Panowanie trwa
Król remisów ciągle swoje! Podbeskidzie musiało się wykazać, aby utrzymać tron, bo w Chorzowie aż trzykrotnie odrabiało straty. Ale... czy kogoś to zadowoliło?
Czy się stoi, czy się leży – remis z Podbeskidziem się należy. Nowy napastnik Ruchu, Agustin Coscia, już się o tym przekonał. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus
Stadion Śląski dawno nie widział tak szalonego spotkania! Od samego początku działo się dużo, a pierwszy cios zadał w 19 minucie Patryk Szwedzik. Tak jak z Unią Skierniewice, tak i z Podbeskidziem Ruch otworzył wynik strzałem z metra, a dla „Szwedzia” było to przełamanie i pierwsze trafienie w sezonie! Długo się z niego jednak nie nacieszył – po pięciu minutach wyrównał najskuteczniejszy w barwach Górali Marcin Urynowicz. Urodzony w Zabrzu pomocnik podbiegł w stronę sektora najzagorzalszych kibiców Ruchu... i „zachęcił” ich do głośniejszego śpiewania. Ci oczywiście odpowiedzieli – a co konkretnie, można się domyślić...
Gospodarze trafili na 2:1 po niespełna godzinie, a był to gol wyjątkowy – bo pierwszy w historii klubu argentyński. Agustin Coscia już kilka dni po transferze wskoczył do wyjściowej jedenastki i pokazał się z bardzo dobrej strony. Bramka to jedno, ale przy stanie 1:1 ostemplował słupek (Krystian Rostek tak samo), nieźle się ustawiał i walczył z obrońcami. Jednak Podbeskidzie... znowu wyrównało, choć potrzebowało ciut więcej, bo 25 minut. „Antyzmianę” dał Martin Konczkowski, bo wszedł i od razu walnął łokciem Lucjana Klisiewicza – a karnego wykorzystał doświadczony Marcin Biernat.
Była 83 minuta i początek końcowej jazdy bez trzymanki. W 85 minucie... Ruch znowu prowadził! Tym razem trafił Andrej Lukić, któremu asystował – jak i Coscii – Jakub Kristan, po raz kolejny udowadniając, że ma znakomicie ułożoną lewą nogę. Lecz jak w pierwszej połowie... Chorzowianie cieszyli się tylko pięć minut! Rezerwowy Oskar Tomczyk strzelił na 3:3, uprzedzając... Konczkowskiego! Niebiescy tym samym nie wskoczyli do strefy barażowej, Górale zaś – choć pokazali charakter – nie odskoczyli od strefy spadkowej. To był ich... siódmy remis w ósmym meczu!
Piotr Tubacki
GŁOS TRENERÓW
Marcin WŁODARSKI: – Strzeliliśmy trzy gole na Ruchu, a nie mamy trzech punktów. Mimo że trzy razy odrabialiśmy, to nie jestem do końca zadowolony. Po raz kolejny byliśmy i blisko, i daleko.
Waldemar FORNALIK: – Wszystko się zgadza, tylko nie wynik. Zagraliśmy dobry mecz, było wiele przemyślanych akcji w dobrym tempie, mieliśmy jeszcze dwa słupki, natomiast traciliśmy bardzo proste bramki. Nie można być zadowolonym z rezultatu.
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Andrej Lukić zdobył swoją debiutancką bramkę w barwach Ruchu. Uczynił to w 61. występie i zarazem pierwszym, w którym wyprowadził Niebieskich jako kapitan.
◼ Chorzowianie na własne oczy mogli przekonać się, „co stracili”. Asystę przy pierwszym golu Podbeskidzia zanotował Bartosz Martosz, który zimą bliski był przenosin do Ruchu. 14-krotni mistrzowie Polski wybrali jednak Jakuba Jendrykę (i chyba nie żałowali).
◼ Podbeskidzie nie słynie z największej społeczności kibiców, ale w Kotle Czarownic mogło liczyć na rekordowe wsparcie. Górali z sektora gości wspierało ok. 600 fanów – najwięcej w wyjazdowej historii klubu. Bielszczanom pomagali sympatycy Ruchu – ale Radzionków, który ostatnio grał w 1. lidze w 2012 roku.
◼ Kibice Niebieskich z Rudy Śląskiej w szczególny sposób chcą uczcić 80. urodziny klubowej legendy, Bronisława Buli z Kochłowic, trzykrotnego mistrza Polski z Ruchem, które ten będzie obchodził 28 września. Na meczu z Podbeskidziem wywieszono dla niego transparent z dopiskiem „legenda”, a na stoisku kibiców zbierano podpisy do księgi pamiątkowej, która zostanie wręczona jubilatowi, na co dzień mieszkającemu we Francji.
◼ Obie drużyny pokazały pazur, ale mocniej drapał Ruch. Jak podaje nadawca rozgrywek TVP Sport, gospodarze oddali 29 strzałów, z czego 9 celnych, a goście – 9 strzałów i 4 celne.
______________________________
Ruch fajnie grał w piłkę
Cztery pytania do Marcina Urynowicza, pomocnika Podbeskidzia
1. Przy celebracji gola na 1:1 wyszła z pana zabrzańska natura?
– Nie, nie było większego podkręcania. Po prostu cieszyłem się z bramki. Nie było zbyt wielkiej euforii, tyle.
2. Strzelił pan swojego czwartego gola, ale Podbeskidzie znowu nie wygrało. Czyli król remisów nadal panuje?
– Zgadza się – niby nie przegrywamy, ale też nie wygrywamy. Musimy znaleźć złoty środek, żeby przede wszystkim nie tracić pierwszej bramki, a później dołożyć coś z przodu.
3. Ale charakter pokazaliście w Chorzowie znakomity. Czy trzykrotne odrabianie straty można potraktować jako optymistyczny prognostyk na przyszłość?
– Fajnie, że drużyna się nie załamała i parła cały czas do przodu mimo straconych goli – bo to zawsze podcina skrzydła. Charakternie szliśmy do przodu i udawało się to odrobić.
4. Ale z drugiej strony – trzy gole stracone. Czym zaskoczył was Ruch?
– Dobrze operował piłką, dobrze zmieniał stronę. Miał dobre stałe fragmenty gry, po których strzelał nam gole. Po prostu... fajnie grał w piłkę.
Rozmawiał Piotr Tubacki
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Ruch Chorzów – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:3 (1:1)
1:0 – Szwedzik, 19 min, 1:1 – Urynowicz, 24 min, 2:1 – Coscia, 58 min, 2:2 – Biernat, 83 min (karny), 3:2 – Lukić, 85 min, 3:3 – Tomczyk, 90 min
RUCH: Wrąbel – Wójcik (78. Konczkowski), Leśniak-Paduch, Lukić, del Moral – Chrapek, Kristan – Rostek (78. Laskowski), Nagamatsu (67. Sutherland), Szwedzik (90+1. Sikora) – Coscia (67. Pawłowski). Trener Waldemar FORNALIK.
PODBESKIDZIE: Brańczyk – Sochań, Biernat, Kasperkiewicz – Sitek (63. Rakoczy), Iwańczyk (46. Słomka), Sewerzyński, Urynowicz (64. Hirosawa), Martosz – Szykawka (46. Tomczyk), Klisiewicz (82. Gach). Trener Marcin WŁODARSKI.
Sędziował Szymon Łężny (Namysłów). Widzów 9488. Żółte kartki: Konczkowski, Lukić – Rakoczy, Tomczyk.
