Nokaut w Lublinie
Debiutujący w rozgrywkach polski zespół w pierwszym meczu rozbił starych wyjadaczy z Halkbanku Ankara. Wydarzeniem spotkania był powrót do gry Aleksandra Śliwki.
Lublinianie zadebiutowali w Lidze Mistrzów w wielkim stylu. Fot. PAP / Wojtek Jargiło
LIGA MISTRZÓW
Bogdanka LUK w ostatnim czasie znajduje się w wybornej dyspozycji. Do debiutu w Lidze Mistrzów przystępowała po serii pięciu zwycięstw w PlusLidze. W pierwszym meczu stanęła jednak przed bardzo trudnym wyzwaniem. Do Lublina przyjechała bowiem jedna z tureckich potęg, Halkbank Ankara. O jej sile stanową m.in. Matej Kazijski, Yoandry Leal i Cwetan Sokołow. To gracze wielcy, z CV, o którym większość zawodników może tylko marzyć, ale też i wiekowi, których kariera chyli się ku końcowi. W składzie ekipy ze stolicy Turcji jest też Aleksander Śliwka. Reprezentant Polski dołączył do niej w tym sezonie, ale jeszcze nie miał okazji wystąpić. Wciąż bowiem leczy uraz, którego nabawił się w lipcu przed turniejem Ligi Narodów w Gdańsku.
Lublinianie zaczęli spotkanie w wielkim stylu, bez tremy debiutantów. Prowadził ich Wilfredo Leon, który akurat Ligę Mistrzów zna jak mało kto, bo w barwach Zenitu Kazań wygrywał ją aż czterokrotnie. Gospodarze nie mieli słabych punktów. Mocno i precyzyjnie serwowali, skutecznie atakowali (w tym elemencie brylowali Leon, Kewin Sasak i Aleks Grozdanow) i blokowali, a rozgrywający Marcin Komenda z łatwością gubił blok rywali. Więszkość graczy Halkbanku była bezradna, jedynie Sokołow trzymał poziom. To dzięki niemu goście odrobili straty z początku seta i wyszli nawet na prowadzenie 16:15. Był to jednak jedyny moment w spotkaniu, gdy miejscowi mogli czuć się zagrożeni. Szybko odpowiedzieli, i to jak! Zaczął Leon od asa serwisowego, a potem już poszło. Seryjnie punktowali, wygrywając partię do 20.
To był dopiero początek dominacji lublinian. Gwiazdorzy Halkbanku w kolejnych setach byli bezradni i zostali kompletnie rozbici. Sprawiali wrażenie, jakby nie wiedzieli, co się dzieje, a przecież doświadczenia i ogrania im nie brakowało. Radostin Stojczew, trener zespołu ze stolicy Turcji, też za bardzo nie pomagał swojej drużynie. Zmiany, których dokonywał, były spóźnione i rozpaczliwe. W drugim secie np. za Leala wprowadził na parkiet jeszcze nie w pełni zdrowego Śliwkę. W trzecim z kolei wymienił rozgrywających – za Ulasa Kiyaka wszedł Arda Bostan. Roszady dokonał jednak przy wyniku 20:11, gdy mecz był rozstrzygnięty.
To była deklasacja. Gracze z Ankary w drugiej partii wywalczyli tylko 14, a w trzeciej 13 punktów! O ich bezradności świadczy sytuacja z końcówki spotkania. Po skrócie Leona Leal, jego kolega z reprezentacji Kuby, wicemistrza świata z 2010 roku, tylko bezradnie się uśmiechnął.
(mic)
Grupa B
◼ Bogdanka LUK Lublin – Halkbank Ankara 3:0 (25:20, 25:14, 25:13)
BOGDANKA: Komenda (2), Leon (18), Grozdanow (7), Sasak (19), Young (7), Mccarthy (3), Hoss (libero) oraz Gyimah (3), Henno, Malinowski (3). Trener Stephane ANTIGA.
HALKBANK: Kiyak (3), Kazijski (6), Metin (4), Sokołow (8), Leal (7), Baltaci (1), Done (libero) oraz Sotola (2), Bostan, Śliwka, Hofer. Trener Radostin STOJCZEW.
Sędziowali: Stefano Cesare (Włochy) i Ari Jokelainen (Finlandia). Widzów 4221.
Przebieg meczu
I: 10:8, 15;14, 20:17, 25:20.
II: 10:7, 15:10, 20:11, 25:14.
III: 10:4, 15:5, 20:11, 25:13.
Bohater – Wilfredo LEON.
