Odwaga, wytrwałość, zaangażowanie
Portugalia nie była w stanie pokonać Demokratycznej Republiki Konga, która była znakomicie przygotowana do meczu.
W snajperskim pojedynku Yoane'a Wissy (z lewej) i Cristiano Ronaldo, lepszy był reprezentant DR Konga. Fot. PAP/EPA
GRUPA K
Demokratyczna Republika Konga zdobyła historycznego gola i pierwszy punkt w mistrzostwach świata! A osiągnęła to w rywalizacji z nie byle jakim przeciwnikiem, bo z Portugalią. Przyjezdni z Afryki zapewne pozazdrościli kolegom-wyspiarzom z Republiki Zielonego Przylądka, którzy powstrzymali Hiszpanię i zremisowali z nią 0:0. Iberyjsko-afrykańska batalia znów zakończyła się remisem, tym razem 1:1. I znów dumni mogą być przedstawiciele CAF, a reprezentanci strefy UEFA muszą się wstydzić. Dość trudno zrozumieć, co tak naprawdę stało się w meczu Portugalia – DR Konga. Bo przecież spotkanie tak dobrze rozpoczęło się dla przyjezdnych z Półwyspu Iberyjskiego. – Zaczęliśmy starcie bardzo dobrze. Zdobyliśmy bramkę, mieliśmy świetny moment, który… minął. Zaniknęła siła naszego ataku, straciliśmy płynność w grze i pozwoliliśmy rywalom na odzyskanie wiary. Pewność siebie, którą przeciwnicy zyskali dzięki nam, dzięki temu, że daliśmy im zdobyć bramkę, sprawiła, że mecz stał się trudny. Tak się dzieje podczas mistrzostw świata – tłumaczył porażkę selekcjoner Portugalii, Roberto Martinez.
Potrzebowali CR7!
Wielu internetowych ekspertów stwierdziło z kolei, że winnym utraty punktów jest Cristiano Ronaldo. Zespół według nich miał stwarzać mu mnóstwo okazji, a ten wykazywał się nieskutecznością. Może coś w tym jest… Może CR7 zbyt mocno przejął się tym, że dzień wcześniej hat trick ustrzelił Lionel Messi? Opiekun Portugalczyków podkreśla jednak, że to nie legenda portugalskiej reprezentacji jest problemem. – Rywale grali szóstką w defensywie. W takich sytuacjach można wykorzystać umiejętności Cristiano. Nie ma sensu ściągać takiego piłkarza z boiska, gdy potrzebuje się goli. I wcale nie chodzi o jego trafienia, bo proste rozwiązania nie zawsze są najlepsze. Sposób, w jaki Cristiano odciąga obrońców, jest bardzo wartościowy dla zespołu. Kiedy potrzebujemy goli, potrzebujemy więc Cristiano Ronaldo na placu gry! – przekazał jasno i wyraźnie Roberto Martinez, tłumacząc się z remisu.
Kraj na to zasługuje
Tłumaczyć nie musieli się przedstawiciele Demokratycznej Republiki Konga. Piłkarze Sebastiena Desabre sprawili, że afrykańscy kibice mogli wpaść w szał radości. Pierwszego gola na mistrzostwach świata w historii kraju zdobył Yoane Wissa, napastnik Newcastle, który urodził się we Francji, a w Anglii gra od 2021 roku. – Czuję dumę z tego, jak ciężko pracowaliśmy na ten rezultat. Był to bardzo trudny mecz przeciwko drużynie, która jest od nas lepsza. Pokazaliśmy jednak odwagę i wytrwałość. Zdobycie pierwszego gola na mundialu jest dla nas wszystkich źródłem dumy, bo pokazuje charakter tego zespołu – powiedział strzelec gola.
Zadowolenia nie krył też selekcjoner. – Zawodnicy pokazali ogromne zaangażowanie. Świetnie wypełnili plan na mecz, zagrali dokładnie tak, jak chcieliśmy, zdobyli gola ze stałego fragmentu. Naprawdę jestem z nich dumny. Pokazali Demokratyczną Republikę Konga w bardzo pozytywnym świetle, a cały kraj właśnie na to zasługuje – stwierdził Sebastien Desabre.
A skoro jego podopieczni byli w stanie zdobyć punkt z Portugalią, która jest faworytem do zajęcia pierwszego miejsca w grupie, dlaczego mieliby nie marzyć o awansie do fazy pucharowej? Przed Kongijczykami mecze z Kolumbią i debiutującym na mundialu Uzbekistanem. Szansa na awans, choćby z trzeciego miejsca, jest po remisie z Portugalią całkiem duża.
Kacper Janoszka
