Nudy na pudy

Nudy na pudy
Gościom z Kielc punkt w potyczce z liderem ekstraklasy zapewnił bramkarz Konrad Forenc.
Zacznijmy niestandardowo. Dzień przed ligową potyczką z Koroną Kielce dwaj kluczowi piłkarze wrocławskiego Śląska przedłużyli kontrakty z klubem z Oporowskiej. Nowa umowa czeskiego pomocnika Petra Schwarza obowiązuje do 30 czerwca 2026 roku, natomiast bramkarz Rafał Leszczyński związał się ze Śląskiem do 30 czerwca 2027 roku. Koniecznie też trzeba zaznaczyć, że w drodze do stolicy Dolnego Śląska piłkarze Korony uczestniczyli w kolizji drogowej. Na szczęście żaden z pasażerów autokaru nie doznał obrażeń, wszyscy przesiedli się do nowo podstawionego autokaru i bez problemów dotarli do Wrocławia.
W duchu kląłem pod niebiosa, oglądając sobotnie zmagania obu zespołów. Emocji było jak na lekarstwo, a od oglądania popisów piłkarzy często bolały zęby. Nie zdziwiłem się zatem, gdy w mediach społecznościowych zdenerwowani telewidzowie pisali, że w trakcie spotkania wybierali się na spacer z psem lub zajęli się... wyrzucaniem śmieci. Nie proszę swoich zwierzchników o medal za wytrwałość, ale mogliby przyznać mi skromny dodatek za pracę w szkodliwych warunkach. Dość powiedzieć, że do przerwy żadna z drużyn nie oddała celnego strzału na bramkę przeciwnika!
Sytuacji godnych odnotowania było jak na lekarstwo. W 35 minucie Dalibor Takacz „wyciął w pień” Martina Konczkowskiego, a sędzia Daniel Stefański pokazał winowajcy tylko żółtą kartkę. Słowakowi czerwona kartka należała się jak - nie przymierzając - psu miska. Potem - nie da się tego ukryć - gości uratował przed stratą gola Konrad Forenc. Dla 31-letniego golkipera był to pierwszy (!) mecz w tym sezonie w ekstraklasie. Znakomicie spisał się, broniąc strzały z bliska Piotra Samca-Talara (62 min) i Buraka Ince (78 min). Bogdan Nather
GŁOS TRENERÓW
Kamil KUZERA:
- Bardzo chcieliśmy i mocno wierzyliśmy, że pokonamy Śląsk. Sytuacja się jednak skomplikowała, bo mieliśmy wypadek i zamiast czterech godzin w podróży, spędziliśmy dziesięć. Chcieliśmy bardzo, ale... nie było z czego. W I połowie nasza gra wyglądała nieźle, ale w drugiej, które Śląsk ma zawsze lepsze, zepchnął nas do głębokiej obrony.
Jacek MAGIERA:
- Mieliśmy kilka sytuacji, zwłaszcza w II połowie, które mogliśmy zamienić na gole, ale tego nie zrobiliśmy. Zwłaszcza szkoda szans Bukaka Ince. Taka jednak jest piłka. Teraz przed nami jeszcze mecz z Zagłębiem w Lubinie. Chcemy zrewanżować się za porażkę we Wrocławiu.
