Opakowanie ważniejsze niż produkt

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

To było lata temu, dokładnie we wtorek wieczorem, 20 maja 2003 roku. Końcówka ligowego sezonu i ekstraklasowy mecz w Wodzisławiu Śląskim pomiędzy Odrą, a Amicą Wronki. Bilety zostały wyprzedane, był komplet, prawie 6 tysięcy kibiców. Powód był jeden – to był pierwszy mecz na kameralnym obiekcie przy ulicy Bogumińskiej, gdzie grano przy sztucznym oświetleniu. Pora meczu? Głupia i szalona, jak ma to miejsce teraz, kiedy o wszystkim decyduje nie rozsądek, a telewizja. Na początku tygodnia wyznaczono godzinę 20.30, bo musiało być ciemno, a o tej porze roku wiadomo jak jest.

Ale ja nie o tym… Pamiętam, kiedy jechaliśmy na mecz z kolegą, znanym śląskim żurnalistą, a ten na wysokości starego dworca PKS, gdzie teraz jest parking i centrum handlowe powiedział, widząc z daleka postawione za kilka milionów złotych przez urząd miasta wysokie maszty oświetleniowe: - No to teraz ligowa piłka w Wodzisławiu będzie już zawsze!

Jakże się mylił! Do dziś dźwięczą mi w uszach te słowa. Już wtedy były mieszane uczucia. Odra do krezusów nigdy nie należała, musiała sztukować, ale robiła to sprawienie przez 14 lat. Potem nastąpił krach, załamanie. Potem kolejny i następny, a teraz drużyna walczy o awans w… klasie B, po kolejnym załamaniu w zeszłym roku. A maszty? A maszty oświetleniowe na starym stadionie, gdzie od ćwierć wieku nic się nie zmieniło, dalej stoją…

Dlaczego o tym piszę, dlaczego przypominam tę starą historię? Ekstraklasa SA, a wraz z nią przyjazne jej media, biją poklaski na temat budowy nowego Centrum Mediowego, Live Park. Symbolicznego wmurowania kamienia węgielnego dokonali wspólnie Karol Klimczak, przewodniczący rady nadzorczej Ekstraklasy, prezes ligowej spółki Marcin Animucki oraz prezes spółki Live Park, realizującej inwestycję, Leszek Miklas. Zakończenie budowy ma nastąpić do końca 2027 roku. Zdalna produkcja meczów z nowego centrum ma ruszyć w 2028 roku po technologicznym wyposażeniu obiektu. Generalnym wykonawcą obiektu jest Skanska. Koszt 20 milionów euro na teraz, a pewnie będzie więcej. Po przeliczeniu to prawie 85 milionów złotych, o ponad 1,5 razy więcej niż wynosi obecnie budżet zdobywcy Pucharu Polski, Górnika Zabrze. Mają tam być przysłowiowe cuda na kiju.

Po co? - Zdalna produkcja meczów przez nowe centrum mediowe wzniesie nas na kolejny poziom zaawansowania technologicznego i zapewni jeszcze lepszą jakość transmisji – mówi Karol Klimczak.

Wszystko ładnie wygląda, opakowane jest jak trzeba, i dobrze, bo to też jest przecież potrzebne, ale nie lepiej te pieniądze byłoby przeznaczyć na rozbudowę futbolowej infrastruktury? Już wtedy w Wodzisławiu mieliśmy wątpliwości, bo w mieście jak nie było odpowiednich boisk treningowych, tak nie ma ich dziś. W innych miejscowościach i piłkarskich akademiach jest zresztą podobnie. Potrzebą chwilą są balony pneumatyczne, pod którymi można trenować zimą, bo od zajęć w halach w zimnych miesiącach zupełnie się odchodzi.

Tymczasem władze Ekstraklasy ładują kasę w opakowanie, zapominając o produkcie, jakim są piłkarze, czyli dokładnie jak było prawie ćwierć wieku temu! Wszystko na ekranie będzie ładnie wyglądało, tyle że wewnątrz będą dziury i takie zaniedbania, jak  na początku wieku.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się