Optymistyczna zaliczka

Pierwsza część egzaminu na awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów została zdana przez mistrzów Polski na „trzy plus”. Druga czeka ich za tydzień nad Loarą.

Osaczony Abel Serdio i jego koledzy nie dali się złamać. Fot. PAP / Szymon Łabiński

LIGA MISTRZÓW

Orlen Wisła już ósmy raz awansowała do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, ale tylko raz w dwumeczu udało się jej pokonać rywali. Przed dwoma laty historyczny awans do ćwierćfinału dało jej wyeliminowanie po dramatycznych bojach i serii rzutów karnych... czwartkowego rywala z zachodniej Francji. Wówczas szczęście uśmiechnęło się do „Nafciarzy”. Nie mieliśmy więc nic przeciwko, by i w obecnej edycji powtórzył się ten scenariusz, tym bardziej że mistrzowie Polski mieli fantastyczny finisz fazy grupowej, pokonując Dinamo Bukareszt, Fuechse Berlin – w środę ograło Industrię w Kielcach – oraz Paris Saint Germain. Te mecze wlały mnóstwo optymizmu i pokazały, że płocczanie są w stanie wygrywać z najlepszymi w Europie.

Kapitalne 30 minut

Początek spotkania był niezwykle obiecujący, ponieważ nie minęła 10 minuta, a mistrzowie Polski zbudowali sobie czterobramkową przewagę. Dobrze w mecz wszedł także Victor Hallgrimsson, który dwa lata temu występował w barwach HBC Nantes. Po upływie kwadransa było jeszcze lepiej, ponieważ po dwóch świetnie wykonanych rzutach karnych w odstępie 60 sekund tablica wskazywała już pięć goli na plusie. Niesieni wspaniałym dopingiem wiślacy rozgrywali kapitalną partię w Orlen Arenie. Gdy w 20 minucie Przemysław Krajewski wykorzystał kolejną „siódemkę”, trener wicemistrza Francji i lidera tamtejszej ekstraklasy Gregory Cojean natychmiast zareagował przerwą na żądanie. Skończyło się na trafieniu Valero Rivery z rzutu karnego w poprzeczkę bramki strzeżonej na chwilę przez Mirko Alilovicia. Na 15 sekund przed syreną Xavier Sabate wykorzystał pierwszy czas, ale Zoltan Szita rzucił nad poprzeczką. To było bardzo dobre 30 minut w wykonaniu polskiej drużyny i gwarancja emocji po przerwie.

Coś się rozregulowało

Ku naszej radości podopieczni hiszpańskiego trenera nie zagubili koncentracji, a jeśli nawet, to i Bretończycy popełniali błędy. I wtedy znów przerwą ratował sytuację szkoleniowiec Nantes. Tym razem skutecznie, bo wynik zaczął szybko maleć, głównie za sprawą rozregulowania pewnej do tej pory obrony i błędów w ataku. W tym ważnym momencie indolencję strzelecką przełamał Krajewski, wykonując skutecznie siódmy (!) rzut karny. Na 13 sekund przed finałem o czas poprosił Xavier Sabate, ale bramki nie udało się już zdobyć. Mistrzowie Polski pojadą więc na rewanż z trzybramkową, obiecującą zaliczką. – Jesteśmy zadowoleni, choć szkoda ostatniej akcji na plus cztery. Zostawiliśmy serce na boisku, zrobiliśmy to dla naszych wspaniałych kibiców. Zostało jeszcze 60 minut we Francji. Dalej trzeba pracować, nic jeszcze nie zostało przesądzone – skomentował „Krajek”, a na lepszego z tego duetu w ćwierćfinale czeka Sporting Lizbona.

Zbigniew Cieńciała


◼  Orlen Wisła Płock - HB Nantes 28:25 (17:12)

ORLEN WISŁA: Hallgrimsson, Alilović - Daszek 2, Piroch 5, Janc, Serdio 2, Susnja 1, Zarabec, Fazekasz 1, Krajewski 8/7, Terzic, Dawydzik 1, Mihic 3, Szita 3, Michałowicz 2/2, Żytnikow. Kary: 4 min. Trener Xavier SABATE.

NANTES: Pesić, Garcia - Milosavljević, Briet 2, Yoshida, Rivera 2/2, Abdi 2, Avelange Demouge, Tournat 3, Bos 6/1, Gaber, Nyateu, Noam 2, Lagarde 2, Odriozol 5, Nassequela, Biosca 1. Kary: 8 min. Trener Gregory COJEAN.

Sędziowali: Igor Covalciuc i Alexei Covalciuc (Mołdawia). Widzów 5284.

Przebieg meczu: 2:0 (3), 5:2 (6), 7:3 (9), 11:6 (16), 13:7 (20), 16:10 (26), 17:12 (30), 17:13 (31), 19:13 (33), 21:15 (42), 22:18 (45), 24:22 (49), 26:23 (54), 28:24 (60), 28:25 (60).


Popis Syprzaka

W drugim meczu 1/8 finału OPT Bank Pick Szeged przegrał z Paris Saint-Germain 30:31 (13:14), a na miano czołowej postaci zapracował Kamil Syprzak. Jeden z najlepszych obrotowych świata wręcz szalał pod węgierską bramką. Oddał 9 rzutów, a zdobywając 8 bramek, został najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania. Mecz był bardzo intensywny, sporo się w nim działo. Choć PSG u siebie rzadko przegrywa, kwestia awansu pozostaje otwarta. Rewanż 3 kwietnia, a lepszy z tej pary w ćwierćfinale zmierzy się z Barceloną.

(m)