Odnaleźć właściwy balans

Przy Limanowskiego muszą uporać się z kilkoma problemami. Przede wszystkim, jak zastąpić Jonatana Brunesa, który raczej nie wróci na sobotni mecz w Lubinie.

W meczu z Radomiakiem Leonardo Rocha zmienił Patryka Makucha. Czy w Lubinie będzie odwrotnie? Fot. Grzegorz Misiak/PressFocus

RAKÓW CZĘSTOCHOWA

Nieplanowana zmiana szkoleniowca w połowie sezonu nie mogła odbyć się bezboleśnie i każdy w Rakowie zdawał sobie z tego sprawę. Nikt raczej nie miał również wątpliwości, że drużyna pod wodzą Łukasza Tomczyka grać będzie inaczej niż ta Marka Papszuna. Spodziewano się gry zdecydowanie bardziej ofensywnej i było to widać już podczas sparingów w tureckim Belek. Nie obyło się to jednak bez strat w defensywie, która na razie pozostawia sporo do życzenia.

Wyniki gorsze od gry

Pewnym optymizmem mogą napawać fragmenty gry Częstochowian w meczach w Płocku (1:2) oraz z Radomiakiem (0:0). Martwią na pewno wyniki, bo punkt w dwóch meczach to nie to, na co liczyli pod Jasną Górą. O falstarcie projektu Raków pod wodzą Tomczyka jeszcze nie można mówić, ale ewentualna strata punktów w Lubinie może już zbudować taką narrację.

Jak cienka jest granica pomiędzy względnym zadowoleniem a sporym rozczarowaniem pokazał niedzielny mecz przy Limanowskiego. Gdyby sędzia Łukasz Kuźma nie popełnił koszmarnego błędu, nie uznając prawidłowo (z naszego punktu widzenia) zdobytej bramki przez Lamina Diaby-Fadigę, nastroje byłyby o niebo lepsze. W klubie panuje spore podenerwowanie tak samą sytuacją, jak i brakiem możliwości jakiejkolwiek reakcji na nią.

W poszukiwaniu stylu

Łukasz Tomczyk zdaje się stać nieco w rozkroku. Z jednej strony chce, aby jego Raków grał po swojemu, z drugiej zależy mu, aby jak najmniej psuć w maszynie, która tak dobrze wyglądała przez większość jesieni. Widać, że nie pali się też do zmian w składzie, jeśli nie istnieje taka konieczność. Wystawienie w starciu z Radomiakiem Frana Tudora na prawej obronie (kosztem Ariela Mosóra) oraz Patryka Makucha na szpicy w obliczu niedyspozycji Jonatana Brunesa sprawiło, że kibice na stadionie żartowali, że choć Papszun od 19 grudnia już jest w Legii, to jego duch nad Limanowskiego jest wiecznie żywy. Zdecydowanie bardziej spodziewano się bowiem w takich okolicznościach Leonardo Rochy – tym bardziej, że nowy trener mocno go chwalił przed spotkaniem, a na starcie z Radomiakiem raczej nie trzeba byłoby Portugalczyka dodatkowo mobilizować.

Raków Tomczyka stara się grać przede wszystkim skrzydłami, ale problem polega na tym, że zarówno Mariusz Misiura, jak i Goncalo Feio doskonale to rozczytali. Ponadto wrzutki Michaela Ameyawa są na początku rundy wyjątkowo nieprecyzyjne – były gracz Piasta robi sporo wiatru, ale bezproduktywnego, ponieważ jego dośrodkowania nie trafiają do kolegów. Taki sposób gry w dużej mierze wynika z tego, że Raków obecnie nie ma kreatora gry pokroju Gustava Berggrena czy Władysława Koczergina. Ukrainiec niedługo ma wrócić, ale ciężko oszacować w jakiej będzie dyspozycji po tak długiej przerwie spowodowanej zerwaniem ACL. Marko Bulat, Oskar Repka czy Karol Struski na razie nie gwarantują niestety takiego poziomu.

Czekając na Brunesa

Dodatkowym problemem jest kontuzja pleców Brunesa, która wyeliminowała go z meczu z Radomiakiem. I choć uraz nie jest poważny, to z informacji uzyskanych w klubie raczej nie ma szans, aby zagrał w starciu z Zagłębiem. Norweg potrzebny jest Rakowowi jak tlen nie tylko do strzelania bramek, ale również jako lider mentalny na boisku, którego w niedzielę tak bardzo brakowało. Czy w tej sytuacji szkoleniowiec w starciu z Miedziowymi od pierwszych minut postawi na Rochę, który właśnie w Lubinie zaliczył świetną jesień na wypożyczeniu? Ciężko powiedzieć, ale Patryk Makuch raczej nie dostarczył mocnych argumentów za pozostawieniem go w jedenastce. Przynajmniej w roli dziewiątki.

Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się