Od zmierzchu do świtu na Estadio Azteca!
Meksykańska ceremonia otwarcia przypomniała, że ten kraj jest zachwycający, niepokojący, poruszający, przerażający...
Meksykańska ceremonia otwarcia była bajecznie kolorowa, ale miała i niepokojący pierwiastek diabelstwa. Fot. IMAGO / Press Focus
Meksyk to kraj kontrastów – zachwycającej cywilizacji, starożytnej kultury i niezwykłej... brutalności. Pięciu meksykańskich policjantów straciło życie w strzelaninie w stanie Michoacan, kontrolowanym przez jeden z najgroźniejszych karteli narkotykowych świata. Mrok śmierci nad Azteca nie dotarł. Tam było hałaśliwie, barwnie, błyszcząco. Uroczystość otwarcia mundialu zawsze przyciąga gwiazdy. Na Estadio Azteca, przed meczem Meksyku z Republiką Południowej Afryki, też oczywiście się pojawiły. Wszystkich – a mnie na pewno – zachwyciła „Santanico Pandemonium”. Pamiętacie „Od zmierzchu do świtu” w reżyserii Roberto Rodrigueza z szalonym scenariuszem Quentina Tarantino?! Trudno uwierzyć, że ten niezwykły film powstał aż 30 lat temu... Salma Hayek była wtedy olśniewająca! W trakcie ceremonii otwarcia 59-letnia dziś gwiazda powitała kibiców i podkreśliła, ile dla jej ojczyzny znaczy futbol. Wystąpienie po hiszpańsku zakończyła słowami: „Niech żyje Meksyk i niech żyje piłka nożna!”. Największy niepokój wzbudzili we mnie mroczni tancerze, niczym żywcem wyjęci z „Apocalypto”. Mela Gibsona... To kraj gdzie – jak nigdzie – życie miesza się ze śmiercią. Teraz ważne jest życie. Ważny jest futbol. Ważny jest sukces. Meksykanów pokrzepiło zwycięstwo. Czy wreszcie teraz, za trzecim razem, uda się wywalczyć medal? Wiara w meksykańskim narodzie jest. Musi być! Vamos!
(pacz)
