Oby Zalewski był... wkurzony!

Rozmowa z Piotrem Czachowskim, 45-krotnym reprezentantem Polski, dziś komentatorem telewizyjnym m.in. Serie A

Nicola Zalewski po urazie nie błyszczy w Atalancie... Fot. LaPresse/SIPA USA/PressFocus

REPREZENTACJA

Jest sporo „Włochów” w kadrze Jana Urbana. Numer 1 to Piotr Zieliński?

- Absolutny numer 1 spośród naszych w Serie A! Wizja gry, umiejętność kreowania daje mu pierwsze miejsce w drugiej linii naszej kadry. Nie obejdziemy się bez „Zielka”, nawet jeśli w Interze grywa mniej niż by chciał.

Ostatnio zagrał cały mecz w Lidze Mistrzów, a Nicola Zalewski nie dostał nawet minuty w Atalancie grającej w Marsylii!

- I oby przyjechał na kadrę... wkurzony tym faktem (śmiech). Bo jak w okresie, gdy nie dostawał szans w Romie, zjeżdżał na zgrupowanie reprezentacji, to ta złość sportowa tak się w nim gotowała, że grał świetne mecze w drużynie narodowej.

Ale to źle, że nie gra w ekipie z Bergamo...

- Ano źle.... Po niedawnej kontuzji na pewno potrzebuje nieco czasu na powrót do formy. Przeciwko Udinese grał kiepściutko, a w Lidze Mistrzów z Olympique nawet nie powąchał murawy, a najgorsze jest to, że Atalanta na jego nieobecności... nie ucierpiała.

A propos Udinese: Adam Buksa po wyleczeniu kontuzji wraca do kadry. Zasługuje?

- Niewdzięczne ma zadanie w Udinese. To nie jest łatwy zespół dla napastnika. Nie kreuje zbyt wielu okazji, liczy głównie na kontratak. „Dziewiątka” ma więc mało kontaktów z piłką. Kiedy Adam wychodzi na boisko w pierwszym składzie, każdy taki kontakt musi wykorzystać do maksimum, żeby można mu było wystawić fajną cenzurkę. Z Atalantą zaprezentował się przyzwoicie i wywalczył sobie parę niezłych okazji. Widać jednak, że wciąż jest nowy – przyszedł przecież w minionym „mercato” - i koledzy nie mają jeszcze do niego pełnego zaufania. Myślę jednak, że małymi kroczkami będzie je zdobywać.

Jest Buksa, natomiast nie ma jego kolegi klubowego, Jakuba Piotrowskiego. Zaskoczenie?

- Niespecjalnie. Ostatnio grywał albo przeciętnie, albo wręcz słabo. Zrywy, jakie pokazał w pierwszej połowie meczu z Sassuolo, to trochę za mało jak na piłkarza, który aspiruje do pierwszej jedenastki reprezentacji i do pozycji numer „sześć”.

Trudno wśród powołanych znaleźć kogoś, kto by mógł zastąpić wykartkowanego Bartka Slisza w meczu z Holandią. Ma pan pomysł?

- Faktem jest, że ta „szóstka” to pięta achilesowa polskiej reprezentacji. Trzeba będzie „szyć”, i to grubymi nićmi, bo przecież Holendrzy będą mieli w głowach żądzę rewanżu za remis w Rotterdamie. Jestem bardzo ciekaw, jak w tym meczu będzie wyglądać środek pola w naszej drużynie. Nie widzę oczywistego kandydata wśród powołanych, ale ja nie mam takiej głowy na karku, jak trener Urban!

Rozmawiał Dariusz Leśnikowski

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się