Oczekiwanie na show
CZTERY PYTANIA DO... …Wojciecha Tkacza, byłego reprezentanta kraju, olimpijczyka i komentatora Eurosportu
Fot. Rafał Rusek/Press Focus
1. Ćwierćfinały igrzysk i mecze eliminacyjne to dwa różne światy. Czy podzielasz tę opinię?
- Mecze, które już za nami, można porównać do ostatnich, siódmych potyczek w play offie. Nie można było sobie pozwolić na potknięcie, bo w ciągu 60, może 70 minut rozstrzyga się - grasz dalej albo do domu. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na adaptację graczy NHL. Oni przybyli do Włoch trzy, cztery dni przed turniejem i pewnie mieli problemy ze zmianą strefy czasowej i klimatycznej. Potrzebowali trochę czasu, by się dopasować do kolegów i zgrać w poszczególnych formacjach. Patrząc na dotychczasowe dokonania, trzeba mocno podkreślić, że w strefie medalowej znalazły się cztery najlepsze zespoły z eliminacji.
2. Słowację można okrzyknąć rewelacją turnieju, a co z resztą zespołów?
- Stawiałem na Słowaków w meczu z Niemcami, bo mają odpowiednio zbalansowaną drużynę. Młodzież wyznacza kierunek, ale bramki zaczęli strzelać zawodnicy, którzy do tej pory nie punktowali. Niemcy mieli sporo luk w drużynie, zwłaszcza w defensywie i Słowacy wyraźnie nad nimi górowali. Najnudniejszy mecz, jaki mi się trafił do komentowania, to Szwajcaria – Finlandia. Helweci, pozbawieni ofensywnych żądeł, Malgina i Fiali, długo prowadzili i kontrolowali przebieg wydarzeń. Nie potrafię wytłumaczyć ostatnich 6 minut w wykonaniu Finów, bo wreszcie zagrali tak jak od nich się... oczekuje. Słyszałem, że w drużynie jest konflikt na linii trener-zawodnicy . Czechów spisywałem na straty, a tymczasem mnie zaskoczyli i z Kanadą grali jak równy z równym. Zabrakło im trochę szczęścia. Proszę zauważyć, że grały dwa najstarsze zespoły w tym turnieju, a jednak zobaczyliśmy wspaniałe widowisko. Po Cervence nie widać, że skończył już 40 lat, zaś Pastrnak cierpiał i wyraźnie było widać, że coś mu dolega. Wprawdzie zdobył bramkę, ale wcześniej gola zawalił. Niemniej Czesi mogą wracać z podniesionymi głowami. Z zainteresowaniem czekamy na dalsze występy Kanadyjczyków. USA i Szwecja demonstrowały zachowawczą grę, opartą na defensywie, niemniej Amerykanie imponują techniką indywidualną i ona zadecydowała o zwycięstwie.
3. Często się słyszy: chemia w zespole decyduje o powodzeniu. A twoja opinia?
- Na długo przed turniejem nie było trenera, który nie byłby krytykowany, ale sztaby szkoleniowe miały swoje przemyślenia i zapraszały do drużyny nie wszystkich najlepszych, lecz z myślą o konkretnych zadaniach na lodzie. Myślano o zawodnikach zdolnych do gry w przewadze lub w osłabieniu, o grze defensywnej lub ofensywnej albo też o umiejętnościach wykonywania rzutów karnych. Trener Słowaków, Vladimir Orszagh, był krytykowany chyba najmocniej, a już teraz może się czuć wygrany. U Finów podobno nie ma chemii, ale znaleźli się w strefie medalowej.
4. Twoje prognozy na półfinały?
- Po tym, co zobaczyliśmy w ćwierćfinałach, strach prognozować (śmiech). Jeżeli Finowie zagrają tak jak ostatnie 6 minut ze Szwajcarami, to Kanadyjczycy muszą się mieć na baczności. Niemniej wydaje się, że zespół zza oceanu wejdzie do finału. Jeżeli ma być show w finale, to w drugim meczu niech wygrają Amerykanie, choć Słowaków bym nie skreślał...
Włodzimierz Sowiński
