Oskar ma wielki dar
TRZY PYTANIA DO... JACKA BAYERA, byłego piłkarza Jagiellonii, trenera Oskara Pietuszewskiego w reprezentacji juniorów Podlasia
Jacek Bayer
1. Uradował pana Jan Urban powołaniem dla Oskara?
- Oczywiście. Miałem z nim okazję trzy lata pracować i zawsze wiedziałem, że to największy talent, jaki spotkałem. Wierzyłem w niego i zawsze życzyłem mu, żeby omijały go kontuzje. Zacząłem ostatnio oglądać regularnie mecze Porto i cieszę się, że Oskar tak szybko i tak efektownie tam „zaskoczył”. Początki w nowym klubie zawsze są trudne. Ale on pokazał, że ma wielki dar.
2. Sama nominacja od selekcjonera go nie „spali”?
- Jest mocny mentalnie. Myślę natomiast, że dobrze się stało, iż trener wytrzymał to ciśnienie, jakie na niego próbowano wywierać, kiedy Oskar zaczął dobrze grać w Jagiellonii. Chłopak ograł się w młodzieżówce, złapał tam odrobinę reprezentacyjnego doświadczenia, no i jest gotowy na kolejny krok.
3. A na grę w pierwszej jedenastce; na Mazurka Dąbrowskiego z 56 tysięcy gardeł, gdy stać będzie w środku boiska, też jest gotowy?
- Oskar wytrzymuje każde ciśnienie, to dla niego normalność. Pewnie, że presja przy okazji debiutu w narodowym zespole jest ogromna, a na dodatek ogromna jest stawka tego spotkania, ale „Oski” to... kawał piłkarskiego zakapiora. Poza tym Jan Urban to świetny trener, więc doskonale wie, co robi – również i w tym przypadku.
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
