Niesamowity Haaland

Do strzeleckich wyczynów Erlinga Haalanda wszyscy są już przyzwyczajeni. Kolejne rekordy pobija także w norweskiej reprezentacji, gdzie już jest najskuteczniejszym napastnikiem w historii. W meczu z Kazachstanem (5:0) zaliczył swój czwarty hat trick w narodowych barwach. Bramkę na 1:0 zdobył, dobijając piłkę do siatki po fatalnym błędzie kazachskiego bramkarza Stasa Pokatliova, który odbił futbolówkę po strzale Antonio Nusy. Potem strzelił głową na 2:0 po znakomitym dośrodkowaniu Nusy. Wreszcie huknął na 4:0 strzałem z linii szesnastki. Na dziś w reprezentacji Norwegii ma 38 bramek w 39 grach. Z siedmioma bramkami w obecnej edycji rozgrywek Nations League jest najskuteczniejszym zawodnikiem we wszystkich czterech dywizjach.

Kiedy mecz na stadionie w Oslo się zakończył, Haaland i spółka nie zeszli z boiska, tylko z niecierpliwością czekali na wieści z Wiednia. Tam Austria w drugim meczu Dywizji B w grupie 2 walczyła o awans do elity ze Słowenią. Drużyna prowadzona przez Ralfa Rangnicka prowadziła do przerwy 1:0. Taki rezultat premiował Austrię, która przed ostatnią serią gier miała tyle samo punktów co Skandynawowie, ale zdecydowanie lepszy bilans bezpośrednich starć, bo przed miesiącem wygrała z Norwegią aż 5:1. W 81 minucie niedzielnego spotkania wyrównał jednak Adam Gnezda Cerin i pomimo sześciu doliczonych minut gospodarzom na Ernst Happel Stadion nie udało już się zdobyć zwycięskiej bramki. Remis dał awans Norwegii, Austria zagra w barażach o awans do Dywizji A, a Słowenia z Erikiem Janżą, który zagrał wczoraj całe spotkanie, wystąpi w barażach o pozostanie w Dywizji B. – Nie doceniliście mentalności naszej grupy. W środku nie ma nikogo, kto wątpiłby w ten projekt – odgryzał się po meczu trener Stale Solbakken, który po klęsce z Austrią przed miesiącem był pod pręgierzem norweskich mediów.

(zich)