Niezniszczalny i... zakochany
W czwartkowe popołudnie Jagiellonia grała pucharowy mecz w Legnicy. To był 102. z rzędu (!) występ Jesusa Imaza w białostockiej drużynie.
Maria i Jesus – za sukcesem każdego mężczyzny zawsze stoi kobieta! Fot. instagram
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Hiszpańskiego snajpera Dumy Podlasia trudno zaliczyć do fizycznych gigantów naszej – samej w sobie mocno fizycznej – ekstraklasy. 179 cm, 70 kg – kiedy białostoczanie wykonują stały fragment gry, Imaza trudno wypatrzyć w gąszczu głów w „szesnastce”. Nie przeszkadza mu to jednak w śrubowaniu kolejnych niezwykłych osiągnięć na polskich (i nie tylko) boiskach.
Taki trochę... dziadek
102 kolejne występy boiskowe – ta seria zaczęła się niemal równo dwa lata temu, 3 listopada 2023, meczem z mielecką Stalą. Setnym meczem było starcie w Strasbourgu, w Lidze Konferencji. W miniony weekend w Zabrzu rozpoczął drugą „setkę”. Efektownie – od bramki, choć pełnię frajdy z niej zabrała mu pierwsza od trzech miesięcy porażka Jagi.
Owego gola Imaz zdobył na arenie noszącej imię Ernesta Pohla – najlepszego w historii snajpera ekstraklasy. Kiedy napomknęliśmy o tym Hiszpanowi, z ciekawością zapytał o liczbę goli zdobytych przez legendarnego piłkarza Górnika. – 186? Sporo... – podrapał się w głowę, gdy przywołaliśmy osiągnięcie Pohla. – Musiałbym jeszcze bardzo długo grać. A jestem już trochę... dziadek – uśmiechnął się szeroko.
W pogoni za Portugalczykiem
Dużo bliżej hiszpańskiemu łowcy goli do innego spektakularnego osiągnięcia. Od 17 sierpnia jest drugim cudzoziemcem – członkiem elitarnego „Klubu 100” w polskiej ekstraklasie. Tym pierwszym został trzy sezony wstecz Flavio Paixao, który ostatecznie nazbierał 108 trafień w elicie. – Jestem gotów, by jeszcze tej jesieni go „dopaść” – deklaruje z uśmiechem białostocki gwiazdor.
Zaglądanie w metrykę bywa złudne. 35 lat rzeczywiście nie oznacza już młodzieniaszka. Ale biada tym, którzy chcieliby owego „dziadka” zlekceważyć. Widzi wszystko, „nawinąć” potrafi każdego. No i się... nie męczy. – Odpocznę na emeryturze – śmieje się w głos, gdy pytamy o ową niezniszczalność, wyrażoną choćby tymi 102 kolejnymi występami. – Uwielbiam grać w piłkę, zawsze jestem na to gotowy. Więc jeśli trener daje mi szansę, po prostu wychodzę na boisko i gram – wyjaśnia bezpretensjonalnie Jesus Imaz.
17 wspólnych lat z Marią
Przyznaje zarazem, że nie ma tajemnicy jego wyjątkowej wydolności. – Dobra regeneracja. Zawsze mam sporo czasu na masaż czy wypad do siłowni, bo moja żona w domu ogarnia wszystko. Łącznie z właściwą dietą i opieką nad Nico (czteroletni syn państwa Imaz – dop. aut.) – opowiada Hiszpan. Nic dziwnego, że w mediach społecznościowych przy wielu okazjach lubi wyrażać swe uczucia do Marii, jego partnerki od 17 lat! „To były lata pełne śmiechu, nauki, wyzwań i wspólnych marzeń. (…) Razem dorastaliśmy, zmienialiśmy się, ale nasza miłość pozostała silniejsza niż na początku. (…) Nadal wybieram ciebie, raz po raz, każdego dnia!” – to jeden z wielu podobnych wpisów.
W Legnicy w czwartkowe popołudnie Imaz gola nie zdobył, zaliczył za to asystę. Bramki poszuka za to w niedzielę, w prestiżowym starciu dwóch uczestników Ligi Konferencji. Raków „kaleczył” do tej pory pięć razy w jedenastu grach ekstraklasowych.
Dariusz Leśnikowski
LICZBA JESUSA IMAZA
105 GOLI strzelił już hiszpański napastnik w polskiej ekstraklasie, w barwach Wisły i Jagiellonii
105 BRAMEK zdobył także dla Dumy Podlasia we wszystkich rozgrywkach (ekstraklasa, PP, europejskie puchary)
