O zachowanie marzeń

W drugim meczu rundy głównej Polska zmierzy się z Holandią. Nie ulega wątpliwości, że właśnie sobotnie starcie będzie kluczowe w walce o ćwierćfinał.

Nikt nie twierdzi, że będzie łatwo, ale powalczymy. W akcji Karolina Kochaniak. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET

Kumulacja przeszłotygodniowych emocji nastąpi dziś o 20.30, kiedy Biało-czerwone zmierzą się z Holenderkami i tylko zwycięstwo pozwoli im zachować marzenia o 1/4 finału (transmisja TVP2). Zadanie będzie jednak niezwykle trudne. Nie dlatego, że reprezentacja Holandii w tym turnieju jest niepokonana, że od lat należy do światowej czołówki, ale też dlatego, że w sobotę zagra w pełnej swoich kibiców hali w Rotterdamie.

Choć po zdobyciu mistrzostwa świata w 2019 roku w Japonii - wcześniej było srebro MŚ w 2015 roku, srebro ME w 2016 roku, brąz MŚ w 2017 roku i brąz ME w 2018 roku - Holenderki nie wróciły do strefy medalowej najważniejszych turniejów, to nadal kończą je wśród najlepszych. Aktualnie to 5. drużyna świata sprzed dwóch lat, 5. zespół igrzysk olimpijskich w 2024 i 6. ekipa Euro 2024.

Trwający mundial jest dla Holenderek wyjątkowy. Część „złotego pokolenia” - m.in. Estavana Polman i Lois Abbingh - może bowiem w nim zagrać po raz ostatni. Zespół przeszedł sporą przebudowę, stawiając na młode zawodniczki. Największą gwiazdą nowego pokolenia jest rozgrywająca Dione Housheer.

Siła i organizacja

Holenderki imponują zarówno siłą ofensywną, jak i znakomitą organizacją gry. Najlepszą strzelczynią jest skrzydłowa Bo van Wetering - 22 bramki. Tuż za nią plasuje się Housheer – 17 trafień i aż 20 asyst, co czyni ją kluczową postacią w kreowaniu gry. Na szczególną uwagę zasługuje aż 45 bramek z kontrataków, co jest drugim wynikiem, tuż za reprezentacją Francji. Kolejnym wielkim atutem gospodyń są bramkarki. Rinka Duijndam i Yara ten Holte notują średnio ponad 40% interwencji!

Pomarańczowe faworytki

W polskiej reprezentacji najskuteczniejsza pozostaje Magda Balsam (30 bramek), a za nią plasuje się Karolina Kochaniak, która jest też najlepszą asystentką w drużynie (16 bramek i 16 asyst). Biało-czerwone z kontrataków zdobyły 20 goli, a bramkarki bronią średnio na poziomie 27%. Patrząc na liczby, nie da się ukryć, że faworytkami będą dziś Holenderki. Rzucają średnio 35,5 bramki (Polska – 30,2), tracą zaledwie 20,75 (Polska – 28,25), a ich ogólna skuteczność rzutów wynosi 71,7% wobec 65,7% naszego zespołu. Atutem Biało-czerwonych pozostaje jednak agresywna, aktywna defensywa; mają najwięcej (33) przechwytów spośród wszystkich drużyn na turnieju - średnio 8,25. Przodują również w rzutach karnych (15/16). Optymizmem może też napawać też historia rywalizacji. Oba zespoły spotkały się 61 razy, z czego aż 45 zwycięstw odniosły Polki, a 14 Holenderki; bilans bramkowy również mamy korzystny - 1354:1206. Ostatnie starcie miało miejsce w marcu tego roku w Den Bosch. Polki uległy 22:26 (10:12).

Będzie trudno, ale...

Dwie wygrane oznaczają, że Polki zakończą fazę główną z 8 punktami. Przyjmując bardzo prawdopodobne zwycięstwo Francji z Argentyną, wszystko zależeć będzie od wyniku spotkania Francja - Holandia. Jeśli wygrają Trójkolorowe lub padnie remis, Biało-czerwone będą się cieszyć z awansu z 2. miejsca. Jeśli zwyciężą Holenderki, wszystkie trzy drużyny będą miały równą liczbę punktów i o udziale w ćwierćfinale zadecyduje bilans bramek w małej tabeli. Niestety, Polki mają bagaż -12 trafień w meczu z Francją, dlatego awans będzie możliwy wyłącznie przy wysokim zwycięstwie z Holandią, które pozwoli ją przeskoczyć nawet po jej zwycięstwie z Francją (np. zwycięstwo Polski +8 z Holandią - bilans Polski -4; zwycięstwo Holandii +1 z Francją - bilans Holandii -7) lub wyprzedzić Francję przy jednoczesnym bardzo wysokim zwycięstwie gospodyń nad Trójkolorowymi (np. zwycięstwo Polski +15 z Holandią - bilans Polski +3; zwycięstwo Holandii +10 z Francją - bilans Francji +2).

Z uwagi na dotychczasowe wyniki sobotni remis z Holandią poparty poniedziałkowym zwycięstwem nad Austrią oznaczałby niestety bardzo mało prawdopodobny scenariusz awansu do ćwierćfinału. Zakładając również dwa zwycięstwa Francji - w sobotę z Argentyną oraz w poniedziałek z Holandią - Trójkolorowe awansują z 1. miejsca, a Polska i Holandia zrównają się punktami (po 7), to i tak Biało-czerwone znajdą się w trudnym położeniu, bowiem o awansie znów zadecyduje bilans bramkowy, ale tym razem - z uwagi na remis w meczu Polski z Holandią - biorący pod uwagę przebieg całego turnieju. Polki mają aktualnie statystykę na poziomie -8, podczas gdy rywalki mogą pochwalić się współczynnikiem +37. Trudno sobie wyobrazić poniedziałkowy przebieg zdarzeń, odwracający bilans na korzyść Polek. Aby tak się stało, Polki musiałby na przykład pokonać Austrię różnicą 25 bramek i poprawić bilans na +17, licząc jednocześnie na porażkę Holandii z Francją minimum 21 golami. To sprawiłoby, że gospodynie zakończą rundę główną ze statystyką +16. W przypadku takiego samego bilansu bramek na koniec rundy o awansie decydowałaby większa liczba rzuconych bramek w całym turnieju; w tym momencie Polki mają 85 trafień, a Holandia 105.

Zbigniew Cieńciała

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się