Otto kontra Tobi - rywalizacja dobrze robi
Od 26 października stołeczny zespół czekał na mecz „na zero z tyłu”. Licząc tegoroczne gry sparingowe, nazbierało mu się 13 kolejnych spotkań ze straconym golem. Ale w końcu się udało!
Otto Hindricha aż skręca, by wywalczyć stałe miejsce między słupkami bramki Legii. Fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com
LEGIA WARSZAWA
Patrząc na tabele obu lig po rundzie jesiennej wydawało się, że to Sigma – wciąż grająca w Lidze Konferencji, w przeciwieństwie do legionistów – będzie faworytem starcia w Marbelli. Marek Papszun jednak takich pojęć, jak „faworyt”, nie uznaje (zwłaszcza w odniesieniu do rywala). - Gra się po to, żeby wygrywać! - mówił po spotkaniu do zgromadzonych wokół niego dziennikarzy. - Na pewno widzieliście moje zarządzanie w końcówce – to ważne, żeby zespół wiedział jak się zachować i nie doprowadzić do takiej sytuacji jak w ostatnim spotkaniu – odwoływał się do zremisowanej 1:1 potyczki z Puskas Akademią, w której warszawianie w końcówce dali sobie wydrzeć zwycięstwo. - Zarządzanie wynikiem, meczem, jest dla nas istotne.
W wyjściowym składzie Legii próżno było szukać zaskoczeń, bo jedyną nową twarzą w ekipie jest na razie tylko bramkarz Otto Hindrich. Rumun zaczął na ławce, pojawił się na boisku po przerwie, kiedy Papszun puścił na murawę zupełnie nową jedenastkę. - Zrobię wszystko co w mojej mocy, na treningach i w meczach kontrolnych, żeby wywalczyć bluzę numer 1 – deklarował po końcowym gwizdku w rozmowie z klubowymi mediami. Bez walki owej bluzy Kacper Tobiasz z pewnością mu jednak nie odda, w piątkowe południe obaj panowie zachowali czyste konto, co stołecznym bramkarzom jesienią zbyt często się nie zdarzało.
Marek Papszun zresztą do rywalizacji obu golkiperów też się odniósł. - Z moich obserwacji, również przed transferowych, mogę stwierdzić, że Hendrich prędzej czy później podejmie rękawice z Tobiaszem o pierwszy plac. Biorąc po uwagę, że nie trenował z nami, dobrze to wyglądało. Tobi ma przewagę, jeśli chodzi o wiedzę, strategię gry, jest swobodny w drużynie, bo jest w niej od dłuższego czasu i czuje się pewnie – przypomniał szkoleniowiec.
Wyrazem przewagi legionistów w pierwszej odsłonie była zwycięska – jak się później okazało – bramka Kacpra Urbańskiego z asystą Damiana Szymańskiego. Obaj pewnie nie porzucili reprezentacyjnych ambicji, więc ta akcja być może trafi do notesu Jana Urbana. Warszawian czeka jeszcze w Marbelli sprawdzian z Polissą Żytomierz (poniedziałek) oraz dwumecz ze Spartą Praga (czwartek).
(DaL)
◼ Legia Warszawa - Sigma Ołomuniec 1:0 (1:0)1:0 – K. Urbański, 44 min
Legia: Tobiasz (46. Hindrich) - Piątkowski (46. Leszczyński), Pankov (46. Jędrzejczyk), Kapuadi (46. Kun) - Wszołek (46. Stojanović), Szymański (46. Augustyniak), Elitim (46. Arreiol), Reca (46. Chodyna) - Biczachczjan (46. W. Urbański), K. Urbański (46. Krasniqi; 79. Kovačik) - Rajović (46. Čolak). Trener Marek PAPSZUN.
Czerwona kartka - Ermal Krasniqi (77.).
