Odpalił na mrozie
Mechanik Mateusz Stolarski zimą zadbał o silnik swojego Motoru, który rozgrzał się... pierwszym dośrodkowaniem, choć w końcówce jechał na oparach.
Bartosz Wolski – jak to wyraża piłkarska nowomowa – „skanuje przestrzeń” w poszukiwaniu kolegów. Fot. Ireneusz Wnuk/Press Focus
Szczecinianie od pierwszych minut wyglądali, jakby trochę za późno zeszli z ciężkich obciążeń treningowych charakterystycznych dla okresów przygotowawczych. Łańcuch do wciągania kotwicy całkiem Portowcom zamarzł, stąd ci na niełatwym, zmrożonym przy minus 12 stopniach boisku w Lublinie wyglądali jak piłkarze z niższej półki fizycznej niż Motorowcy.
Zero wrażenia
Pogoń szybko została skarcona. Na zegarze stuknęło 120 sekund, gdy Fabio „niestety nie Cristiano” Ronaldo urwał się lewą flanką i dośrodkował do Karola Czubaka. W nieco pokracznej pozie z piłką minął się Dimitrios Keramitsis, a napastnik Lublinian lewą pachwiną odbił piłkę do siatki. Przed sezonem nie brakowało głosów, że 26-latek (urodziny miał 25 stycznia), który brylował na zapleczu, nie poradzi sobie w ekstraklasie, ale jak widać zmiana szczebla nie zrobiła na nim wrażenia. W 17. występie wpisał się na listę strzelców po raz 11! Jako ciekawostkę można tutaj wskazać fakt, że bardzo szybki i jakże bolesny chrzest przeszedł Musa Juwara. Tak jak w ostatnim w 2025, tak i w pierwszym meczu 2026 roku Szczecinianie zagrali na trzech obrońców, a Gambijczyk zadebiutował w roli wahadłowego. Reprezentant kraju miał trochę problemów z taktycznym dostosowaniem się do nowych realiów i zanim złapał trochę luzu – było już 0:1. A właściwie to 0:2.
Poproszę wyższy przelew
Bo jeszcze ziewająca po zimowym śnie Pogoń nie przetarła dobrze oczu, a straciła drugą bramkę. Tym razem poszła szybka kontra środkiem, a Bartosz Wolski „uruchomił” prostopadłym podaniem między pogubionymi szczecińskimi obrońcami dobrze dysponowanego Mbaye Ndiaye'a – który wewnętrzną częścią stopy strzelił swojego trzeciego gola w rozgrywkach. Z zainteresowaniem drgnęła zapewne brewka przedstawicielom drugoligowego francuskiego Troyes (lider!), które – jak podał serwis TVP Sport – złożyła ofertę za Senegalczyka, ale dla Motoru była za niska. Po takim występie Lublinianie zyskali świetny argument, by zażyczyć sobie wyższego przelewu.
Grosicki zmarnował karnego!
W końcówce pierwszej połowy Pogoń zaczęła się odmrażać, co poskutkowało golem Fredrika Ulvestada (asystę – po lekkim rykoszecie – zanotował na poprawę humoru Juwara). Po przerwie natomiast optyczna przewaga Portowców, silnych przecież kadrowo, jeszcze wzrosła, co osiągnęło kulminację w postaci rzutu karnego po ręce Wolskiego. Do „wapna” w 69 minucie podszedł oczywiście Kamil Grosicki i... przegrał pojedynek z Ivanem Brkiciem! Chorwacki bramkarz był znakomicie dysponowany, w przeciwieństwie do doświadczonego „Grosika”, który został zmieniony w 77 minucie. Zresztą między słupkami Pogoni swojemu vis-a-vis nie ustępował Valentin Cojocaru, który wybronił co najmniej dwie znakomite okazje Motoru. Na jego nieszczęście koledzy z pola zrobili trochę za mało, aby wywieźć z Lubelszczyzny co najmniej punkt, chociaż w końcówce nacierali ostro.
Piotr Tubacki
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐
◼ Motor Lublin - Pogoń Szczecin 2:1 (2:1)
1:0 – Czubak, 3 min (asysta Ronaldo), 2:0 – Mbaye Ndiaye, 27 min (asysta Wolski), 2:1 – Ulvestad, 36 min (asysta Juwara)
MOTOR: Brkić 8 – Stolarski 5, Bartos 7, Matthys 6, Luberecki 6 – Wolski 7, Samper 4 (61. Łabojko 5) – Mbaye Ndiaye 7 (85. Lewandowski niesklas.), Rodrigues 5 (85. Karasek niesklas.), Ronaldo 6 (73. Król niesklas.) – Czubak 7 (73. Dadaszow niesklas.). Trener Mateusz STOLARSKI. Rezerwowi: Kukulski, Tratnik, Wójcik, Palacz, Najemski, Ede, Meyer
POGOŃ: Cojocaru 7 – Wahlqvist 5, Keramitsis 3, Szalai 4 – Juwara 3, Pozo 6, Ulvestad 7, Koutris 4 (62. Borges 5) – Greenwood 4 (62. Angielski 3), Mukairu 3, Grosicki 2 (77. Paryzek niesklas.). Trener Paweł OZGA (asystent). Rezerwowi: Kamiński, Ali, Lis, Biegański, Huja, Smoliński, Mor Ndiaye.
Sędziował Łukasz Kuźma (Białystok) – 7. Asystenci: Jakub Winkler (Toruń), Piotr Podbielski (Białystok). Widzów 8319. Czas gry - 99 min (49+50). Żółte kartki: Luberecki (46. faul), Karasek (90+5. faul) – Pozo (37. faul), Wahlqvist (90+3. faul), Juwara (90+3. dyskusje)
GŁOS TRENERÓW
Paweł OZGA (asystent Thomasa Thomasberga): - Trudno podsumowywać mecz, który przegraliśmy na własne życzenie. Nasz trener wciąż jest chory, więc ja odpowiem na pytania. Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego, ale Kamil Grosicki ratował nam tyłek tyle razy, że chciałbym, aby wszyscy dali mu wsparcie. Przeciwnicy bardzo łatwo kreowali szanse, bo nasza obrona nie czytała momentów, kiedy redukować piłkę za plecami. Rywal wchodził tam na takim luzie, jakby był na podwórku. Dla mnie piłka nożna zaczyna się od tego, czy chcesz wygrywać pojedynki na swoich pozycjach, a przy obu straconych bramkach zagraliśmy bardzo miękko.
Mateusz STOLARSKI: - Weszliśmy z dużym impetem w przeciwnika, zdobyliśmy szybką bramkę i szukaliśmy piłek za plecy obrony, bo wiedzieliśmy, że Pogoń na wahadłach wystawi zawodników ofensywnych, szczególnie na swojej prawie stronie. Byłem zadowolony, że oba nasze skrzydła stwarzały zagrożenie. Do straconej bramki graliśmy bardzo dobre spotkanie. Druga połowa była słabsza.
| MÓWIĄ LICZBY | ||
| MOTOR | POGOŃ | |
| 40 | posiadanie piłki | 60 |
| 6 | strzały celne | 4 |
| 5 | strzały niecelne | 13 |
| 3 | rzuty rożne | 6 |
| 15 | faule | 7 |
| 4 | spalone | 3 |
| 2 | żółte kartki | 3 |
