Odmiany emocji
Natalia Czerwonka pożegnała się z igrzyskami 15. miejscem na 1500 m.
To już naprawdę koniec – refleksyjny czas dla Natalii Czerwonki. Fot. PAP/ Grzegorz Momot
W czwartek przed treningiem zdałam sobie sprawę, że nazajutrz będzie ten dzień, kiedy przejadę ostatnie 1500 metrów w życiu. W trakcie rozgrzewki w ułamku sekundy popłakałam się. Jestem raczej typem kobiety, która nie okazuje tak uczuć, więc jak trener zobaczył, że płaczę przed wyjściem na rozgrzewkę, to wiedział, że coś się dzieje. Ciężko mi było spać - relacjonowała 37-letnia Natalia Czerwonka.
W piątek Polka zajęła 15. miejsce, ale czas 1.56,96 był dla niej zadowalający. - To jest koniec tej drogi, ale teraz śmiało mogę powiedzieć, że to koniec, którego chciałam; który sobie wymarzyłam. Warto było tak wiele poświęcić, żeby tu, w Mediolanie, być i to przeżyć. Stanęłam na starcie, dałam z siebie wszystko. Na trybunach jest moja rodzina, przyjaciele, kibice... Jest tak, jak miało być - podsumowała.
Wygrała Holenderka Antoinette Rijpma-de Jong, druga była Norweżka Ragne Wiklund, a trzecia Kanadyjka Valerie Maltais. To drugi medal Rijpmy-de Jong w tegorocznych igrzyskach w Mediolanie. Wcześniej z koleżankami wywalczyła srebro w wyścigu drużynowym. Holenderka, która startowała w 14. parze, triumfowała z czasem 1.54,09. Wiklund straciła do niej 0,06 s, a Maltais - 0,31 s. Norweżka w Mediolanie zdobyła też srebro na 3000 m i brąz na 500 m, natomiast Kanadyjka złoto w wyścigu drużynowym i brąz na 3000 m.
Czerwonka do zwyciężczyni straciła 2,87. Po swoim starcie w siódmej parze była trzecia, ale później wyprzedziło ją jeszcze 12 zawodniczek.
Polka, która była chorążą reprezentacji podczas ceremonii otwarcia w Mediolanie, wystąpiła w piątych igrzyskach. Srebrna medalistka olimpijska z Soczi w wyścigu drużynowym najlepszy wynik na 1500 m uzyskała w 2018 roku w Pjongczangu, gdzie była dziewiąta.
