Otwarcie pełne emocji

Wielki pościg w Detroit i pokaz siły Sixers.

Iskrzyło w meczu w San Antonio. Punkty wywieźli Thunder. Fot. Facebook Oklahoma City Thunder

NBA

Ruszył sezon zasadniczy. Pierwsze spotkanie należało do Pistons i Celtics. Mecz rozegrany w Little Caesars Arena w Detroit dostarczył dużych emocji. Ekipa gospodarzy dokonała największego powrotu w meczu otwarcia NBA w erze szczegółowych statystyk, odrabiając aż 22 punkty straty. Na początku trzeciej kwarty Celtics prowadzili bowiem komfortowo 72:50. O losach rywalizacji przesądziła czwarta kwarta, w której Pistons zaliczyli szaloną serię punktową 23:0 w niecałe 5 minut, całkowicie odbierając impet rywalom.

Ciężar gry w Detroit wzięli na siebie Cade Cunningham oraz Jalen Duren – obaj zdobyli po 22 punkty. Duren otarł się o double-double, notując 9 zbiórek. Kluczowym elementem powrotu Detroit byli jednak rezerwowi. Duncan Robinson zdobył 21 punktów (15 z nich w czwartej kwarcie, trafiając 5/9 za trzy), a Javonte Green, który w pierwszej połowie w ogóle nie pojawił się na parkiecie, rzucił 19 punktów (5/8 za trzy) i zanotował najwyższy w meczu wskaźnik plus/minus (+21). Po stronie Bostonu warto odnotować rekordowy debiut Paula George'a. Nowo pozyskana gwiazda (wymieniona latem za Jaylena Browna) zdobyła aż 38 punktów (w tym 7 celnych rzutów za 3). To najlepszy punktowy debiut w historii Celtics, choć popsuty przez porażkę. George dołożył do tego 5 zbiórek i 5 przechwytów.

Słabą skuteczność miał tego dnia Jayson Tatum. Lider Celtics zanotował double-double z 13 punktami i 11 asystami, ale kompletnie nie radził sobie w rzutach z gry, trafiając zaledwie 6 z 23 prób. Trener Pistons J.B. Bickerstaff zapytany na konferencji prasowej o to, jak udało się zatrzymać Tatuma, odpowiedział krótko: – Ausar Thompson. To takie proste. Jeśli postawisz kogoś w sytuacji jeden na jeden z nim, czeka cię długa i ciężka noc – bez względu na to, kim jesteś.

Ciekawie było też w Nowym Jorku, gdzie aktualni mistrzowie podejmowali pretendentów z Filadelfii. Wygrali goście. Przebudowana, pełna gwiazd ekipa Sixers wysłała jasny sygnał, że zamierza zdetronizować mistrzów NBA. Kluczowy dla losów spotkania okazał się przełom trzeciej i czwartej kwarty, gdy 76ers popisali się serią punktową 11:0, zakończoną rzutem z dystansu równo z syreną. Mecz był oficjalnym debiutem dwóch gwiazd Filadelfii. Jaylen Brown (pozyskany z Bostonu) rozegrał świetne zawody, notując 19 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst. Legendarny LeBron James, rozpoczynający swój rekordowy, 24. sezon w NBA, dołożył 14 punktów, 9 zbiórek oraz 7 asyst. Najskuteczniejszym graczem na parkiecie był jednak młody lider gości Tyrese Maxey, który rzucił 28 punktów i napędzał ataki swojej drużyny.

W trzecim meczu pierwszego dnia Spurs u siebie nie dali rady Oklahoma City. Już na początku drugiej kwarty na boisku doszło do ogromnej awantury i przepychanek, po tym jak De'Aaron Fox powalił na parkiet Cheta Holmgrena. Sędziowie ukarali Foxa faulem niesportowym (Flagrant 1), a Victor Wembanyama, Jaylin Williams, Jalen Williams oraz Kenrich Williams otrzymali przewinienia techniczne. Incydent ten podziałał motywująco na Oklahoma City Thunder, którzy natychmiast zaliczyli serię 9:0, a potem powiększyli prowadzenie do rekordowych 26 punktów.

Najlepszy na boisku był Shai Gilgeous-Alexander, który zanotował 32 punkty, 6 zbiórek, 4 asysty i 3 przechwyty. Wembanyama został całkowicie zneutralizowany – francuski lider Spurs zdobył co prawda double-double (12 punktów, 13 zbiórek i 6 bloków), ale w całym meczu zaliczył zaledwie jeden celny rzut z gry (1/13), a większość punktów zdobył z linii rzutów wolnych (10/12). Po końcowej syrenie sfrustrowany błyskawicznie opuścił parkiet.

Detroit – Boston 121:113, New York – Philadelphia 100:106, San Antonio – Oklahoma City 104:116

(pp)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się