Nieważne jak, byle do mety
Gabriela Topolska w dramatycznych okolicznościach wywalczyła awans do ćwierćfinału na 1000 m.
Gabriela Topolska w niecodziennych okolicznościach minęła metę na premiowanym miejscu. Fot. PZŁS
SHORT TRACK
W rywalizacji na 1000 m w eliminacjach wystąpiły w sumie 32 zawodniczki, które startowały w ośmiu wyścigach po cztery. Do ćwierćfinału kwalifikowały się dwie najlepsze zawodniczki z każdego biegu, oraz cztery z trzecich miejsc z najlepszymi czasami.
W tym gronie były trzy Polki: Natalia Maliszewska, Kamila Sellier oraz Gabriela Topolska. Jedynie tej ostatniej udało się przejść eliminacje. Startowała w trzecim biegu eliminacyjnym. Działo się w nim dużo. Najpierw przewróciła się Holenderka Selma Poutsma, a na ostatnim wirażu przed finiszem to samo spotkało Amerykankę Corinne Stoddard, która, upadając, wytrąciła też z równowagi naszą reprezentantkę. Obie upadły na lód i uderzyły w bandę. Szybko się jednak pozbierały i wszelkimi sposobami rzuciły się do mety, by minąć ją na premiowanym, drugim miejscu, za Chinką Li Gong. Topolska była szybsza. Potem jeszcze decyzja arbitrów, którzy utrzymali wyniki z lodu, nie dopatrując się żadnego przewinienia i Polak mogła zacząć się cieszyć z awansu.
- Końcówka była ciekawa. Cieszę się, że pamiętałam, że to płoza kończy wyścig, a nie jakaś część ciała, bo Amerykanka ewidentnie o tym zapomniała. To mi dało przewagę. Ona nie zrobiła tego specjalnie, tylko po prostu upadła, więc to byłby tak zwany „race accident”, ryzyko zawodowe. A trzecia pozycja absolutnie nie dawałaby mi żadnego awansu w tym przypadku. Chociaż czas był szybki, niektóre dziewczyny jechały wolniej bez upadku, to też jest pozytywne dla mnie, podbudowujące - analizowała Gabriela Topolska.
Nawet pomijając incydent z końcówki, 24-letnia łyżwiarka podkreśliła, że ma powody do satysfakcji.
- W tym całym nieszczęściu miałam to szczęście, że czwarta zawodniczka upadła wcześniej i nie miała jak dojechać przede mną. Jestem bardzo zadowolona ze swojej dyspozycji. Z tego, że chciałam - i nawet mogło się to udać - wyprzedzać dziewczynę numer dwa w światowym rankingu - podkreśliła.
Pozostałe Polki, Maliszewska i Sellier, w swoich wyścigach zajęły trzecie miejsca i odpadły.
Dokończenie rywalizacji w tej konkurencji zaplanowano na poniedziałek.
W biegu na 1500 m mężczyzn Felix Pigeon odpadł w półfinale, zajmując w swoim biegu piątą pozycję. Polak długo jechał w środku stawki, a cztery okrążenia przed metą zaliczył upadek, przez nikogo nie atakowany. Drugi z naszych reprezentantów, Michał Niewiński, nie przeszedł eliminacji.
(mic)
