Od pięciu lat słyszę: wrócisz, wrócisz...

Rozmowa z Artiomem Łagutą, liderem Betard Sparty Wrocław

Artiom Łaguta wciąż wypatruje możliwości powrotu do Grand Prix. – Młodszy się nie robię – mówi 35-latek w rozmowie ze „Sportem”. Fot. Sławomir Kowalski / Press Focus

W ostatnim meczu był pan nieuchwytny dla rywali. Bez znaczenia, czy po wygranym starcie, czy po trasie - zawsze można było wpisywać trzy punkty do programu, a na koniec komplet 15 „oczek”. Występ perfekcyjny?

- Przed meczem na pewno bym nie powiedział, że tak będzie, bo wiem, z kim się ścigałem. Wiedziałem, że kilka razy spotkam się choćby z Piotrkiem Pawlickim, który w tym roku jest bardzo szybki. Przyznam się, że w ciemno wziąłbym 10 punktów (śmiech). To był plan minimum. Wszystko ponad przyjmuję jako bardzo dobry wynik.

Panu pasowało, ale Sparta bardzo długo męczyła się z Unią Leszno. Jeszcze przed biegami nominowanymi miała tylko 4 punkty przewagi, a skończyło się 50:40...

- Tak, ale to żadne zaskoczenie. Po pierwsze wiedziałem, w jakiej formie jest Unia. To bardzo mocna drużyna, szczególnie na wyjazdach. Żeby zdobyć 44 punkty w Toruniu, trzeba mieć naprawdę konkretnych zawodników. Wszyscy wiemy, jak ciężko się tam punktuje. Po drugie, leszczyński tor jest podobny do wrocławskiego. Unia, w zasadzie od dobrych kilku lat, a naszym owalu czuje się świetnie.

Zaryzykuję stwierdzenie, że w tym meczu było o wiele więcej mijanek niż podczas kilku rund Grand Prix!

- W cyklu GP jest wiele nieciekawych torów. Jak zawodnicy wystartują, tak dojeżdżają do mety, jak na inaugurację w Landshut. Na szczęście jedna z rund GP odbędzie się we Wrocławiu. To na pewno będzie bardzo dobre ściganie, podobnie jak w Manchesterze.

W tym roku we Wrocławiu nie stracił pan jeszcze punktu. Ten tor chyba wybitnie panu pasuje...

- Nie powiedziałbym, że tylko w tym roku. Ten tor mi zawsze pasował, czasami tylko nie mogliśmy doregulować sprzętu, szczególnie jeśli była długa przerwa między biegami. Temperatura też robiła swoje. Czasem wystarczyły 3-4 stopnie różnicy i już trzeba było szykować inny motocykl. W meczu z Lesznem na przykład było zdecydowanie cieplej niż podczas spotkania z Zieloną Górą. Silnik wymagał więcej mocy, musieliśmy zrobić korektę z mechanikami. Mam dobrany bardzo dobry silnik na ten tor, jeżdżę cały czas na tym samym i na razie wszystko gra.

Jeśli tak świetne widowisko oglądamy z beniaminkiem, to mecze z Motorem Lublin czy Apatorem Toruń na Olimpijskim powinny być poezją speedway’a!

- Tak, bo na tym torze potrafią być najciekawsze wyścigi, jakie widziałem. Uwielbiam oglądać wrocławską rundę Grand Prix, bo to są zawsze świetne zawody. Jest dużo ścigania, a to kibice uwielbiają najbardziej. Jak nie ma ścigania, to nie jest to żużel. Mistrzostwa świata powinny być rozgrywane tylko na torach do walki.

Nie będę po raz enty pytał, czy liczy pan na powrót do Grand Prix. Postawię za to tezę: brak Artioma Łaguty w cyklu mistrzostw świata to ogromna strata. „Dzika karta” dla pana powinna być oczywistością.

- Ohoho! Ja nie wiem, jak organizatorzy do tego podejdą. Pytania trzeba kierować do pana prezesa i osób decyzyjnych. Ja mogę tylko cierpliwie czekać. Co roku słyszę: wrócisz, wrócisz… i tak od pięciu lat (śmiech). Sportowo na Grand Prix jestem gotowy. Jeśli tylko dostanę zielone światło, to jadę! Nie potrzebuję dodatkowych motywacji. Silniki mam gotowe, team też. Jedyne co musiałbym zrobić, to zarezerwować hotel. Nie robię się młodszy, lat przybywa, więc nie ukrywam, że chciałbym jeszcze powalczyć o medale, tym bardziej że znam już smak mistrzostwa świata. Chciałbym się sprawdzić, czy jestem w stanie zrobić to jeszcze raz.

Kibice z Leszna obrażali pana ze względu na narodowość. To nadal boli, czy puszcza pan to mimo uszu?

- Wie pan co… W 2022 dostałem już tyle wiadomości życzących mi jak najgorzej, że przestałem na to zwracać uwagę. Ilu ludzi, tyle będzie opinii na różne tematy, zarówno sportowe, jak i ogólnoświatowe. Każdy ma prawo do swojej opinii. Na te krzywdzące komentarze trzeba po prostu nie zwracać uwagi, tylko skupiać się na rodzinie, sporcie i robić wszystko jak najlepiej się potrafi.

Rozmawiał Mariusz Rajek

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się