Novothny liczy na poprawę
Węgierski napastnik Ruchu czeka na przełamanie strzeleckie. Może nadejdzie w Rzeszowie, gdzie będzie jedynym snajperem w kadrze „Niebieskich”.
Soma Novothny (z lewej) czeka na drugie trafienie w I lidze. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus
RUCH CHORZÓW
Spadkowicz z ekstraklasy ma w swoich szeregach dwie nominalne „dziewiątki” – Daniela Szczepana i Somę Novothny'ego. W poniedziałkowym spotkaniu ze Stalą Rzeszów ten pierwszy nie zagra za żółte kartki, więc w teorii jedyną opcją zostanie 30-letni Węgier. Do tej pory pod wodzą trenera Dawida Szulczka obaj napastnicy grali obok siebie. Szykując się na brak „Szczepka”, w sparingu z Piastem Gliwice Ruch zastosował ustawienie z jednym graczem na szpicy, a obaj rozegrali po 45 minut.
Było nieźle
– Staraliśmy się wdrożyć to, co ćwiczyliśmy na treningach – zdradził Novothny. – W pierwszej połowie graliśmy całkiem nieźle, mieliśmy więcej sytuacji od Piasta, ale gliwiczanie strzelili pięknego gola, mimo że to nie była bardzo groźna okazja. W drugiej połowie nadal staraliśmy się naciskać, do gry weszli młodzi piłkarze, ale to przeciwnicy zdobyli kolejne bramki. Sparing służy przede wszystkim do tego, aby przećwiczyć pewne rzeczy, ale musimy się poprawić i zagrać znacznie lepiej ze Stalą Rzeszów – ocenił Węgier po towarzyskiej przegranej 1:4. Novothny doszedł do kilku sytuacji z Piastem, choć nie były to „stuprocentówki”. Gole w tym sezonie strzelił tylko dwa – w 1. kolejce ligowej 19 lipca z Odrą w Opolu, a także 25 września w Pucharze Polski z Podhalem Nowy Targ.
Źle się z tym czuje
Wszyscy w Chorzowie widzą, że Novothny w tym sezonie zawodzi. Zapytaliśmy go o przyczyny, bo przecież nie brakowało głosów, że w I lidze 30-latek powinien walczyć o koronę króla strzelców. – Szczerze powiedziawszy trudno mi powiedzieć, co się dzieje. Też się źle z tym czuje, bo zawsze chcę strzelać gole. Miałem kilka okazji na zdobycie bramek, ale niestety się nie udało. Mam nadzieję, że to się zmieni. Problem jest wtedy, kiedy nie dochodzę do sytuacji, chociaż oczywiście nietrafianie do siatki również jest kłopotem. Wierzę, że gole wkrótce przyjdą – ocenił Soma (czytane jako „Szoma”), w pewnym sensie powtarzając tłumaczenia trenera Szulczka. – Bardzo dobrze się z nim pracuje – powiedział o 34-latku ze Świętochłowic Novothny. – To młody, ale zarazem nowoczesny szkoleniowiec. Lubię jego ducha i sposób, w jaki pracuje. Czytałem o tym, że w Polsce jest uznawany za trenera z wielkim potencjałem i widzę to każdego dnia na treningach
Lubi grać ze Szczepanem
Nie brakowało głosów, że rosły Węgier w Ruchu cierpi przez brak ustawienia go na nominalnej pozycji, czyli na samej szpicy. Gdy „Niebiescy” grali ustawieniem 1-3-4-3, często grał bliżej flanki. Teraz – w 1-4-4-2 – powinno mu być łatwiej, ale ciągle mu nie idzie. W Rzeszowie Novothny będzie jedyną „dziewiątką” i prawdopodobnie – jak z Piastem – zagra samotnie na szpicy. – Lubię grać z Danielem Szczepanem. W swojej karierze czasem grałem jako jedyny napastnik, a czasem w duecie. Dla mnie to nie ma znaczenia, byle zespół dobrze sobie radził. To żaden kłopot – stwierdził. A czy będąc otoczonym większą liczbą pomocników, będzie mu łatwiej? – To zależy, czasem to może być lepsze. Wiele jest zależne także od tego, jak gra przeciwnik. O tym wszystkim decyduje już trener, to jego rola, nie moja – powiedział napastnik „Niebieskich”.
Piotr Tubacki
Wkrótce wywiad po polsku!
Odkąd Novothny związał się z Chorzowem, rozpoczął naukę języka polskiego. Na pierwszy rzut poszły... te słowa, których zacytować tu nie możemy, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć. Jak mu idzie teraz? Spytaliśmy o to, a Soma odpowiedział po polsku: – Dobrze, dziękuję. Studiuję! – a następnie, już po angielsku, dodał: – To bardzo trudny język, ale mam nadzieję, że za rok będę w stanie udzielić jakiegoś wywiadu po polsku.
(PTub)
