Ostra jazda bez trzymanki

KOMENTARZ „SPORTU” - Michał Zichlarz

Nie wiem, co mnie podkusiło… Po jednym z meczów długo przed stadionem czekałem na charakterystyczną w Rabacie niebieską „petit taxi”. Są one tutaj, jak przykładowo w Tunezji, bardzo tanie. Kilkukilometrowy kurs to wydatek około 20 marokańskich dirhamów, około 8  złotych. Nie podjeżdżała, a jak już, to była pełna. Taksówka zabiera tutaj więcej osób w różne miejsca, w ten sposób kierowcy prowadzący Dacie Logan (w Maroku w kooperacji z Francuzami składa się te samochody) wyciągają więcej pieniędzy. Zrozumiała rzecz.

Nic nie mogłem zatrzymać, więc pomoc zaoferował chłopak na motorze. Zachęcał, mówiąc, że to norma, że tak się tutaj jeździ. Cena? – Ile dasz za kurs – odpowiedział krótko. Dogadaliśmy się, założyłem kask i jazda.

To była ostra jazda bez trzymanki, bez żadnych reguł i zasad! Po trzecim pasie, między samochodami, przejeżdżając na czerwonym świetle. Po krótkim czasie chłopak zaczął jeszcze rozmawiać przez telefon, wtykając go między głowę, a kask! Po kilku kilometrach zaczęło jeszcze najpierw kropić, potem padać, a następnie lać. Spodnie mokre, w ich kieszeni smartfon, ze wszystkimi danymi, aplikacjami, biletami, a na plecach plecak z laptopem.

Przypomniało mi się doświadczenie z czerwca 2024 z Euro w Niemczech i oberwania chmury przed meczem Turcja – Gruzja w Dortmundzie. Burza zalała wszystko, zamókł mi laptop, który już nie odpalił, a był to dopiero początek mistrzostw. Dla dziennikarza obsługującego imprezę tragedia, bo jak pisać, jak zsyłać teksty do redakcji? Musiałem wszystko przekazywać Whatsappem. Do dziś dziękuję redakcyjnym kolegom Piotrkowi Tubackiemu i Kacprowi Janoszce, że wszystko potem przerzucali do systemu.

To jedna rzecz, techniczna. A bezpieczeństwo? Na mokrej drodze o wypadek przy takiej nieodpowiedzialnej jeździe nietrudno. Podziękowałem za kurs po kilku kilometrach, zapłaciłem część wyznaczonej sumy, a do siebie do hostelu w Medinie, w starej części miasta, dojechałem już bezpiecznie niebieską „petit taxi”.

Czytam informacje z portalu Hespress. Jak podaje General Directorate of National Security (Generalna Dyrekcja Bezpieczeństwa), w okresie pomiędzy 22 a 28 grudnia w samochodowych wypadkach w Maroku zginęło 15 osób, 2,5 tys. zostało rannych, w tym 102 ciężko… W cotygodniowym oświadczeniu GDNS poinformowała, że głównymi przyczynami tych wypadków były: nieuwaga kierowców, nieustąpienie pierwszeństwa, przekroczenie prędkości, zachowanie pieszych (na czerwone światło nikt nie zwraca w Maroku uwagi), utrata kontroli nad pojazdem oraz brak zachowania bezpiecznej odległości. Inne czynniki to zmiany pasa bez kierunkowskazów, ignorowanie znaków stop, prowadzenie pod wpływem alkoholu, a także niebezpieczne wyprzedzanie oraz… jazda pod prąd!  

Niestety, jest już pierwsza ofiara śmiertelna podczas Pucharu Narodów. W sobotę podróżująca na mecz do Tangeru fanka z Senegalu uległa wypadkowi na autostradzie pomiędzy Rabatem a Kenitrą. Zginęła na miejscu. O wszystkim poinformowała Senegalska Federacja Piłkarska, która jednocześnie złożyła kondolencje rodzinie zmarłej i całej futbolowej społeczności. To przykra sprawa, która kładzie się cieniem na całej imprezie. To też coś, co Marokańczycy będą musieli znacznie poprawić przed MŚ za cztery lata, których są przecież współorganizatorem.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się