Obiecuję - będziemy się starać!
Trzy pytania do Arne Senstada, selekcjonera reprezentacji Polski
Trener Arne Senstad po raz 81. poprowadzi dziś Biało-czerwone. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
1. Czwartkowe zwycięstwo z Argentyną było dobrym prognostykiem przed meczami z Holandią i Austrią?
- Mamy 4 punkty, ale kibice w Polsce mogą pomyśleć, że mieliśmy łatwych rywali, a tak nie było. Jako reprezentacja nie powinniśmy się skupiać na pojedynczych zawodniczkach, ale bardziej tworzyć zespół. Gdy tak nie jest, tracimy na jakości. Ostatnio skupiliśmy się na obronie i myślę, że w tej materii robimy postępy. Aby osiągnąć cokolwiek na tym poziomie, musimy mieć dobrze działającą defensywę i bramkarki.
2. Po każdym meczu powtarza pan, że większość zawodniczek nie jest przyzwyczajona do gry na takiej intensywności. Niepokoją pana wahania formy?
- Mamy sporo okazji do zdobycia bramki, ale gdy przychodzi zmęczenie turniejem, zawodzi skuteczność. Tak, mój zespół nie jest przygotowany na pełne 60 minut gry. Próbujemy coś zmieniać w trakcie meczu. Nie mogę jednak zmienić niemal każdej zawodniczki, bo już w innych meczach widzieliśmy, czym to się kończy. Dlatego muszę stawiać na najlepsze.
3. Ma pan świadomość, że kibice, jak i krajowa federacja, bardzo liczą na awans do ćwierćfinału?
- Naprawdę będzie to trudne do osiągnięcia, ale mogę obiecać, że będziemy się starać. Każda zawodniczka pisze tu historię. Za występ przeciw Argentynie mogę też pochwalić zmienniczki, Magdalenę Drażyk i Aleksandrę Rosiak. Dlatego tak ważna jest praca na treningach, nie tylko w trakcie takiego turnieju, ale również w ciągu całego roku. Dziewczyny potrzebują jak najwięcej grania, aby dostosować się do poziomu międzynarodowego. Dzisiejsze spotkanie z Holandią jawi się dla nas jako kluczowe w kontekście walki o ćwierćfinał mundialu.
Rozmawiał Zbigniew Cieńciała
