Optymizm nieuzasadniony
Rozmowa z Dariuszem Postolskim, komentatorem sportowym Radia Łódź
Sam Rafał Gikiewicz to trochę za mało...
– Pod względem organizacyjnym i finansowym na pewno tak. Ale kiedy na spotkaniu wigilijnym Tomasz Stamirowski tryskał optymizmem, wręcz porażał radością i obiecywał top 5 w tabeli, z lekka się zdziwiłem. Pan Tomasz sprawiał wrażenie, że spełnia marzenie swego życia. Ma klub piłkarski i może istnieć medialnie. Ma władzę, z której w każdej chwili może skorzystać. Pytanie, czy tak zrobi? Porażająca radość raczej nie jest efektem udanej w jego mniemaniu jesieni. Zazdroszczę panu Tomaszowi tej szalonej wizji. Czym to jest uzasadnione? Mam wrażenie, że za jego plecami grupa ludzi rozgrywa „swój mecz”. Czy przypadkiem Stamirowskiemu coś nie umknęło?
Masz na myśli sprawy organizacyjne czy przede wszystkim sportowe?
– Teraz będzie lista: Marcel Pięczek, Kristoffer Hansen, Karol Czubak, Kacper Karasek, Michael Ameyaw, Dominik Kun, Adam Radwański, Piotr Samiec–Talar. To zawodnicy, którzy niedawno opuścili Widzew. Występują w innych klubach i to w głównych rolach. Na ich miejsce przyszli nowi, którzy – nie zawaham się tego powiedzieć – prochu nie wymyślili i nie wymyślą. Tylu błędów transferowych nie było w żadnym klubie ekstraklasy. Jak można było nie zauważyć techniki Hansena, waleczności Czubaka, zadziorności Ameyawa czy dobrego strzału Karaska? Błędne decyzje transferowe to chyba specjalność działu skautingu. Mierny Luis Silva, prymitywny technicznie Hilary Gong, nadal niesprawdzony w boju Hubert Sobol czy nierówny, bo mało grający Jakub Łukowski to za mało, by mówić o wzmocnieniu składu. Absolutnie niewykorzystany Kershnik Hajrizi, odsunięty Antoni Klimek i wyprowadzony z równowagi Said Hamulić uzupełniają obraz drużyny, która miała być, ale nie będzie objawieniem ligi. Loty obniżył Juan Ibiza, bardzo nierówny poziom prezentuje Fran Alvarez. Solidny Rafał Gikiewicz, trzymający się blisko linii, to za mało, by poważnie traktować defensywę łodzian.
Co trzeba więc poprawić?
– Problemów do rozwiązania jest wiele. Chodzi na przykład o niewykorzystanie atutów tych, których trener pomija przy ustalaniu składu – to Nunes, Diliberto, Klimek i Kwiatkowski. Do tego niewprowadzanie do składu nowych piłkarzy, a taki 17-letni Daniel Gryzio strzelił jesienią 22 gole w zespole rezerw w IV lidze, a także pochopna rezygnacja z kilku innych młodych zawodników. Nie sposób też nie dostrzec, że większość sztabu szkoleniowego i piłkarzy nie utożsamia się w stu procentach z klubem i Łodzią, a napływ zdolnych zawodników z regionu jest minimalny. Optymizm Tomasza Stamirowskiego jest moim zdaniem zdecydowanie na wyrost. Więcej jest w tym chciejstwa niż realnej oceny sytuacji.
Rozmawiał Wojciech Filipiak
Dariusz Postolski
