Orły latają za wysoko

Mistrzowie Polski wciąż czekają na pierwsze zwycięstwo w Lidze Europy. Tym razem zbyt mocna okazała się Benfica.

Piłkarze Kolejorza byli wolniejsi. Przekonał się o tym Joel Pereira w starciu z Argentyńczykiem Gianlucą Prestiannim. Fot. PAP / EPA

LIGA EUROPY

Sześć lat temu, także w rozgrywkach Ligi Europy, Lechici dwukrotnie przekonali się o sile Benfiki (2:4 i 0:4). W Poznaniu wierzono jednak, że zgodnie z polskim przysłowiem do trzech razy sztuka. Mistrzowie Polski marzenia będą musieli odłożyć na inny termin…

Szybko poszło

Długo stan bezbramkowy nie trwał. W 6 minucie Andreas Schjelderup zagrał płasko w pole karne, a Mateusz Lis miał ogromne problemy ze złapaniem piłki. Efekt? Rafa Silva w końcu wepchnął ją do siatki. Gospodarze dobrze rozpoczęli i tak samo mogli skończyć. W doliczonym czasie gospodarze szybko wymienili piłkę, a wspomniany Schjelderup kończył akcję strzałem. Na szczęście dla mistrzów Polski Terry Yegbe wybijał futbolówkę niemal z linii bramkowej i trafił w… poprzeczkę! To byłby niecodziennie kuriozalny gol.

Konkrety po stronie Lecha? Jedynie uderzenie Pablo Rodrigueza, które było jednak zbyt słabe i Anatolij Trubin nie miał z nim problemów. Piłkarze Kolejorza odczuwali zdecydowanie szybszą i techniczną grę rywali, którą próbowali nadrobić bieganiem i zadziornością. Na nic się to nie zdało… Poznaniakom brakowało także większe precyzji, która przydałaby się przy niektórych kontratakach.

Na więcej nie było ich stać

Druga część mogła się rozpocząć podobnie jak pierwsza. Silva dostał świetne podanie i jedynie powrót Michała Gurgula, który zablokował strzał, uchroniła mistrzów Polski przed drugim ciosem. Kilka minut później potężne uderzenie oddał 18-letni Daniel Banjaqui, ale Lis nie dał się zaskoczyć.

Goście z Poznania świetną okazję do wyrównania mieli po godzinie gry. Patrik Walemark tzw. szczupakiem zamykał dośrodkowanie Luisa Palmy, ale kapitalnie obronił tę próbę Trubin. W odpowiedzi Gianluca Prestianni uderzył tuż obok słupka. Argentyńczyk poprawił się chwilę później, gdy ograł jednego z Lechitów, a następnie uderzył między nogami bezradnego Lisa.

Piłkarze Orłów także jednak popełniali błędy. Jeden z nich wykorzystał Leo Bengtsson. Enzo Barrenechei nie spojrzał przy rozegraniu, Szwed przejął piłkę i pewnym strzałem umieścił ją pod poprzeczkę. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. Heorhij Sudakow płaskim uderzeniem dobił mistrzów Polski, którzy w obecnej edycji Ligi Europy wciąż czekają na zwycięstwo… Nie pomogły nawet 56 urodziny trenera Nielsa Frederiksena, któremu piłkarze nie zrobili przyjemnego prezentu.

Polski Orzeł na ławce

Ostatnio po kilku tygodniach kontuzji do gry wrócił Jakub Kamiński. 24-latek zagrał symboliczną minutę w meczu z Alvercą, ale każdy ostrzył sobie zęby na spotkanie właśnie z mistrzami Polski. W końcu wychowanek Szombierek Bytom, to także mistrz Polski z Kolejorzem, w którego barwach przechodził kolejne szczeble w akademii. „Kamyk” jednak z ławki się nie podniósł i nie zagrał przeciwko swoim byłym kolegom.

Miłosz Cebo

4. KOLEJKA

◼ Benfica – Lech Poznań 3:1 (1:0)

1:0 – Silva, 6 min, 2:0 – Prestianni, 67 min, 2:1 – Bengtsson, 72 min, 3:1 – Sudakow, 90 min

BENFICA: Trubin – Banjaqui, Araujo (69. Palhinha), Circati, El Karouani – M. Silva (62. Barrenechea), Sudakow – R. Silva (62. Prestianni), Echeverri (62. Aursnes), Schjelderup (82. Lukebakio) – Duran. Trener Marco SILVA.

LECH: Lis – Pereira (80. Gumny), Skrzypczak, Yegbe, Gurgul – Murawski, Kozubal (71. Berggren) – Walemark (71. Jagiełło), Rodriguez (71. Bengtsson), Hakans (62. Palma) – Agnero. Trener Niels FREDERIKSEN.

Sędziował Martin Matoša (Słowenia). Widzów 54000. Żółte kartki: Banjaqui, Manu – Agnero.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się