O włos od wpadki

Murawa była kiepska, podobnie jak gra mistrzów Polski. Gospodarze byli blisko sprawienia niespodzianki.

Damian Wojda był niewygodnym rywalem dla poznańskich obrońców. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

Przedstawiciele Gryfa robili wszystko, żeby boisko w Słupsku doprowadzić do jak najlepszego stanu. Ostatecznie to się udało, ale warunki dla obu drużyn nie były łatwe. Z błotnej przeprawy zwycięsko wyszli jednak przedstawiciele Lecha Poznań.

Kolejorz był faworytem i już w 19 minucie wyszedł na prowadzenie. Pablo Rodriguez wypatrzył w polu karnym Filipa Jagiełłę, a ten ze spokojem pokonał bramkarza gospodarzy. Kilkanaście minut później było już 2:0 – strzał głową Mikaela Ishaka obronił co prawda Kamil Gołębiewski, ale wobec dobitki Joela Pereiry był już bezradny. Na tym dobre akcenty Kolejorza się skończyły.

– W drugiej połowie gorzej to wyglądało. Proste błędy, straty piłek i była nerwówka. Takie zespoły są nieprzewidywalne, na wyższym poziomie wiesz mniej więcej, czego się spodziewać – podsumował tę rywalizację Jagiełło. Pomocnik miał rację, bo Gryf w drugiej części był lepszy i ją… wygrał. Damian Wojda wykorzystał sytuację sam na sam z Bartoszem Mrozkiem, uderzając przy samym słupku, co sprawiło, kibice Gryfa niemal oszaleli z radości.

To nie była jedyna dobra okazja. Oba zespoły miały swoje szanse, ale zawsze czegoś brakowało. Z jednej strony goście mogli już ostatecznie pogrążyć rywali, zaś z drugiej w końcówce spotkania piłkarze Gryfu mogli… doprowadzić do dogrywki. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do własnej bramki trafił Mateusz Skrzypczak. Trafienie nie zostało jednak uznane, bo wcześniej na spalonym znajdował się Daniel Piechowski, a jego obecność miała wpływ na zagranie zawodnika Lecha.

Miłosz Cebo

◼ Gryf Słupsk – Lech Poznań 1:2 (0:2)

0:1 – Jagiełło, 19 min, 0:2 – Pereira, 34 min, 1:2 – Wojda, 54 min

GRYF: Gołębiewski – Kwiatkowski, Wiśniewski, Piechowski, Pryndeta (64. Amoah), Szygenda – Mosiejko, Łyszyk (72. Butowski), Gregorek (72. Kazior) – Wojda (84. Ciechański), Kukuruza (84. Książkiewicz). Trener Krzysztof MULLER.

LECH: Mrozek – Pereira, Douglas, Skrzypczak, Moutinho – Jagiełło (46. Thordarson), Kozubal – Ismaheel (73. Fiabema), Rodriguez (83. Dudek), Bengtsson – Ishak (46. Agnero). Trener Niels FREDERIKSEN.

Sędziował Mateusz Jenda (Warszawa). Widzów 1500. Żółte kartki: Piechowski, Szygenda, Wiśniewski – Bengtsson. Czerwona kartka: Wiśniewski (druga żółta).

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się