Okiwać kolegę i wygrać! I tak dzień w dzień...
Okiem Sylwestra Kurka
Sylwester Kurek z Brasilu Czekanów
– Zaraz po przyjeździe mieliśmy okazję odwiedzić szkółkę Rogera Guerreiro, byłego reprezentanta Polski. Na jednym boisku trenuje tu i gra ponad 200 dzieci. Robi to na mnie wrażenie. Jakie widzę różnice między młodzieżową piłką dziecięcą w Polsce i Brazylii? Wiadomo, że baza jest ważna, ale – jak się okazuje tutaj – nie najważniejsza. Dzieci grają na boisku, które nie ma nawet wymiarów naszego orlika, to jakieś 36 na 18 metrów, prawie jak boisko do tenisa ziemnego. Najważniejsze, co zauważyliśmy i co zrobiło na nas wrażenie, to... chęci dzieci. Dla nich warunki nie są wcale najważniejsze. One chcą grać i wygrywać, przepełnia je ambicja. Chcą ciągle udowadniać kolegom, że są od nich lepsi. Nie tylko jako drużyna, wiadomo przecież, że futbol to sport zespołowy, ale przede wszystkim indywidualnie. Chcą uczestniczyć w treningach, są wsłuchani w to, co mówią szkoleniowcy, mają do nich pełne zaufanie. Nikt podczas treningu nie dyskutuje, nie rozmawia, tylko w całości skupia się na piłce.
Ważne, że rodzice nie biorą w tym udziału – oczywiście ci, którzy chcą oglądać zajęcia. Nie komentują, nie przeżywają, nie ma „komitetu oszalałych rodziców”, jakie u nas czasem, podczas meczów drużyn dziecięcych, się zdarzają. Kibicują po cichu dzieciom, które chcą być lepsze od kolegi. U nas sytuacja często jest odwrotna. Zdarza się bowiem tak, że rodzice prawie siłą wypychają dzieci na trening, chcą z pociech zrobić Lewandowskiego lub inną gwiazdę. A te dzieci często wcale na ten trening nie chcą iść, przychodzą dla rodziców, więc nie ma w nich pasji. To bardzo smutne zjawisko, ale niestety je zauważam.
Jeszcze jedno: po tym, co widzę na zajęciach w szkółce Rogera, tutaj dzieci głównie zajmują się atakowaniem, gra nastawiona jest na bramki. Zauważmy, my od najmłodszych lat chcemy grać o wynik, dobro drużyny jest u nas najważniejsze. Tutaj dla dzieci najważniejsze jest z kolei codziennie polepszanie siebie, to myślenie indywidualne, a nie zespołowe. To absolutnie nie jest egoizm, to coś, co bardzo chciałbym wprowadzać u siebie. Codziennie okiwać kolegę. To świetne...
Myślę, że dla brazylijskiego futbolu to idealnie. To jest główny powód, dla którego najlepszych piłkarzy stąd chcą w Europie. Spytałem Rogera, co do szkolenia dzieci przeniósłby z Polski? Ale zastanówmy się, co miałby przenosić? Grę o wynik? Taktyki jeszcze się nauczą. Gdyby szkolić dzieci w Brazylii na modłę europejską, to po co potem Europa miałaby je chcieć?
not. pacz
