Obrona do wzmocnienia
W Beleku Częstochowianie zremisowali z Łudogorcem, a w kraju uzgodniono wszystkie warunki z Mitją Ileniciem.
Słoweniec Mitja Ilenić ma wzmocnić częstochowską defensywę. Fot. IMAGO/PressFocus
RAKÓW CZĘSTOCHOWA
Podobnie jak w starciu z Salzburgiem (1:1), również w konfrontacji z Bułgarami Raków lepiej zaprezentował się w pierwszej części spotkania, gdy na boisku przebywał teoretycznie silniejszy skład. Bardzo szybko prowadzenie dał Częstochowianom Jonatan Brunes, który wykorzystał rzut karny po faulu na nim samym. Chrapkę na uderzenie z „wapna” miał Tomasz Pieńko, ale po namowie Lamine Diaby-Fadigi oddał piłkę Norwegowi. Łudogorec prezentował się solidnie, ale Raków na niewiele mu pozwalał. Gdy krótko przed zmianą stron fatalną pomyłkę golkipera rywali na efektownego gola zamienił Marko Bulat, wydawało się, że wicemistrz Polski znajdzie się na autostradzie do wygranej z 14-krotnym mistrzem Bułgarii.
Wielbłąd defensywy
Choć to tylko spotkanie sparingowe, z pewnością Łukasz Tomczyk nie mógł być szczęśliwy z faktu, że dwubramkowa zaliczka, na którą jego zespół ciężko pracował, została roztrwoniona w… mniej niż minutę! Najpierw Ibrahima Seck sfaulował w polu karnym Bernarda Tekpeteya. Ten wzorem Brunesa również sam postanowił zamienić „jedenastkę" na gola. Trafienie tak go rozochociło, że 40 sekund później przeprowadził szalony rajd przy karygodnej postawie defensywy Rakowa. Najpierw objechał jak tyczkę slalomową Apostolosa Konstantopoulosa, później minął biernie przyglądającego się akcji Bogdana Mirceticia, piłki nie zdołali wybić również Bogdan Racovitan oraz Karol Struski, wprowadzony chwilę wcześniej Jerzy Napieraj się przewrócił, a Stanislavowi Ivanovowi nie pozostało nic innego, jak umieścić piłkę w bramce. Poświęciliśmy wyjątkowo sporo miejsca na szczegółowy opis bramki w meczu kontrolnym, bo na poziomie drużyny z aspiracjami takimi jak Raków nigdy nie powinna ona mieć miejsca. Nawet jeśli przez blisko 80 minut defensywa działała bez zarzutu, w dużym stopniu za sprawą Ariela Mosóra, który prawdopodobnie będzie chciał jednak powalczyć o skład.
Pierwsze wzmocnienie
A konkurencja w defensywie Częstochowian będzie większa. W czasie, gdy drużyna przygotowywała się do sparingowego starcia z Łudogorcem, w klubowych gabinetach w Częstochowie dograne zostały wszystkie szczegóły kontraktu z Mitją Ileniciem. Prawy obrońca ze Słowenii przychodzi do Rakowa na zasadzie wypożyczenia z New York City FC. Po parafowaniu dokumentów wsiadł w samolot, aby dołączyć do kolegów w Beleku, ale nie wiadomo czy Łukasz Tomczyk będzie mógł go sprawdzić już w niedzielnym starciu z Partizanem. Do potwierdzenia pozostały jeszcze dokumenty z jego amerykańskim klubem. Raków zastrzegł sobie możliwość pierwokupu zawodnika, co wygląda na transferowy majstersztyk, ponieważ klub nie ponosi prawie żadnego ryzyka, gdyby 21-latek okazał się niewypałem.
Zawodnik ma już za sobą debiut w seniorskiej reprezentacji Słowenii. W MLS zagrał w 75 meczach, w czasie których zaliczył trzy trafienia i pięć asyst. – Ma w sobie coś ekstra, walory z piłką, potrafi złamać pressing. Jest bardzo kompleksowy i pasuje do naszego stylu - chwali piłkarza, który lada chwila zostanie ogłoszony w Rakowie trener Łukasz Tomczyk.
◼ Raków Częstochowa – Łudogorec Razgrad 2:2 (2:0)1:0 – Brunes, 5 min (karny), 2:0 – Bulat, 41 min, 2:1 – Tekpetey, 79 min (karny), 2:2 – Ivanov, 80 min
RAKÓW: Zych - Tudor, Mosór, Racovitan, - Ameyaw, Repka, Bulat, Jean Carlos - Diaby-Fadiga, Pieńko - Brunes, II połowa: Zych - Mosór (78. Napieraj), Racovițan, Konstantopoulos - Ameyaw (66. Pieńko), Struski, Mirčetić, Seck - Makuch, Lopez- Brunes (66. Bulat).
Mariusz Rajek.
