Oko na Kamilę
Startująca w short tracku Polka opuściła szpital, do domu wraca z rodzicami.
Dramatyczne chwile Kamili Sellier na lodowisku w Mediolanie... Fot. ANP/SIPA USA/PressFocus
Kamila Sellier nie wróciła w poniedziałek do kraju razem z grupą łyżwiarzy (entuzjastycznie witany był przez kibiców Władimir Semirunnij, srebrny medalista IO na 10000 m) i innych reprezentantów Polski. W podróż do kraju ruszyła samochodem, z rodzicami, którzy towarzyszyli jej we Włoszech. - Mamy dobre wieści w sprawie jej stanu zdrowia. Czuje się dużo lepiej, choć oczywiście wciąż jest bardzo obolała. Resztę diagnostyki będzie przechodzić już w kraju - mówiła attache prasowa ekipy olimpijskiej, Katarzyna Kochaniak-Roman.
Sellier doznała urazu twarzy podczas ćwierćfinałowego biegu na 1500 metrów. Podczas upadku została uderzona ostrzem łyżwy w twarz przez Kristen Santos-Griswold. Polkę zniesiono z lodowiska na noszach i przetransportowano do szpitala. W nocy z piątku na sobotę przeszła zabieg, bo okazało się, że uszkodzeniu uległa jedna z kości twarzy.
W sobotę łyżwiarka przekazała pozytywne informacje pisząc, że „ma się całkiem dobrze”. Później odniosła się do sytuacji rywalki i zwróciła się z prośbą, by nie obwiniać Amerykanki za jej wypadek i uraz. „To, co się stało, nie było niczyją winą. Taka jest natura naszego sportu - wiąże się on z nieodłącznym ryzykiem, którego jestem w pełni świadoma za każdym razem, gdy wchodzę na lód” - oświadczyła Polka i zwróciła uwagę, że „wypadki się zdarzają i nikt nie chciał, aby do tego doszło”. Dodała też, zwracając się bezpośrednio do swej rywalki: „Wspierajmy się nawzajem, zamiast wytykać palcami. Wybierzmy życzliwość zamiast nienawiści. Kristen, przesyłam ci dużo miłości i uścisków. Wiem, że to również dla ciebie nie jest łatwy czas”.
Do jej wpisu odniosła się Santos-Griswold, która podziękowała za życzliwość i podkreśliła, że absolutnie nie miała zamiaru doprowadzić do tego zdarzenia, a już po nim podeszła do Polki, by zobaczyć, co się stało. „Mamy szacunek wobec siebie, jako rywalki i jako ludzie. Nigdy świadomie nie naraziłabym cię na niebezpieczeństwo i jestem ogromnie wdzięczna za twoją dobroć oraz wyrozumiałość” — wskazała Amerykanka.
