Noga cudem ocalona
Amerykańska narciarka Lindsey Vonn przyznała, że omal nie straciła lewej nogi po przerażającym wypadku, jaki miała podczas igrzysk.
Do tragedii Lindsay Vonn brakło niewiele... Fot. SOPA Images/SIPA USA/PressFocus
Doszło do niego 8 lutego, w 13 sekund po starcie do zjazdu. Amerykanka wystartowała, pomimo tego że 30 stycznia w szwajcarskiej Crans-Montanie doznała zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie wskutek upadku podczas zawodów Pucharu Świata. Ale później nieźle radziła sobie podczas treningów w Cortinie d’Ampezzo, startując z ortezą chroniącą staw i dlatego zdecydowała się walczyć o medal w zjeździe.
Vonn upadła na początku trasy, gdyż zahaczyła o jedną z bramek i z dużą prędkością bezwładnie przekoziołkowała po stoku. Przez kilkanaście minut była opatrywana przez ratowników, zanim została zabrana przez śmigłowiec do szpitala w Treviso.
Teraz 41-letnia Vonn, która 15 lutego wyszła ze szpitala i wróciła do USA, powiedziała, że wypadek doprowadził do nadmiernego ciśnienia wewnątrz mięśnia, spowodowanego krwawieniem lub obrzękiem. - Kiedy dochodzi do tak dużego urazu, w jednym obszarze ciała pojawia się za dużo krwi, która się gromadzi i praktycznie wszystko miażdży – wyjaśniła Vonn. I dodała, że uniknęła amputacji (!) dzięki szybkiemu działaniu dr. Toma Hacketta, chirurga ortopedy opiekującego się całą reprezentacją USA. - Otworzył miejsce urazu i pozwolił oddychać tkance mięśniowej – zaznaczyła. Jak podkreśliła, gdyby Hacketta nie było w Cortinie, jej nogi nikt by nie uratował. Vonn ujawniła, że w trakcie kraksy podczas zjazdu złamała również kostkę w prawej nodze.
