziemy robić w przyszłym sezonie jeśli chodzi o Akademię i przede wszystkim drugą drużynę, która jużawansowała do II ligi. Widzę szanse dla młodych chłopaków, którzy głównie tam będą grali, a funkcjonowali między pierwszym zespołem, „dwójką” i Akademią. Mamy już na to pomysł, mam nadzieję, że dość szybko przyjdą efekty.
Zbigniew Cieńciała
