Obrzucanie się błotem
Skandal w finale i... po finale Pucharu Narodów. – Zachowania Pape Thiaw to wstyd dla Afryki – skomentował Walid Regragui, selekcjoner przegranego Maroka.
Brahim Diaz podchodzi do nieszczęsnego karnego, którego będzie się pamiętać przez lata. Fot. Jalal Morchidi PAP/EPA
PUCHAR NARODÓW AFRYKI
Takiego finału w dużym międzynarodowym turnieju piłki nożnej jeszcze nie było! W doliczonym czasie meczu Senegal – Maroko przy stanie 0:0 prowadzący mecz w Rabacie arbiter Jean-Jacques Ndala z DR Konga najpierw nie uznał gola dla Lwów Terangi dopatrując się wcześniej faulu Abdoulaye Secka na Achrafie Hakimim, a zaraz potem podbiegł do monitora i wskazał na jedenasty metr po akcji Marokańczyków. Chodziło o przewinienie w polu karnym Malicka Dioufa na Brahim Diazie.
Nie chcieli grać
Tak rozsierdziło to Senegalczyków, że postanowili zejść z murawy! Jeszcze wcześniej starli się obaj szkoleniowcy, Walid Regragui i Pape Thiaw. Jeden miał pretensje do drugiego. Zresztą ekipa z Afryki Zachodniej już przed meczem zgłaszała zastrzeżenia pod adresem gospodarzy. Chodziło o brak bezpieczeństwa po przybyciu pociągiem z Tangeru do Rabatu w piątek, o niewłaściwe zakwaterowanie, trenowanie w tym samym kompleksie, gdzie ćwiczyli Marokańczycy, a jeszcze poszło o małą ilość wejściówek dla kibiców Lwów Terangi. Ci w trakcie meczu starli się z siłami porządkowymi.
Wszystko nałożyło się na siebie i z podwójną siłą wybuchło po decyzji o karnym dla Maroka. Trzeba było mediacji napastnika Sadio Mane, żeby Senegalczycy wrócili na boisko i Brahim Diaz podszedł do karnego, którego w fatalny sposób nie wykorzystał, podając lobem piłkę z jedenastu metrów Eduardowi Mendy. Druga połowa trwała dłużej o… 24 minuty! – Obraz jaki daliśmy piłkarskiemu światu dotyczący Afryki jest żałosny. Trener, który wzywa swoich zawodników do opuszczenia murawy… To jest nie do zaakceptowania. To, co zrobił Pape, to brak szacunku dla całego kontynentu. Brak klasy. Jest jednak mistrzem i może mówić, co chce. Zatrzymał mecz na 10 minut, na pewno nie pomogło to Brahimiemu. Uderzył jak uderzył, musimy się z tym pogodzić. Zabrakło nam minuty, żeby zostać mistrzem kontynentu – komentował na konferencji selekcjoner Regragui.
Zrobił to specjalnie?!
Przez część marokańskich dziennikarzy został jednak zakrzyczany. Domagali się jego odejścia, dymisji… Potem doszło do kłótni miejscowych żurnalistów z senegalskimi. Kiedy na konferencję przyszedł Pape Thiaw, to przez Marokańczyków został... wybuczany, po czym ci wstali z miejsc i wyszli z sali. Panowało zamieszanie, harmider, niczym po decyzji Jean-Jacques Ndali o karnym dla Lwów Atlasu… I jeszcze te dyskusje co do strzału z jedenastki Brahimiego. Po tym, jak fatalnie uderzył, było zero reakcji ze strony jednych i drugich. Już pojawiają się komentarze, że piłkarz zrobił to celowo! Być może za cenę powrotu Senegalczyków do gry. Od meczu minęły godziny, a już narosło wobec niego tysiące domysłów. Jedno jest pewne: o tym finale na Prince Moulay Abdellah Stadium będzie się pamiętało latami!
Michał Zichlarz
