Od Wrocławia do Wrocławia
W sobotę czeka nas piąta w tym sezonie i pierwsza na polskim torze runda Grand Prix. Czy Bartosz Zmarzlik odzyska pozycję lidera cyklu?
Brady Kurtz i Bartosz Zmarzlik (z prawej) zdominowali cykl Grand Prix. Kto będzie lepszy w sobotę? Fot. Marcin Karczewski/PressFocus
Na początek trochę liczb. Stadion Olimpijski we Wrocławiu to miejsce dla cyklu Grand Prix niemalże kultowe. Sobotnie zawody będą jubileuszowe – 300. w historii cyklu, który od sezonu 1995 zamienił finał jednodniowy w sposobie wyłaniania mistrza świata. Historia zatacza koło, bo to właśnie w stolicy Dolnego Śląska – 31 lat temu, 20 maja 1995 - zorganizowano premierowe zawody w nowej formule. W pierwszych latach cykl składał się jedynie z sześciu turniejów, ale w kolejnych latach był rozbudowywany. Fanom dyscypliny nie trzeba przypominać, że wygrał wtedy Tomasz Gollob – dla wielu nadal, mimo sześciu tytułów Bartosza Zmarzlika, ambasador i najbardziej rozpoznawalna twarz dyscypliny.
Kurtz zwiększy przewagę?
Wygrana Zmarzlika byłaby pięknym spięciem klamrą wrocławskich rund, ale głównym faworytem będzie Brady Kurtz. Australijczyk już w poprzednim sezonie wygrał pięć odsłon cyklu, zaledwie o punkt przegrywając na koniec z Polakiem. Wygrywając ostatnią rundę w Manchesterze, awansował na pozycję lidera cyklu. Wprawdzie tylko o 3 punkty, ale we Wrocławiu może zwiększyć przewagę. Po pierwsze, jest w doskonałej formie, po drugie, pojedzie na „swoim”, domowym torze, a po trzecie, będzie mógł liczyć na wsparcie trybun, ponieważ fani z Wrocławia już nieraz pokazali, że bardziej wspierają zawodników Sparty niż Zmarzlika. - Szczerze mówiąc, wolę ścigać się we Wrocławiu niż w Manchesterze. Nie powiem, że bardziej lubię ten tor, ale czuję, że we Wrocławiu jestem po prostu skuteczniejszy. Mogę mówić, że to mój domowy tor, ale Bartek i tak wykręcił na Olimpijskim pewnie dwa razy więcej okrążeń niż ja, w końcu startuje w ekstralidze od jakichś 15 lat. Mam nadzieję, że uda mi się dorzucić do kolekcji jeszcze kilka wygranych. Wciąż potrafię wygrywać. Pięć triumfów z zeszłego roku było czymś niesamowitym, jednak powrót na najwyższy stopień podium i udowodnienie, że to nie był jednorazowy wyskok, to jeszcze lepsze uczucie – mówi lider klasyfikacji przejściowej.
Kurtz nie ma wątpliwości, że Zmarzlik zrobi wszystko, aby już we Wrocławiu odzyskać złoty plastron lidera cyklu. Po sobotniej rundzie walka o mistrza świata będzie już bowiem na półmetku. - To mój jedyny cel na ten rok – regularna jazda w finałach. Bartek robi to od sześciu czy siedmiu lat z rzędu i właśnie w ten sposób zdobywa tytuły. Ja zamierzam po prostu robić swoje krok po kroku – dodaje Australijczyk, nie pozostawiając złudzeń, jaki jest jego cel na ten sezon.
W zawodach wystartuje aż pięciu Biało-czerwonych. Do rywalizacji ma już bowiem wrócić Dominik Kubera, dla którego będą to pierwsze zawody po złamaniu obojczyka pod koniec maja w lidze szwedzkiej. Nie będzie jednak należał do faworytówl większe nadzieje pokładane są w mającym „wejście smoka” do rywalizacji w Grand Prix, Kacprze Worynie, Patryku Dudku czy startującym z „dziką kartą”, Macieju Janowskim.
Znamy pełną obsadę SEC
Organizatorzy indywidualnych mistrzostw Europy poinformowali o przyznaniu trzech stałych „dzikich kart” na tegoroczne zmagania. O zaskoczeniach trudno mówić, bo miejsca na liście wypełnili: Kai Huckenbeck (obecność Niemca wobec rundy w Gustrow jest niemalże obowiązkowa), Mathias Pollestad (Norweg jest jedną z rewelacji tego sezonu) oraz Adam Ellis (na liście brakowało Brytyjczyka). Przypomnijmy, że pewni udziału w cyklu byli już: Patryk Dudek, Andrzej Lebiediew, Leon Madsen, Kacper Woryna, Nazar Parnicki oraz Michael Jepsen Jensen (najlepsi z poprzedniego sezonu), a także Jan Kvech, Maciej Janowski, Mikkel Michelsen, Rasmus Jensen oraz bracia Przemysław i Piotr Pawliccy.
◼ Klasyfikacja przejściowa po czterech turniejach: 1. Kurtz 65, 2. Zmarzlik 62, 3. Holder 55, 4. Jepsen Jensen 45, 5. Woryna 44, 6. Fricke 42, 7. Lambert 42, 8. Doyle 37, 9. Madsen 35, 10. Dudek 29, 11. Lebiediew 23, 12. Bewley 18, 13. Kvech 18, 14. Thomsen 18, 15. Kubera17, 16. Lindgren 12, 17. Huckenbeck 10, 18. Parnicki 10, 19. Brennan 7, 20. Bloedorn 4, 21. Bednar 1.
Mariusz Rajek
