Od środy tryb na maksa

Po spodziewanej i szybkiej wygranej z Maddison Inglis, w boju o ćwierćfinał w Melbourne Iga Świątek zmierzy się z Jeleną Rybakiną. Tytułu nie obroni inna Madison - Keys.

Maddison Inglis żegna się z Melbourne z podniesioną głową, pomimo srogiej lekcji udzielonej przez Igę Świątek. Fot. PAP/EPA

Gdy po pierwszej partii wygranej przez Igę Świątek w 25 minut 6:0, Maddison Inglis wygrała gema otwarcia w drugiej partii, wyrzuciła ręce w górę i ucieszyła się jak pięciolatka, która dostała pysznego lizaka. To był uroczy w sumie obraz, jak wiele znaczyło to dla 168. zawodniczki w rankingu, która nigdy nie była notowana w najlepszej setce, a w pierwszym wielkoszlemowym turnieju sezonu przebiła się przez kwalifikacje i jakimś cudem znalazła się w gronie szesnastu najlepszych.

28-letnia Australijka została beneficjentką wycofania się przed czwartą rundą dwukrotnej mistrzyni Australian Open Naomi Osaki, ale zderzenie z wiceliderką rankingu i sześciokrotną mistrzynią Wielkiego Szlema - tak jak się spodziewano - unaoczniło, że to już dla Maddison cokolwiek za wysokie progi. Po godzinie i 13 minutach Świątek celebrowała awans z wynikiem 6:0, 6:3.

Niczego za pewnik

O lekceważeniu rywalki ze strony Polki nie było jednak mowy. - Zdawałam sobie sprawę z moich mocnych stron, ale wiedziałam też, że muszę na korcie je wykorzystać. Nie znałam dokładnego rankingu Maddie, a prawda jest taka, że jest coraz więcej zawodniczek o wysokim poziomie umiejętności. Trzeba być czujnym, gotowym i nie można brać niczego za pewnik. To był dobry mecz w moim wykonaniu. Czułam się pewnie od samego początku i po prostu grałam swoje - podkreśliła Świątek.

Kolejną rywalką Polki będzie w środę Jelena Rybakina, która łatwo rozprawiła się z 21. na świecie Belgijką Elise Mertens. Reprezentantka Kazachstanu w obecnej edycji AO nie przegrała jeszcze seta. W żadnym meczu nie oddała rywalce więcej niż siedem gemów. 26-letnia zawodniczka urodzona w Moskwie największy sukces odniosła w 2022 roku, kiedy wygrała Wimbledon. W 2023 w finale AO uległa Białorusince Arynie Sabalence, wcześniej w 1/8 finału eliminując Świątek.

Ostatni set do zera

Historia bezpośredniej rywalizacji jest bogata i wyrównana, z 11 spotkań, sześć wygrała Polka. Aż pięć razy mierzyły się w poprzednim sezonie. Cztery pierwsze mecze padły łupem Świątek, w tym ćwierćfinał French Open. W listopadzie przegrała jednak z reprezentantką Kazachstanu 6:3, 1:6, 0:6 w WTA Finals w Rijadzie, w którym Rybakina ostatecznie triumfowała.

Świątek podkreśla, że nie przywiązuje wagi do historii spotkań. Nie ma dla niej znaczenia, czy ma z kimś wyraźnie korzystny bilans, czy niekoniecznie.

- Nie ma sensu analizować, kto wygrał jako ostatni, wyciągać na tej podstawie wniosków na przyszłość. Każdy mecz to zupełnie inna historia. Bez wątpienia ciężka z niej rywalka, jej tenis jest świetny. Muszę być na sto procent gotowa, wykorzystać wiedzę i doświadczenie z poprzednich meczów i tyle - podsumowała Świątek.

Keys straciła klucze

Od poniedziałku wiadomo, że tytułu wśród kobiet nie obroni inna Madison -pisana przez jedno „d” - Keys. Amerykanka odpadła w 1/8 finału, przegrywając w dwóch setach ze swoją przyjaciółką - m.in. razem prowadzą tenisowy podcast - Jessicą Pegulą 3:6, 4:6. To było ich czwarte spotkanie i druga wygrana 31-latki z Buffalo. Keys w ubiegłorocznym finale pokonała Arynę Sabalenkę, która w AO najlepsza była w 2023 i 2024 roku, ale po triumfie w Melbourne 12 miesięcy temu nie zdołała już wygrać żadnego turnieju. Teraz straci sporo punktów i wypadnie z Top 10 na świecie.

- Oczywiście nie tak wyobrażałam sobie zakończenie tego turnieju, ale mimo wszystko powrót tutaj jako obrończyni tytułu, radzenie sobie z dodatkową presją i nerwami – jestem naprawdę z tegodumna. To nie tak, że świat się kończy, bo dziś przegrałam. Zostało jeszcze 11 miesięcy sezonu i wciąż jest wiele powodów do dumy - stwierdziła Keys, która teraz trzyma kciuki za pierwszy wielkoszlemowy tytuł przyjaciółki.

Pegula czwarty raz awansowała do ćwierćfinału w Melbourne, nigdy nie zrobiła kolejnego kroku. Jej następną rywalką będzie rozstawiona z nr 4 kolejna tenisistka z USA, Amanda Anisimova. Finalistka ubiegłorocznego Wimbledonu i US Open pierwszy raz wystąpi w ćwierćfinale AO, a z Pegulą ma bilans 0-3.

Generalnie harce „maluczkich” się skończyły. Wśród ósemki najlepszych singlistek jest siedem z Top 10 rankingu i tylko jedna „niespodzianka” - 18-letnia Amerykanka z serbskimi korzeniami Iva Jovic, 27. w rankingu.

Sinner się naprawił

Podobnie jest w rywalizacji mężczyzn, gdzie w rolę jedynego „czarnego konia” wcielił się Laerner Tien, także z USA, 29. na świecie. Szansę na trzeci kolejny tytuł w Melbourne zachował Jannik Sinner. Tym razem Włoch, który w 3. rundzie zmagał się z wielkim kryzysem fizycznym i przed porażką z Amerykaninem Eliotem Spizzirrim uratowała go tylko przerwa w meczu z powodu upału, tym razem nie miał kłopotów z pokonaniem w dwie godziny w 1/8 finału swojego rodaka Luciano Darderiego.

Sinner odniósł 19. zwycięstwo z rzędu, co stanowi drugą najdłuższą taką serię w jego karierze. Nie przegrał meczu od zeszłorocznej porażki (poddał mecz) z Holendrem Tallonem Griekspoorem w 3. rundzie w Szanghaju. W Melbourne, gdzie był najlepszy także w 2024 roku, ma na koncie 18 kolejnych wygranych.

O półfinał zmierzy się z rozstawionym z nr 8. Benem Sheltonem; z Amerykaninem wygrał ostatnie 18 setów…

Tomasz Mucha, PAP

DROGA DO ĆWIERĆFINAŁU

Iga Świątek (Polska, 2. WTA)

1 r. Yue Yuan (Chiny, 130.) 7:6 (7-5), 6:3; czas 1:57 min
2 r. Marie Bouzkova (Czechy, 44.) 6:2, 6:3; 1:19
3 r. Anna Kalinska (Rosja, 33.) 6:1, 1:6, 6:1; 1:41
4 r. Maddison Inglis (Australia, 168.) 6:0, 6:3; 1:13

Łącznie: 8-1 w setach, na korcie 6:10 min

Jelena Rybakina (Kazachstan, 5. WTA)

1 r. Kaja Juvan (Słowenia, 100.) 6:4, 6:3; czas 1:13 min
2 r. Varvara Grachova (Francja, 77.) 7:5, 6:2; 1:17
3 r. Tereza Valentova (Czechy, 54.) 6:2, 6:3; 1:23
4 r. Elise Mertens (Belgia, 21.) 6:1, 6:3; 1:18

Łącznie: 8-0 w setach, na korcie 5:11 min

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się