Oda do radości

Zawodnicy i kibice z Okrzei w pierwszych tygodniach sezonu poruszają się w skrajnych emocjach: od rozpaczy i złości po euforię. Daniel Myśliwiec pięknie opowiada o tej huśtawce nastrojów.

„Haalandowska” manifestacja radości w wykonaniu Daniela Myśliwca. Fot. Marcin Bulanda / Press Focus

PIAST GLIWICE

Remis wyrwany Legii w doliczonym czasie, potem dwie wygrane „do zera” - z Motorem w Lublinie i z GieKSą u siebie, a po drodze – awans do kolejnej rundy Pucharu Polski kosztem bydgoskiego trzecioligowca, ale też z czystym kontem strat. W Gliwicach na przełomie sierpnia i września mają (wreszcie) powody do uśmiechu, a to ważne dla Daniela Myśliwca; w ostatnim czasie trener Piasta wracał do tematu szeroko rozumianej radości.

Taniec i joga

Tzw. cieszynki po zdobytej bramce to nieodłączna część futbolu. Ci, co widzieli, nigdy nie zapomną słynnego mundialowego tańca Kameruńczyka Rogera Milli z... narożną chorągiewką. Na krajowym gruncie liderem w kreowaniu różnych form radości był nieodżałowany Piotr Rocki, puszczający wodze fantazji samodzielnie i z kolegami z drużyny, z rekwizytami i bez. Są też gesty radości charakterystyczne dla konkretnego zawodnika. Kiedy gola zdobywa Cristiano Ronaldo, za moment wszyscy sympatyzujący z nim fani głośno wtórują mu przy słynnym „SIUUUU” (pamiętacie żenującą z punktu widzenia kibica polskiej reprezentacji reakcję osób zgromadzonych na warszawskim stadionie, gdy Portugalczyk „kaleczył” Biało-czerwonych?). Z kolei Erling Haaland już u progu kariery znakiem rozpoznawczym swej radości uczynił siad skrzyżny, służący w jodze do medytacji. „Naprawdę uwielbiam medytację. Sprawia, że czuje spokój i harmonię. To właśnie dlatego świętuje swoje gole w ten sposób” - kilka lat temu zdradzał Norweg dziennikowi „El Mundo Deportivo”.

Ludzie, nie maszyny!

Opiekun Piasta przywiązuje wielką wagę do strony mentalnej wspólnej pracy z drużyną. Dał temu wyraz jeszcze przed meczem z GieKSiarzami, wracając do dwóch wcześniejszych spotkań swej drużyny. - Po zwycięstwie z Motorem umieliśmy się bawić – zaznaczał trener, a nam przypomniało się fetowanie tej wygranej wspólnie z... nastoletnimi piłkarkami Kanady, uczestniczkami turnieju finałowego MŚ U-20, obecnymi na Arenie Lublin. - Za to po ostatnim zwycięstwie drużyna zasłużyła na... burę; nie widziałem bowiem u niej tej samej pazerności na radość, co zresztą w szatni wyartykułowałem – w tym przypadku szkoleniowiec nawiązywał do pucharowej wygranej z Chemikiem Bydgoszcz – A przecież z dobrej roboty zawsze trzeba być zadowolonym, lepsze momenty trzeba celebrować na tyle, na ile się da. Jest czas na pracę, ale i na radość właśnie, bo koniec końców nie jesteśmy maszynami; jesteśmy ludźmi.

W Lublinie piłkarze Piasta fetowali zwycięstwo wraz z piłkarkami młodzieżowej reprezentacji Kanady. Fot. Canal+ Sport

Czasem puszczają hamulce

W trakcie piątkowego spotkania Piasta z GKS-em emocje na ławce gospodarzy buzowały. Były chwile frustracji – choćby twarz trenera schowana w dłonie po zmarnowanej szansie Ivana Limy na gola na 3:0; była też oczywiście euforia po kolejnych trafieniach Gliwiczan. Po ostatnim z nich Daniel Myśliwiec zastosował opisaną już na wstępie cieszynkę Haalanda: siadł na trawie ze skrzyżowanymi nogami. - Co to miało oznaczać? Sam jeszcze nie wiem. Jak się dowiem, to państwu powiem – na pomeczowej konferencji opiekun Piasta był pełen pozytywnej energii. - Są takie momenty, w których po prostu puszczasz hamulce, a ciało samo wie, co robić. I tak było w tej sytuacji. To była pasja! - żadne inne tłumaczenie nie oddałoby lepiej jego euforycznego stanu ducha po (swoją drogą bajecznej) bramce Hugo Vallejo.

Traktat o dobrym kibicu

To właśnie wtedy z trybun gliwickiego stadionu popłynęło głośne „Daniel Myśliwiec!”. Z tych samych gardeł, które kilka tygodni wcześniej, przy stanie 0:4 z Wieczystą, złorzeczyły drużynie. Szkoleniowiec nie bał się wówczas przypomnieć, że – mówiąc w wielkim skrócie – kibic powinien być z zespołem na dobre i na złe.

Był w tym sezonie trudny moment na linii piłkarze – kibice. Daniel Myśliwiec wtedy mówił o tym głośno.

- W tamtym spotkaniu był taki moment, że mogliśmy to - mówiąc kolokwialnie – pchnąć. I trybuny mogły zagrać wtedy z nami, ale wyraziły niezadowolenie; nie do końca chciały pomóc, bo miały wysokie oczekiwania wobec piłkarzy – trener wrócił teraz do tamtych zdarzeń. - A to wsparcie w trudnych momentach jest najbardziej potrzebne i jeśli będzie, drużyna w którymś momencie „odda” to fanom. Bramka na 3:0 była właśnie podziękowaniem dla wszystkich. Tak wyobrażam sobie pracę z tą drużyną i z tymi kibicami i mam nadzieję, że my pomożemy w zbudowaniu jeszcze większej frekwencji. Stać nas na to, żeby zapełniać stadion na każdy mecz, a nie tylko ten derbowy – dodawał. Patrząc na tabelę ligową nie ma wątpliwości, że w tej ostatniej kwestii jest jeszcze wiele do zrobienia w Gliwicach...

Dariusz Leśnikowski

Średnia frekwencja na stadionach ekstraklasy

klub

średnia widzów

zapełnienie trybun

Wisła K.

32448

97,9 %

Lech

28614

66,8 %

Górnik

27105

96,0 %

Legia

26769

86,1 %

Śląsk

20591

48,1 %

Pogoń

20154

95,2 %

Jagiellonia

17876

79,9 %

Widzew

17064

94,7 %

Korona

13976

89,0 %

Motor

13199

86,6 %

Cracovia

11836

78,9 %

GKS

10522

69,9 %

Radomiak

9865

68,5 %

Wisła P.

8987

59,9 %

Zagłębie

7180

44,6 %

Piast

5963

61,2%

Raków

5252

95,5 %

Wieczysta

4019

12,1 %

źródło: transfermarkt




Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się