Otwarte furtki
Piotra Plewnię cieszy seria pięciu spotkań bez porażki. Pościgu za czołówką jednak nie zapowiada.
Trener Piotr Plewnia ma powody do zadowolenia. Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus
ODRA OPOLE
W meczach pod wodzą Piotra Plewni Odra wzbogaciła się o 11 punktów za trzy zwycięstwa i dwa remisy. Wprawdzie w tabeli Opolanie podnieśli się tylko o jedną pozycję, ale za to do strefy barażowej nie mają dużej straty. W dniu rozstania się z Jarosławem Skrobaczem mieli 11 punktów, a po pokonaniu Puszczy Niepołomice ten dystans wynosi obecnie ledwie pięć „oczek”, co sprawiło, że w wyobraźni kibiców ze stolicy polskiej piosenki pojawiła się nutka optymizmu.
– Kompletnie pomijamy ten temat – krótko uciął wszelkie spekulacje na temat ścigania czołówki trener Odry. – Nie dlatego, że nie mamy szansy dogonienia rywali z pierwszej szóstki, bo rzeczywiście przy takiej serii i tej stracie otwierają się pewne furtki, ale dopóki nie będziemy zespołem tworzącym sytuacje, stwarzającym sobie okazje bramkowe i lepiej operującym piłką, to trudno się będzie przebić na wyżyny tej ligi. Oczywiście wszystko jest możliwe, bo piłka nożna pokazała już wiele razy, że wszystko się może zdarzyć. My jednak w tej chwili nie patrzymy na tabelę. Tak jak przed meczem ze Stalą Rzeszów kompletnie nie zaprzątaliśmy sobie głowy starciem z Puszczą, choć te spotkania dzieliły tylko cztery dni, tak teraz myślimy jedynie o meczu z Wieczystą. A co będzie dalej, życie pokaże.
Trener Plewnia nie dorabia też ideologii do swojego pomysłu na zespół, który nagle zaczął solidnie punktować. – Ludzie przychodzą na stadiony, żeby oglądać dobrą piłkę – stwierdził szkoleniowiec Opolan. – Chcą zobaczyć finezyjne zagrania, dobry spektakl, bo idąc do teatru czy kina, po kiepskim seansie nikt nie jest zadowolony. W meczu z Puszczą w pierwszej połowie nikogo nie zauroczyliśmy. Dało się wyczuć to, że Odra – mając za sobą passę czterech spotkań bez porażki – w meczu z rywalem, który w poprzednich sześciu spotkaniach zdobył aż 16 punktów, bardziej nie chce przegrać, niż chce wygrać. To samo dotyczyło także przeciwnika, więc założenia przedmeczowe to jedno, a realizacja ich to drugie, a tego drugiego zabrakło. Wiem, że to nie było piękne widowisko, ale suma summarum w pierwszej lidze gra się o punkty i cieszymy się, że dzięki bramce w końcówce zdobyliśmy trzy. W następnym meczu też myślimy o wygranej, ale będziemy chcieli zagrać zdecydowanie lepiej.
Jerzy Dusik
