Nieprawdopodobna seria
Rozmowa z Janem Wosiem, trenerem Unii Turza Śląska
Jan Woś jest zdruzgotany, że jego drużyna w pięciu meczach z rzędu nie strzeliła gola. Fot. uniaturza.pl
- Na to pytanie odpowiem w ten sposób - napastnik broni się strzelonymi golami, a my w tym roku w pięciu meczach nie zdobyliśmy ani jednej bramki.
Przed laty takie samo pytanie zdałem znakomitemu snajperowi, jakim bez dwóch zdań był nieżyjący już Jan Furtok, gdy prowadził GKS Katowice. „Furgoł” uśmiechnął się szeroko i mrużąc oko zapytał: „Mom się seblyc?”. Pan też mógłby to powiedzieć do swoich zawodników?
- Nie byłem wybitnym snajperem, ale na poziomie centralnym, czyli w ówczesnej 1. i 2. lidze, strzeliłem 50 goli. Nie byłem jednak napastnikiem, tylko bocznym pomocnikiem. Wracając zaś do pytania - w meczach rozegranych w tym roku stworzyliśmy trochę sytuacji i mogliśmy, co tam mogliśmy - powinniśmy strzelić kilka goli. Z rezerwami Śląska Wrocław dwukrotnie trafiliśmy w słupek, z Karkonoszami Jelenia Góra „ostemplowaliśmy” poprzeczkę, natomiast w spotkaniu z Podlesianką Katowice nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Jak więc widać, kilka okazji mieliśmy. „Jedenastki” nie wykorzystał nasz najlepszy strzelec, czyli Papu Mendes.
Nie chcę być nietaktowny, ale skoro w pięciu meczach rozegranych w tym roku nie strzeliliście gola, to chyba źle świadczy o was, o wyjątkowej anemii strzeleckiej. Naprawdę ma pan aż tak słaby zespół?
- Zacznę od tego, że w tej rundzie mamy zupełnie nowy zespół, co nas oczywiście do końca nie tłumaczy. Zimą odeszli od nas piłkarze, którzy strzelali najwięcej goli - Sławomir Musiolik i Jakub Kuczera. W poprzednim sezonie Unia strzeliła w 3. lidze 50 goli, w tej chwili mam w kadrze zdobywców sześciu z nich. Killian Benvindo strzelił wówczas 4 bramki, Dominik Klimkiewicz i Michał Mazur po jednej. To pokazuje dobitnie skalę naszych problemów.
Nawet najsłabsza w tej rundzie - bez zdobyczy punktowej - Polonia Słubice strzeliła trzy gole. Czy po pańskich zawodnikach spływa to jak po kaczce, czy też przejmują się swoją indolencją strzelecką?
- Nawet dzisiaj (rozmawialiśmy we wtorek wieczorem - przyp. BN) podczas odprawy przed treningiem zastanawialiśmy się, co nas blokuje? Okazało się, że po każdej kolejnej porażce moim zawodnikom towarzyszy coraz większy stres, są zniechęceni i bojaźliwi na boisku.
Cały czas zachodzę w głowę, jakim cudem zdołaliście bezbramkowo zremisować z rezerwami Śląska Wrocław, liderem III grupy 3. ligi. Przeciwnik was zlekceważył, czy to wy wznieśliście się na wyżyny swoich umiejętności i możliwości? Wspomniał pan wcześniej o dwóch słupkach, więc może byliście nawet bliżsi wygranej?
- Tak daleko bym się nie posunął, ponieważ Śląsk też miał okazje do zdobycia gola. Przeciwnik górował nad nami w walce w powietrzu. Wrocławianie byli groźni zwłaszcza przy stałych fragmentach gry, skakali bardzo wysoko, zwłaszcza ich środkowy obrońca. Byłem zadowolony, że w tym spotkaniu nie straciliśmy bramki. Natomiast w pozostałych meczach tylko dwa gole straciliśmy po akcjach, pozostałe po stałych fragmentach gry, czyli wrzutach z autu i rzutach rożnych. Oba gole ze Stilonem Gorzów Wielkopolski straciliśmy po wznowieniu gry z autu! Błędy, które popełniliśmy nie powinny przydarzać się na tym poziomie, nam się jednak przytrafiły. I jeszcze jedna refleksja - nigdy jako zawodnik, asystent trenera, czy trener, nie zdarzyło mi się, by w pięciu meczach z rzędu nie strzelić ani jednego gola!
Wierzy pan jeszcze w utrzymanie w 3. lidze? Do bezpiecznej strefy pański zespół traci już 8 punktów...
- Większym problemem jest fakt, że na ten moment do naszej grupy spadną aż cztery zespoły z 2. ligi! Czyli z 3. ligą pożegna się aż siedem drużyn! Ale wspólnie z moim asystentem Marcinem Malinowskim nie przejmujemy się tym, na co nie mamy wpływu. Skupiamy się tylko na najbliższym meczu i tym, by w końcu strzelić gola. „Malina” słusznie zauważył, że przecież nikt nie zabroni nam wygrać jedenastu meczów z rzędu...
Zapytam przekornie, czy do końca bieżących rozgrywek uda wam się wygrać jakiś mecz? Może z wywołaną wcześniej do tablicy Polonią Słubice, z którą zmierzycie się w najbliższej kolejce?
- W Słubicach zapewne myślą - kiedy, jak nie teraz? W tym roku ponieśli pięć porażek, mają bilans bramkowy 3:15, lecz to o niczym nie świadczy. Analizuję ich występy, to drużyna walcząca do końca. W meczach z rezerwami Miedzi Legnica, Górnika Zabrze czy Górnikiem Polkowice gole decydujące o porażce stracili dopiero w doliczonym czasie gry!
Do końca sezonu wszystkie domowe mecze będziecie rozgrywali w Wodzisławiu Śląskim?
- To będzie różnie, ponieważ Odra też gra u siebie w terminach „kolizyjnych” z naszymi. Ponadto nasze boisko zaczyna się już zielenić, jest coraz lepsze, więc dlaczego mamy rezygnować z tego atutu?
Rozmawiał Bogdan Nather
