O krok od złota

Dziewięć miesięcy walki, a wszystko rozstrzygnie jeden mecz. Kto wygra piątkową „świętą wojnę” Lubina z Lublinem, zostanie mistrzem Polski.

Takich, a nawet ostrzejszych starć w piątkowy wieczór w Lubinie na pewno nie zabraknie. Fot. Paweł Andrachiewicz / Press Focus

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Cały sezon sprowadza się do jednego meczu. Dla promocji piłki ręcznej nie mogło się to lepiej ułożyć, ale dla mojego serca nie jest to nic fajnego; to dodatkowy stres i ogromne emocje – uśmiecha się trenerka lubińskiego Zagłębia, Bożena Karkut.

Same sobie winne

Oba zespoły zmierzą się w piątek na Dolnym Śląsku. Na serię przed końcem sezonu prowadzi KGMM MKS Zagłębie, ale ma zaledwie 2 punkty przewagi nad PGE MKS-em El-Volt Lublin. W sumie będzie to już... ósmy mecz obu ekip w tym sezonie. Miedziowe poległy tylko raz. - Przez niemal cały sezon byłyśmy na 1. miejscu i na samym końcu możemy stracić mistrzostwo. Ale same jesteśmy sobie winne. Trzeba było wygrać jeden mecz więcej i byłby spokój. To jednak teraz nie ma większego znaczenia – wyjaśnia opiekunka mistrzyń Polski. - To, że w siedmiu meczach sześć razy pokonałyśmy Lublin, może nam dodać pewności przed pierwszym gwizdkiem, ale jak on już rozlegnie i zacznie się gra, nie będzie to miało żadnego znaczenia. Liczyć się będzie to co tu i teraz. Trzeba będzie myśleć tylko o tym, co dzieje się na boisku, a nie o tym, co było kilka tygodni temu.

Na remis nie zagrają

Tak duża liczba spotkań sprawia, że oba zespoły znają się doskonale i trudno będzie o element zaskoczenia. Karkut nie ukrywa, że być może będzie chciała wprowadzić kilka nowych elementów, np. rozegrania rzutu wolnego, ale będą to raczej drobiazgi, a nie radykalna zmiana systemu gry. - Wprowadzanie teraz nowych rozwiązań może tylko zaszkodzić, bo dziewczyny zamiast grać swoje, będą myślały o tym, jak mają się zachować przy nowych zagrywkach. My swojej filozofii na ten mecz nie zmienimy. Fundamentem będzie twarda, zespołowa obrona i skuteczna postawa bramkarek. To jest podstawa, na której można budować dobry wynik. Bez tego ciężko będzie wygrać – dodaje trenerka Zagłębia, ustosunkowując się jeszcze do faktu, że jej podopiecznym do realizacji marzeń wystarczy remis. - W piłce ręcznej nie gra się na remis, bo jedną akcją można przegrać wszystko. O wyniku może zadecydować dyspozycja dnia, szczęście, ale też może któraś z nieoczywistych strzelczyń mieć swój „dzień konia” i zapewnić drużynie złoto. To będzie święto piłki ręcznej i liczę, że ze szczęśliwym zakończeniem dla nas – podsumowuje Bożena Karkut.

Muszą wygrać za trzy

Wiceliderki, by wyprzedzić Miedziowe, muszą zwyciężyć i to koniecznie w regulaminowym czasie. W dobiegającym do końca sezonie ta sztuka udała się to Biało-zielonym tylko raz. 14 stycznia na własnym parkiecie pokonały Zagłębie 34:28. Powtórzenie tego sukcesu będzie teraz trudniejsze nie tylko ze względu na miejsce rozgrywania meczu. Przynajmniej cztery zawodniczki, które zagrały w styczniu, nie pomogą dziś szczypiornistkom z Lublina ze względu na kontuzje. Na pewno w piątek na parkiecie w Lubinie nie zobaczymy Marii Prieto O’Mullony, Patricii Limy, Magdy Więckowskiej i Szimonetty Planety. Mało tego - Daria Przywara podkręciła kostkę w drugiej połowie ostatniego meczu z Gnieznem, a Aleksandra Rosiak dopiero co wróciła do gry; nie chcąc ryzykować pogłębienia urazu, odpuściła występ w półfinale Pucharu Polski. - Nie zanosi się, by któraś z kontuzjowanych wróciła. Zobaczymy, jak Ola Rosiak będzie wyglądać po tych 15 minutach z Gnieznem. Musimy sobie radzić bez nominalnej lewej rozgrywającej, stąd będziemy w trochę innym ustawieniu. Zmienniczki pokazały jednak, że stać je na skuteczną grę. Można na nie liczyć i to jest siła tego zespołu – podkreśla Paweł Tetelewski, szkoleniowiec siódemki z Koziego Grodu.

Sport widział różne rzeczy

Historia starć największych sił Superligi oraz sytuacja kadrowa zespołu z Lublina wskazuje gospodynie jako faworytki w walce o tytuł. Mimo tych przesłanek, w zespole gości nie brakuje wiary w sukces. - Jesteśmy osłabione, ale sport widział różne rzeczy. Miejmy nadzieję i trzymajmy kciuki za to, że w piątek ponownie staniemy na wysokości zadania – mówi kończąca karierę bramkarka zespołu z Lublina, Weronika Gawlik. Podobne zapewnienie składa Daria Przywara. - Od początku sezonu nie brakuje nam woli walki. Zawsze dajemy z siebie wszystko. Niezależnie od tego, ile nas będzie, każda da z siebie maksimum - zapewnia była rozgrywająca Zagłębia.

Nikt nie cofnie ręki

Optymistką jest także Daria Szynkaruk. - Wiadomo, że to będzie zupełnie inny mecz, inna stawka, inne granie. Znamy wszystkie słabe i mocne strony rywalek. Tak samo Zagłębie zna nasze - podkreśla skrzydłowa z Lublina. - My jednak teraz nieco inaczej wyglądamy niż wcześniej. Jest w nas pewność siebie i drużynowa moc. Kilka dziewczyn nam wypadło, lecz paradoksalnie może to być dla nas plus, bo rywalki nie będą do końca wiedziały, czego się po nas spodziewać. My na pewno zostawimy serce na parkiecie, żadna z nas nie cofnie ręki, by przywieźć złoty medal, którego wszyscy chcą. To dobry prognostyk. Naprawdę jesteśmy w stanie tego dokonać.

Zbigniew Cieńciała

Piątek, 22 maja, godz. 20.30
 KGHM Zagłębie Lubin – PGE MKS El-Volt Lublin 

transmisja - Polsat Sport 3


CZY WIESZ, ŻE...

◼ Rywalizacja zespołów z Lubina i Lublina, nazywana „świętą wojną”, od lat nadaje ton rozgrywkom. Ostatni raz na podium mistrzostw Polski nie było obu drużyn w sezonie 2016/17, kiedy podopieczne Bożeny Karkut były drugie (wyprzedził je Vistal Gdynia prowadzony przez Pawła Tetelewskiego), a Lublin czwarty. Od 2018 roku złoto przypadało już tylko ekipom z Lublina (trzykrotnie) i Lubina (ostatnie pięć razy z rzędu).

◼ Będzie to już ósmy mecz obu ekip w tym sezonie. Zaczęło się od starcia o Superpuchar Polski (30:24 dla Zagłębia), później były eliminacje w Lidze Europejskiej (dwie wygrane Zagłębia 29:24 i 35:30), półfinał Pucharu Polski (26:20 dla Zagłębia) i trzy mecze w ekstraklasie (33:29 i 28:25 dla Zagłębia oraz 34:28 dla Lublina).

______________________________

Każdy mecz to nowa historia

Trzy pytania do Joanny Drabik, obrotowej Zagłębia Lubin

1. Przed wami ostatni akt sezonu. Zmierzycie się z odwiecznym rywalem. Jakie nastroje panują w drużynie przed spotkaniem z Lublinem?

- Atmosfera jest bardzo dobra,  wszystkie jesteśmy mocno skupione. Doskonale wiemy, jak wymagający będzie to mecz i jak duże emocje towarzyszą rywalizacji z Lublinem. Szanujemy przeciwnika, ale koncentrujemy się przede wszystkim na sobie. Wierzę, że kibice zobaczą świetne widowisko. Już teraz dziękujemy im za wsparcie, bo przez cały sezon są naszym dodatkowym zawodnikiem.

2. Czy niedawna wygrana w Pucharze Polski daje przewagę psychologiczną?

- Na pewno to zwycięstwo dodało pewności siebie, bo wygrane w tak ważnych meczach budują mentalnie. Pokazałyśmy sobie, że potrafimy pokonać bardzo mocnego rywala, nawet grając pod dużą presją. Z drugiej strony wiemy, że każdy mecz pisze zupełnie nową historię. Lublin to zespół z ogromnym potencjałem i doświadczeniem, dlatego przed pierwszym gwizdkiem nie możemy mówić o żadnej przewadze. Kluczowe będzie, kto lepiej wejdzie w spotkanie, utrzyma koncentrację i zachowa więcej spokoju w najważniejszych momentach.

3. Czym dla pani jest nominacja w kategorii „obrończyni sezonu”?

- Cieszę się z tej nominacji, ale to wyróżnienie traktuję przede wszystkim jako docenienie całej drużyny. W piłce ręcznej indywidualne nagrody nie biorą się z przypadku. Za każdym takim sukcesem stoi zespół, który wspiera się w każdym elemencie gry. Tym bardziej cieszy fakt, że razem z Elizabet Cesareo możemy reprezentować Zagłębie w tej kategorii.

Joanna Drabik od lat jest prawdziwą ostoją Miedziowych. Fot. Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się