Obustronny niedosyt
Starcie kandydatów do awansu przyniosło sześć goli, zaskakujące zwroty akcji i poczucie zmarnowanej szansy na wygraną po obu stronach barykady.
Piotr Samiec-Talar fruwający nad Tomaszem Swędrowskim - nie brakowało w Sosnowcu ani emocji, ani ostrych starć. I goli na szczęście też nie. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
Jedenaście lat temu współpracowałem z nim w Katowicach. Nic się do dziś nie zmieniło: wciąż chce grać w piłkę – tak doświadczony Rafał Pietrzak, obrońca Wieczystej, podsumował pierwsze dni Kazimierza Moskala na trenerskiej ławce krakowskiej drużyny. Gracze beniaminka w konfrontacji ze spadkowiczem z ekstraklasy rzeczywiście pokazali futbol otwarty. - Zwłaszcza w drugiej połowie było to ping-pong; akcja za akcję – precyzował Pietrzak. Skończyło się podziałem punktów, po wcześniejszym emocjonalnym rollercoasterze.
- Czuję niedosyt. Bo przecież prowadziliśmy 2:0, mieliśmy okazję na zdobycie trzeciej bramki i.... oddaliśmy inicjatywę, dzięki czemu to rywale wyszli na 3:2 – mówił wspomniany Kazimierz Moskal. Pietrzak zaś – w imieniu całej drużyny – bił się w pierś w kontekście straty owych trzech goli. - Dostajemy je po naszych błędach – przyznawał, choć przyznać trzeba, że zarówno bomba Piotra Samca-Talara, jak i techniczny „rogal” Luki Marjanaca mieściły się w kategorii trafień „palce lizać”. I tylko przy trafieniu Antoniego Klimka faktycznie „obciął się” Dawid Szymonowicz, kiksem wykładając piłkę wrocławianinowi.
Dla Klimka był to pierwszy gol w barwach Śląska. Pełnię radości przyćmiła jednak sytuacja z jego udziałem kwadrans później: jego starcie z Kamilem Dankowskim arbiter zaklasyfikował jako faul, a Lisandro Semedo z 11 metra po raz drugi nie dał szans Michałowi Szromnikowi. Wcześniej pretekst do podyktowania „wapna” dał rozjemcy doświadczony Patryk Sokołowski, chwytem „dusiciela” przewracając Stefana Feiertaga. I niewiele później... dostał „wędkę” od wkurzonego Ante Simundzy. - To nie był jego dzień – krótko wyjaśniał zmianę Słoweniec. Więcej mówił o zagraniu Klimka. - Według mnie druga „jedenastka” była dyskusyjna i sędzia główny powinien przyjrzeć się tej sytuacji na monitorze! - zaznaczał.
- Jestem zły na tę sytuację, bo czułem że trafiłem w piłkę – smucił się wrocławiani. - Ale pretekst do podyktowania był – przyznawał uczciwie.
Podział punktów w Sosnowcu najbardziej ucieszył... rywali obu zespołów, walczących z nimi o miejsce barażowe w pierwszoligowej stawce.
(DaL)
OCENA MECZU⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Wieczysta Kraków – Śląsk Wrocław 3:3 (2:2)
1:0 - Gajos, 12 min, 2:0 – Semedo, 17 min (karny), 2:1 – Samiec-Talar, 31 min, 2:2 – Marjanac, 45+3 min, 2:3 – Klimek, 48 min, 3:3 – Semedo, 63 min (karny)
WIECZYSTA: Mikułko – Dankowski (77. Fila), Szymonowicz, Pazdan, Pietrzak – Semedo (77. Pusić), Swędrowski, Piazon, Gajos (56. Trąbka), Villar (83. Carlitos) – Feiertag (56. Lopes). Trener Kazimierz MOSKAL.
ŚLĄSK: Szromnik – Rosiak, Szota, Malec, Llinares – Marjanac (75. Szarabura), Sokołowski (32. Halimi), Macenko (88. Yriarte), Samiec-Talar, Klimek (75. Kozak) – Banaszak (88. Warchoł). Trener Andze SIMUNDZA.
Sędziował Marcin Szczerbowicz (Olsztyn). Widzów 1000. Żółte kartki: Rafael Lopes, Lucas Piazón, Fila - Sokołowski.
